Napisane przez: torlin | 26/01/2020

Zamknięcie i refleksje

Ni stąd ni zowąd przeczytałem o zamknięciu Galerii Bernheim-Jeune. 150 lat wystaw, promocji sztuki, prowokacji artystycznych, nowych prądów – przychodzi rok 2019 i „już zamykamy, dziękujemy państwu”. Po otwarciu w 1863 roku rodzinna Galerie Bernheim-Jeune zyskała rozgłos dzięki swojemu przełomowemu programowi, jego założyciel, Alexandre Bernheim-Jeune, utrzymywał przyjaźnie z pionierami awangardy, zaczął od  Eugène’a Delacroix i Gustave’a Courbeta, a później został promotorem van Gogha i Cézanne’a i zrobił ich pierwsze wielkie wystawy.

Jak tylko to przeczytałem, od razu naszła mnie refleksja, chciałbym się skupić na roku 1912. Rok wcześniej, w 1911 przebywający w Paryżu Gino Severini, jeden z twórców Manifestu Futurystycznego (w lutym 1909 roku razem z Umberto Boccionim, Carlo Carrą i Luigim Russolo) spostrzega, że twórczość jego przyjaciół jest wtórna i zapóźniona wobec nowych tendencji paryskich. Severini pisze w swoich wspomnieniach: „zainteresowało mnie, jak wyglądają dzieła, które przygotowali na naszą futurystyczną wystawę. Zawiodłem się jednak bardzo i to bynajmniej nie dlatego, że brak było im uzdolnień, którymi byli przecież bogato i w różny sposób obdarzeni, lecz ze względu na kierunek, w którym pracowali. (…) Wyłożyłem najpierw swój punkt widzenia  Boccioniemu, z którym byłem blisko zaprzyjaźniony, dając mu do zrozumienia, że wizyta w Paryżu jest im bezwarunkowo konieczna, by na własne oczy mogli zobaczyć kierunek, w którym należy pracować”. Marinetti dal im pieniądze na 14-dniowy pobyt w Paryżu, a Severini zaprowadził ich do swoich sąsiadów: Utrilla i jego matki Suzanne Valadon, Braque’a, Picassa i Gleizesa.

Włoscy futuryści Umberto Boccioni i Filippo Tommaso Marinetti na pierwszej wystawie futurystycznej w Paryżu w Galerie Bernheim-Jeune w 1912 roku. Z tyłu wiszący „Śmiech” (wł. La risata), obraz namalowany w 1911 roku przez tego pierwszego. Ma swoją stronę w Wikipedii TU.

Po dwóch latach przygotowań, w dn. 5 lutego 1912 r. w Galerii Bernheim-Jeune otwarta została wreszcie pierwsza wystawa futurystów włoskich. Po prawdzie po wizycie w Paryżu wszyscy malarze albo przemalowywali stare obrazy, albo malowali nowe, zafascynowani nowym spojrzeniem na sztukę, ale nie przeszkodziło im na otwarcie wystawy napisać: „Chociaż tedy podziwiamy heroizm tych wielce utalentowanych malarzy (mowa o Picassie, Braque), którzy dowiedli chwalebnej pogardy dla artystycznego kramarzenia i potężnej nienawiści do akademizmu, czujemy się i obwieszczamy ich opozycjonistami. Uparli się bowiem, żeby malować to, co nieruchome i skostniałe oraz wszelkie statyczne stany natury. My natomiast z pełnym nastawieniem na przyszłość szukamy stylistycznej ekspresji ruchu, czego nikt jeszcze przed nami nie czynił”.

Paryż był zachwycony Wystawą, a przyjaciele odurzeni sukcesem, najwięksi chcieli ich poznać. Zyskali również wielką wielbicielkę, a jednocześnie Marinetti poznał groźnego przeciwnika ideologicznego, Valentinę de Saint-Point. Po przeczytaniu Manifestu Marinettiego, pełnego uwielbienia dla wojny, przemocy, siły męskiej postanowiła napisać „Manifest Feministki”, w którym tłumaczy, że każda istota składa się z elementów kobiecości i męskości, a całość daje istotę kompletną.

W marcu tego roku futuryści postanowili zdobyć nowe miasto – Londyn. 1 marca 1912 roku otwarto ich wystawę w Sackville Galery i znowu wzbudziła wielkie zainteresowanie.

Włosi postanowili pójść za ciosem i zdobyć kolejna wielką stolicę, lecz tym razem się im nie udało. Obrazy futurystyczne eksponowano w dniach 12 kwietnia – 31 maja 1912 r, w galerii „Der Sturm”, pisma poświęconego sztuce. Właściciel pisma, Herwarth Walden nie tylko dał im najlepsze sale, ale poświęcił mnóstwo miejsca w piśmie na rozreklamowanie wystawy i samych impresjonistów. Była to druga wystawa organizowana przez Waldena, pierwsza poświęcona była Kokoschce. Nawet tłumaczył wiersze Marinettiego. Niestety, jak pisał Boccioni do Carry: „Dziś przed południem otwarto wystawę w zaśnieżonym bielą mieście. Frekwencja była bardzo niska w porównaniu z tym, co widziałem w Paryżu i Londynie. Przyczyny tego to: bardzo zła pogoda, mało się sztuką interesująca publiczność” i dodajmy – reklama tylko w „Der Sturm”. „Musiałem wszystko pozmieniać, gdyż wieszano obrazy bez żadnego kryterium. Wbijałem gwoździe i jestem zmęczony” – żalił się Umberto.

Ps. Świadomie nie daję obrazów, bo to już kilkakrotnie robiłem. jeżeli chcielibyście zobaczyć obrazy z wystawy zapraszam do swoich poprzednich notek TU i TU.

PsII Może i wystawa w Berlinie cieszyła się mniejszym zainteresowanie, ale za to nasi bohaterowie wrócili do ojczyzny bez obrazów, bo wszystkie kupiono.


Responses

  1. A nie napisali dlaczego zamykają? Zamknięcie nie jest równoważne z likwidacją. Zamknąć można z wielu powodów i wcale to nie oznacza, że nic nigdy tam nie wystawią.
    Jednak był wtedy w Berlinie sukces- wszystkie obrazy zostały zakupione. Chyba jednak miarą sukcesu nie są tłumy widzów ale właśnie ilość zakupionych dzieł.
    Z przykrością zauważyłam,że coraz mniej osób kupuje obrazy malowane przez malarzy- w dobie takiego rozwoju elektroniki i coraz lepszej jakości aparatów fotograficznych jest coraz mniejsze zainteresowanie „malunkami”, jak mawia pewna moja znajoma.
    Miłego;)

  2. Trzy tematy, wszystkie fascynujące, dziękuję Ci Anabell.
    1. Dość dużo czasu poświęciłem na szukanie odpowiedzi na to pytanie, same ogólniki, a jedyna wypowiedź bardziej konkretna to: „Galeria zmieniła zarządzanie w połowie 2018 roku, kiedy Beatrice i Stéphane Dauberville przejęli władzę od Guy-Patrice Dauberville, a następnie podjęli decyzję o zamknięciu. Dokładne przyczyny nie są znane, ale Guy-Patrice potwierdził, że przyczyny nie są związane ze stanem rynku”. A wszystko jest na stronach obcojęzycznych, tak że nie jest łatwo mi znaleźć.
    2. Widzisz, to były trochę inne czasy. Ponieważ ja jestem takim dinozaurem, to ich doskonale rozumiem. Na pewno chcieli te obrazy sprzedać, brakowało im pieniędzy na wszystko, ale szok, uznanie, dyskusje na temat ich obrazów były dla nich cenniejsze od powietrza i ważniejsze od pieniędzy.
    Gdzie mi tam do futurystów włoskich, ale odrobinę miałem (czas przeszły) ten sam problem. Jak mój blog rozkwitał miałem trzykrotnie propozycje umieszczenia reklamy płatnej, za każdym razem odmówiłem. Dzisiejsza młodzież nigdy w życiu nie zrozumie tej postawy, tak to się wszytko zmerkantylizowało, że odmowa zarobku to jest wręcz grzech śmiertelny nie do odpokutowania. A ja powiedziałem, że kupczyć własnym blogiem nie będę.
    3. Największe zagrożenie – moim zdaniem – dla malarzy jest fakt możliwości robienia obrazów na płótnie przez komputer. To właśnie robię. Bierzesz jakiś obraz (ja robię przeróbkę komputerową Kandinskiego) w odpowiedniej rozdzielczości i w odpowiednim formacie plików graficznych i komputer umieszcza Ci obraz na płótnie, i jeszcze mogą naciągnąć Ci wydruk na krosno. Złudzenie jest pełne.

  3. Bardzo dawno temu (w pierwszej dekadzie lat sześćdziesiątych),pewien fotograf warszawski „tworzył” w ten sposób portrety na płótnie. Wyglądały super, drogie były jak jasny gwint. Nawet mnie to kusiło, ale ponieważ wolę jednak dzieło rąk ludzkich, wiszą u mnie tylko takie obrazy tworzone „normalnie”, w tym namalowane dla mnie akwarele, dwa pejzaże olejne, małe ozdoby witrażowe, portrety ołówkowe i pastel moich wnuków, mego męża i mój. I nie odmówiłam sobie „własnej wystawki”- powieszenia zrobionych przeze mnie haftów.
    Oryginały Kandinskiego oglądałam w Monachium.
    A propos krosna – wprawny tkacz wyczaruje na krośnie każdy portret- mankament- cena takiego portretu i czas w którym on powstanie.A wprawna i cierpliwa hafciarka wyhaftuje każdy obraz- zarówno haftem krzyżykowym jak i płaskim.

  4. Dlaczego zamknęli?
    Odpowiedź jest nad wyraz prosta Torlinie.
    Wystarczy przejść się wieczorem ulicą du Faubourg Saint-Honoré (najlepiej w stronę Pól Elizejskich) albo choćby Avenue Matignon.
    A natychmiast pojmiesz co tam się w ostatnich latach wydarzyło.
    Ten Paryż nieodwołalnie umiera i wygląda na to, że nie ma dla niego ratunku.

  5. Dla mnie to bardzo ważna informacja Telemachu, bo ja nigdy nie byłem w Paryżu i kompletnie się nie orientuję. Jakaś dzielnicowa degradacja? Muzułmanie? Jeżeli dzielnica podupada, to trzymanie na wysokim poziomie galerii jest bez sensu.
    Pamiętam swój zachwyt na przełomie wieków, jak poszedłem do teatru na 11 Listopada i wieczorem o 23 chodziłem z dziewczyną pod rękę Stalową, Kopacką do Dworca Wileńskiego. Przez cały okres komuny do przełomu to był tzw. „trójkąt bermudzki”, najbardziej niebezpieczna dzielnica Warszawy, kto tam wchodził, to już nie wychodził.
    Bywa i w przeciwną stronę.

  6. Degradacja, ale zupełnie innego rodzaju niż przypuszczasz. To jest ósma dzielnica (Elysée) – jedna z najdroższych i najbardziej reprezentacyjnych dzielnic Paryża. Wielki kapitał krążący po świecie prawie ją już w całości wykupił, gdy idziesz o zmierzchu to zauważasz wymarłe budynki, całe domy, całe kondygnacje. Czasem (jak w przypadku Av Foch albo Av Kleber – caöe ulice. Domy wykupione przez rosyjskich oligarchów, szejków, chińskich miliarderów – ale też wielkie fundusze inwestycyjne stoją, przeważnie opróżnione z lokatorów i strzeżone przez strażników. Biura dawno się z nich wyprowadziły (czynsz jest nie do zapłacenia) lokatorzy zamieszkujący te domy od pokoleń również. Paryżanie sprzedają te domy uzyskując za nie setki milionów bo wielki kapitał płaci każdą cenę. Warunkiem jest jednak aby był pusty. Wówczas trafia on do portfolio szejka lub innego maharadży lub nawet skromnego rosyjskiego miliardera. Albo izraelskiego funduszu inwestycyjnego. I stoi elegancko nienaruszony i martwy. Domy bez lokatorów notują najszybszy przyrost wartości. Nie trzeba nic robić, ceny takich obiektów
    już przedtem niebotyczne – w ostatniej dekadzie nieomal się podwoiły.. Miasto umiera i zamienia się w muzeum dla turystów.

    Cieszę się, że mogłem niegdyś żyć w tym mieście. Ale było to dokładnie 40 lat temu i był to inny Paryż. Obecnie nikt mnie już w życiu tam końmi nie zaciągnie. Chcę Paryż pamiętać takim jakim był.

    A przypadku Bernheim-Jeune dom był własnością spadkobierców zrzeszonych w jednej fundacji. A ostatni potomek linii bocznej rodziny zmarł był bodajże w 2012. Przejął, mniej lub bardziej beznamiętnie, jego kuzyn ale jego rodzinna fundacja zmusiła do zamknięcia galerii aby w końcu móc upłynnić rodzinne srebra za wiele, wiele milionów Euro. No cóż, im większy pustostan tym wyższa cena. A pan kuzyn może sobie poświęcać się swoim studiom w zaciszu prywatnej rezydencji. Do tego nie jest potrzebna galeria.
    Na psy schodzi ten świat a ludzkość jest na najlepszej drodze do udławienia się z chciwości.

  7. Jakże się cieszę z Twojego komentarza Telemachu. W ogóle o tym nie wiedziałem, i całkowicie się z Tobą zgadzam. Coś zaczyna się dziać niedobrze z olbrzymim kapitałem, mamy przykłady wielkich klubów piłkarskich. Ale wyobraź sobie, że to samo jest w Polsce. Pojedź dla przykładu w październiku do Łeby, wymarłe miasto z pustymi domami, wykupionymi przez ludzi tu niemieszkającymi. Różnica jest taka, że w Paryżu ten dom jest lokatą kapitału, a w Łebie czeka na miesiące letnie.

  8. @ Torlin,

    „Coś zaczyna się dziać niedobrze z olbrzymim kapitałem,”

    Mysle, ze nie tylko z kapitalem lecz calym sposobem na zycie.

    Pozdrawiam

  9. @Torlin
    W Łebie byłem po raz ostatni, jako pacholę, w 1960 roku. Wioska to była rybacka, ale z wybrukowanym kocimi łbami ryneczkiem, z ławeczkami i ze starymi potężnymi drzewami rzucającymi cień, rynek okalały parterowe, poniemieckie budynki, niektóre z okiennicami jeszcze. i bogato rzeźbionymi masywnymi drzwiami.

    Zapamiętałem bo byłem tam świadkiem ciekawego wydarzenia, które wryło mi się w korę mózgową na całe życie, w ten sposób Łeba z 1960 roku (15 lat po wojnie) utrwaliła mi się jak na kliszy fotograficznej.

    Jest to miły widok świata którego już nie ma, który odszedł bezpowrotnie i w taki sposób jak ja go pamiętam już nigdy nie powróci.

    Jeszcze jedno miejsce do którego nie mam ochoty jechać. Przybywa mi ich ostatnio.

    A olbrzymi kapitał jest żarłoczny, nie spocznie aż nie zje gałęzi na której siedzimy. Wszystko co jest nam potrzebne do życia jest (lub może być) zasobem. A jeśli jest zasobem, to można to sprzedać lub kupić. A jeśli można kupić i zarobić (czyli z punktu posiadaczy kapitału tenże pomnożyć) to się kupuje i zarabia. .
    A jeśli zasób jako taki jest ograniczony i dostęp do niego również to wzrost ceny postępuje automatycznie. Wystarczy tylko znaleźć sposób na wydarcie innym tego co jest im potrzebne i co było od zawsze za darmo. I już stajemy się bogatsi i bogatsi i bogatsi. Perwersyjne.

    Od ponad 30 lat Nestle inwestuje zarobione pieniądze w zasoby wody pitnej na całym świecie. Niepostrzeżenie dla opinii publicznej kupuje źródła, złoża wody oligoceńskiej, studnie głębinowe, wytwórnie wody mineralnej i po prostu pitnej wraz z miejscami wydobycia, kupuje marki pod którymi te wody się sprzedaje i kupuje.

    Mądrzy ludzie wyliczyli, że jeśli tempo zakupów się utrzyma, to w okolicach roku 2050 wszystkie zasoby wody pitnej na ziemi będą własnością koncernu Nestle i firm zależnych.
    ,

  10. Jak to dobrze że nigdy nie chciałem jechać do Paryża!

    Natomiast futurystów lubię.

    Inna rzecz, że w 1912 tyle się ciekawych rzeczy działo, na ziemi i w powietrzu.

  11. Kawał artystycznej historii się w tej galerii dokonał. Zawsze przykro kiedy się zamyka takie miejsca. Dla mnie to jakby zamknięcie jakiejś epoki.

    Wytłumacz mi proszę tylko jedno. Jakim cudem kupiono wszystkie ich obrazy, skoro wystawa w Berlinie okazała się klapą, a reklamowano ją tylko w jednym piśmie?

  12. Drogi Celcie!
    Rzecz jest nieprawdopodobnie prosta…
    Do futurystów zgłosił się bankier berliński doktor Wolfgang Borchardt i kupił wszystkie ich obrazy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: