Napisane przez: torlin | 14/06/2020

Polonik z LZ

Ja o tym wiem od wielu lat, ale w końcu nie wszyscy mają za obowiązek znać składy nawet najbardziej słynnych zespołów młodzieżowych. W połowie lat 60. ubiegłego wieku bardzo popularnym zespołem na świecie był The Yardbirds. Grał w nim Eric Clapton, jeszcze wtedy początkujący, oraz Jeff Beck. Nie pamiętam, czy to był „New Musical Express” czy „Billboard„, ale ogłosił on listę najlepszych muzyków świata grających na konkretnych instrumentach. Z zafascynowaniem patrzyłem na pierwsze miejsca, najlepiej na gitarze prowadzącej grał Eric Clapton, na gitarze basowej Jack Bruce, a na perkusji zdaniem redakcji Ginger Baker. I wyobraźcie sobie moją radość, jak zaraz po tym ogłoszono powstanie nowej supergrupy (tak to nazywano) – The Cream.

Ale wracając do naszych baranów, członkiem – założycielem The Yardbirds był basista Chris Dreja (naprawdę Christopher Walenty Dreja), urodzony pod Londynem z ojca Polaka. Jego ojciec Alojzy Dreja urodził się w Przyszowicach koło Gliwic, w 1939 roku przedostał się do Wlk. Brytanii i został lotnikiem w 300 Dywizjonie Bombowym im. „Ziemi Mazowieckiej. No.300 Polish Bomber Squadron była to pierwsza eskadra lotnictwa bombowego Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii.

Dreja w Yardbirds był do samego końca, lecz muzycy byli już zmęczeni ciągłym koncertowaniem. Nastąpiły zmiany personalnie, i w końcu The Yardbirds składał się z czterech muzyków: Robert Plant, Jimmy Page, John Paul Jones oraz John Bonham. Ależ tak, to jest skład Led Zeppelin, występujący wtedy ze względu na zobowiązania kontraktowe pod nazwą The New Yardbirds. To właśnie Page i Dreja (co śmieszne, obaj ówcześnie byli basistami) tworzyli nowy zespół, i kiedy wydawało się wszystkim, że będzie on 5-osobowy z Dreją na pokładzie – Chris niespodziewanie zrezygnował – postanowił zostać fotografem. Jego dziełem jest tylna okładka pierwszego albumu Led Zeppelin (powyżej).

Pytano się go po latach, czy żałuje ówczesnej decyzji – powiedział, że nie. Można powiedzieć, że Dreja miał olbrzymi wpływ na nazwę Led Zeppelin, bo prawa do nazwy The Yardbirds miał on i Page, i kiedy grupa The New Yardbirds zakończyła zobowiązania kontraktowe i występowała dalej pod tą nazwą – Dreja zaprotestował i wymusił na muzykach zmianę nazwy. Tak powstał LZ.


Responses

  1. Lubię Cię za to, że lubisz to, co i ja lubię.

  2. Ponieważ Pyrzowice są dość daleko od Gliwic to zapewne chodzi o Przyszowice. No i nazwisko Dreja kilkunastokrotnie widnieje na nagrobkach miejscowego cmentarza.

  3. Tempie!
    Lubię Cię za to, że lubisz to, co i ja lubię. 😀 pzdr
    ————–
    Woziwodo!
    Oczywiście, że masz rację. Podkreśliło mi Pyszowice i ja machinalnie poprawiłem. A dowód jest TU. Inna rzecz, że poszedł do rybnickiego gimnazjum, gdy do Gliwic miał o wiele bliżej. pzdr

  4. Tytułem drobnego uzupełnienia; Przyszowice od 1922 leżały w górnośląskiej części Polski, granicząc z rejencją opolską Niemiec. W latach 1954-1972 gromada należała do powiatu rybnickiego.

  5. Swiat jest bardzo maly. Na odleglym krancu swiata wlascicelem restauracji przez nas uczeszcanej jest Irlandczyk,. Miejsce raczej malo ekskluzywne ale znane z dobrego piwa i bardzo dobrej muzyki na zywo. Rzecz w tym, ze wlasciciel jest muzykiem z prawdziwego zdarzenia i „gdzies tam kiedyz otarl sie o zespol ELP”. Ale to nie wszystko. Moim dobrym przyjacielem na tutejszym gruncie byl czlonek zespolu „Sami Swoi” – niestety zmarl kilka lat temu. Czlowiek orkiestra, angazowany do komponowania i aranzacji muzyki wielu powaznych imprez.
    Z drugiej zas strony na polskie watki natykamy sie w najbardziej niespodziewanych miejscach i sytuacjach. Rzecz dotyczy nie tylko Polski i Polakow. Elon Musk pochodzi z Poludniowej Afryki a znajoma zony byla jedna z malzonek jego ojca i miala do czynienia rowniez z nim.

    Pozdrawiam

  6. Za LZ nie przepadałam nigdy, a w początkach lat 60 tkwiłam głównie w muzyce klasycznej, rozrywkowa to były głównie piosenki francuskie a poza tym to-
    oczywiście Beatlesi.

  7. Anabell!
    Nikt nie ma obowiązku lubić wszystko, LZ jak na ówczesne czasy to był szok. Ale dla tamtej młodzieży większym oszołomieniem i zdumieniem były koncerty wtedy wielkich grup grających tzw. rock symfoniczny, a to powinno być Ci bliskie. Ja byłem zafascynowany płytą The Nice „Five Bridges” z 1970 roku, posłuchaj TU, a z tej grupy wypłynął właśnie Keith Emerson, członek – założyciel legendarnej EL&P. Grupy, która zmieniła mój świat muzyczny.
    Z drugiej strony wydaje mi się – tylko się na mnie nie pogniewaj, że zamknęłaś się tylko w pewnych formach muzyki. Tymczasem ja kocham muzykę jako taką: opery, operetki, musicale, koncerty w Filharmonii, ciężki rock, piosenkę poetycką i kabaretową, popularny pop, piosenkę włoską, francuską, rosyjską, hiszpańską,sambę, portugalskie fado, a przede wszystkim jazz. Orkiestry dętej też posłucham. Nie trawię tylko disco polo, techno, a przede wszystkim rapu.
    ———————–
    Woziwodo!
    Bardzo Ci dziękuję za te ciekawostki, błagam, pisz je jak najczęściej, uwielbiam to. Świat jest o wiele ciekawszy dzięki takim ślicznym szczegółom. W życiu bym nie przypuszczał, że ta miejscowość leżąca tak bardzo blisko Gliwic była przed wojną w Polsce. Ciekaw jestem, czy największe w Europie skrzyżowanie A1 i A4 też by leżało w Polsce? A to jest tuż obok.
    —————–
    Vandermerwe!
    To bardzo ciekawe, co piszesz. Ludzie się porozjeżdżali po świecie, zmieniają kraje, kontynenty. Takich „rozjeżdżających się” to znaleźć można wg mnie przede wszystkim wśród narodów kolonialnych i ciemiężonych. Stąd pełno Anglików, Francuzów, Rosjan, Polaków.

  8. @ Torlin,

    „Takich „rozjeżdżających się” to znaleźć można wg mnie przede wszystkim wśród narodów kolonialnych i ciemiężonych. Stąd pełno Anglików, Francuzów, Rosjan, Polaków..”

    Anglicy, potomkowie wlascicieli 25% globu „wszedzie” czuja sie jak u siebie.
    Zas Polacy, obywatele pomniejszego kraju, raczej wszedzie czuja sie jak obcy. Stad „maskowanie” swego pochodzenia. Szesliwie mamy wokol siebie dosyc liczne towarzystwo.

    Pozdrawiam

  9. Może masz rację Vandermerwe, masz o wiele większe doświadczenie w tym zakresie. Ja, nawet dużo jeżdżący za granicę, to Polonusów spotykałem niewielu. Tyle, co wiem z reportaży, a to może być fałszywe.

  10. Przyznam że trochę nie moje klimaty.
    Podobnież, nie bawi mnie specjalnie wyciąganie polskiego pochodzenia u tej czy innej postaci, kiedy to pochodzenie nie miało żadnego znaczenia praktycznego.

  11. @gszczepa,

    Rzeczywiscie nie ma praktycznego znaczenia.

    Pozdrawiam.

  12. Gszczepa!
    Musisz zrozumieć, że polonik to jest ciekawostka. Zupełnie czymś innym jest mówienie, że nasz naród jest dumny, bo Polak był omc w takiej kapeli, a co innego jest fajna historyjka. Myślę, że Twoje oburzenie jest równe kpinom mojego kumpla, który zobaczył, jak Viktor Troicki, nie mając szans na wygranie z Novakiem Djokoviciem oddał rakietę chłopcu do podawania piłek, a on rozniósł mistrza: „przecież to bzdura bez sensu” TU. A dla mnie fajne.
    A czy ma jakieś znaczenie praktyczne budowanie wieży przez Belgów, aby ich kraj miał najwyższy punkt 700 metrów, a nie 693?

  13. Ależ ja nie jestem oburzony. Jestem po prostu niezainteresowany. Brakuje mi elementu właśnie czegoś interesującego.
    To tak samo jak z tymi Belgami. Nuda.
    Interesująca byłaby historia jak to Belgowie budują pięciokilometrowy kopiec, żeby najwyższy szczyt Europy był w Belgii.

  14. Jesli juz o rzeczach bez praktycznego znaczenia. Kilka lat temu ukazala sie ksiazka zawierajaca wspomnienia zolnierzy ZSRR bedacych w Angoli w ramach wsparcia dla tamtejszych sil zbrojnych w konflikcie z SADF. Jeden z nich wspomina konsternacje, gdy w czasie nasluchu poludniowafrykanskiej wymiany rozkazow i polecen uslyszeli zolnierzy mowiacych po polsku.

    Pozdrawiam

  15. Z tego rodzaju ciekawostek Vandermerwe najsłynniejsza to jest chyba historia przerażenia Arabów podczas wojny sześciodniowej. Arabowie przygotowali się do podsłuchiwania Żydów, zatrudnili odpowiednich fachowców, a ci w eterze usłyszeli kompletnie nieznany język. Polski.
    To tylu było Polaków w RPA?

  16. Nie zamknęłam się w jednym gatunku muzyki- to czego nie znoszę to: rap, techno, disco polo, ciężki rock, oraz muzyka ludowa kilku krajów.
    Nie wymienię których, bo wyjdę na „rasistkę”;)))
    A muzyka u mnie w domu jest obecna od świtu do nocy, bo robi za „kurtynę dźwiękową”. Oczywiście jak we wszystkim „mam fazy”, podobnie jak w wielu innych dziedzinach. Np.kiedy wpadłam „robótkowo” w decoupage to przez 3 miesiące tylko tym się zajmowałam. Inne sprawy leżały w tym czasie niejako „odłogiem”. Nie ukrywam, ja naprawdę jestem „świrówa”. A poza tym jest tu też kwestia rocznika – kilka lat różnicy i już zupełnie inna muza nam towarzyszyła. Ja pamiętam wyjazdy do Jastarni, gdzie od świtu do nocy towarzyszyły wczasowiczom kawałki Duke Ellingtona na przemian z pieśnią „Ukochany kraj, umiłowany kraj,” puszczane z tzw. „szczekaczek” wiszących na latarniach.A w ramach łzawych piosenek nadawali „Mały biały domek”.
    Miłego;)

  17. @ Torlin,

    Polacy, jak nie patrzec, sa tutaj zdecydowana mniejszoscia. Mowiono o populacji 30 do 40 tys. Jednak nie wiem jak odbywa sie „kwalifikacja na Polaka”. Glownie w osrodkach miejskich. Wiekszosc dobrze wyksztalcona, gdyz Poludniowa Afryka oceniala przydatnosc dla tutejszej ekonomii. Mysle, ze wspomniani zolnierze to ludzie juz tu urodzeni, choc mogli tez byc ochotnicy do wojaczki, gdyz takich rowniez chetnie brano.

    Pozdrawiam

  18. Anabell!
    Napisałem tak, bo takie mam wrażenie po zaglądaniu do Twojego blogu (jeszcze raz Cię przepraszam, że nie zostawiam śladu swojej obecności, ale czasami naprawdę nie mam nic mądrego do napisania).
    Ciekawą rzecz napisałaś: „(muzyka) obecna od świtu do nocy, bo robi za „kurtynę dźwiękową””. Piękny przykład, jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kiedy pracowałem w sklepie, w którym muzyka nadawana była na okrągło, nawet podczas robót porządkowych czy inwentaryzacyjnych, gdy sklep był zamknięty – u mnie w domu była przerażająca cisza. Teraz, jak jestem na emeryturze – mam znów „kurtynę dźwiękową”.
    Piszę czasami, uczmy się nowych słów. Dzięki Tobie poznałem „decoupage”, nie znałem go dotąd. SJP PWN proponuje „dekupaż”.
    ————–
    Vandermerwe!
    Dzięki. Uwielbiam te Twoje ciekawostki.
    Ps. Znów jako wstępna tapeta pojawiła mi się fotografia z RPA – widok na Przylądek Igielny. Byłeś tam kiedyś?

  19. @ Torlin,

    Bylem wiele razy. Dawniej bylo to zupelne pustkowie, dzisiaj jest atrakcja turystyczna ze wszystkimi tego „bolaczkami”.

    Pozdrawiam

  20. Vandermerwe!
    Mam włączony taki program pokazujący mi różne piękne fotografie ze świata, codziennie inną (chociaż przyznaję, że czasami się powtarzają). Widać ci ludzie albo byli w RPA, albo dorwali jakiś album poświęcony temu państwu, bo dzisiaj znowu miałem Południową Afrykę, jak napisali – jeden z najgłębszych wąwozów na świecie – Mpumalanga.

  21. Chodzi o Blyde River Canyon. Bardzo ladny region kraju – polnoc.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: