Napisane przez: torlin | 22/06/2020

Cudowna triada (a Boh trojcu ljubit)

Postanowiłem się nie rozpieszczać i wziąć się do roboty. Zacząłem mieć znowu straszne kłopoty zdrowotne (ja naprawdę nie wiem, co się dzieje), i to w sferach dotychczas mi niedokuczających. Czas na badania, muszę zwolnić tempo życia. Trudno.

Z jednej strony bardzo się cieszę, że piękna kompozycja Dymitra Szostakowicza doczekała się nowoczesnej wersji, ozdobionej dodatkowo przepięknymi youtubowymi filmami z epoki (stroje, piękne kobiety), z drugiej żal, że wnuk polskiego zesłańca syberyjskiego nie widnieje przy tym utworze w świadomości ludzi.

Piękna kompozycja Szostakowicza została ubogacona wspaniałymi filmami z epoki, dla przykładu spojrzyjcie TU. Dla bardzo wielu ludzi może to być dziwne, ale Dymitr Szostakowicz swoją kompozycję wmontował w suitę, którą nazwał (ludzie, trzymajcie mnie, mimo całej miłości do wnuka Bolesława Szostakowicza – nie wytrzymam) „Suita jazzowa nr 2”. Składa się ona z ośmiu części, z których trzy są walcami, czwarta część to jest Walc numer 1, a szósta to Walc nr 2, ten, o którym mówimy. Ten numer jeden jest bardzo podobny do tej najsłynniejszej dwójki, ale wygląda jak wprawka, szkic, możecie go posłuchać TU. I znowu piękne kobiety, salony, stroje.

Na podstawie Walca nr 2 Demis Roussos zaśpiewał jeden z najsłynniejszych swoich utworów: „Come Waltz With Me”. TA wersja filmowa jest też piękna, ale feministki będą miały używanie, i co najważniejsze, będą miały rację. Piękny przykład uwodzenia 15-letniej pannicy przez jakiegoś księcia.

Ale co Szostakowicz robił z tym jazzem? Zwariował? Nie, nie zwariował, jazz w tamtych latach był muzyką zgniłego Zachodu, nie był mile widziany u Stalina mówiącego: „dzisiaj gra jazz, a jutro zdradzi ojczyznę”. Przeprowadzane wtedy były takie przecudowne akcje jak „wyprostowywanie saksofonów” (powstawały w ten sposób słuszne ideologicznie klarnety, jak ktoś nie wie, jak brzmi klarnet, to posłuchajcie pierwszego instrumentu w „Błękitnej Rapsodii” Georga Gershwina TU). Ale w 1938 roku powstała rosyjska Państwowa Orkiestra Jazzowa Wiktora Knuszewickiego. Dyrygent Wiktor Knuszewicki (1906-1972) został wyznaczony na muzycznego dyrektora przez Komitet d/s Artystycznych ZSRR, a celem orkiestry było skanalizowanie muzyki popularnej w pożądanym przez władze reżimu kierunku. 27 listopada 1938 roku orkiestra zagrała pierwszy koncert, była to Katiusza wg „Mistrza i Małgorzaty” 😮 .

Cóż, Szostakowicz postępował tak, jak mnóstwo inteligentów – twórców w tamtych czasach, nie tylko w ZSRR, ale i w Polsce, Czechosłowacji czy na Węgrzech. Oficjalnie działali w ramach partii, byli zgodni z linią, ale gdzie mogli, tam wprowadzali własne przemyślenia. A cóż innego robił Wajda z „Niewinnymi czarodziejami”, „Pokoleniem”, „Popiołem i diamentem” czy z „Człowiekiem z marmuru”; Polański z „Nożem w wodzie”, Hrabal i Menzel z „Pociągami pod specjalnym nadzorem”; Andrzejewski ze „Skacząc po górach” czy z „Miazgą” – i tak można by ciągnąć. Szostakowicz z jednej strony miał wypakowaną walizkę pod łóżkiem „na wszelki wypadek”, z drugiej – jak już jest orkiestra jazzowa – to chciał przemycić trochę nowoczesnej muzyki. Stąd ta ekwilibrystyka – orkiestra jazzowa, a  utwór – suita.

Jak ta muzyka jest piękna. Tak jak malarstwo.


Responses

  1. Piękna muzyka, piękna sceneria, piękne kobiety – czegóż chcieć więcej.
    To były czasy, gdy piętnastolatka mogła spokojnie wyjść za mąż. Kiedyś gotowość do stanu zamążpójścia określano nie pełnoletnością ale bardziej
    kierowano się przesłankami biologicznymi.
    Daleko nie szukać, moja matka wyszła za mąż mają lat 16, ale ja się urodziłam dopiero 2 lata później.
    Tego walca najchętniej słucham gdy gra go Hauser z orkiestrą.
    Porób badania i pogódź się z metryką – pewnych spraw nie przeskoczymy.
    Miłego;)

  2. Moja Droga Anabell!
    Zrobię to, co mówisz.
    Ależ Hauser jest wiolonczelistą, a to jest utwór na orkiestrę. Ja, jeżeli miałbym wybierać, to wolę wersję fortepianową. TU Florian Noack, świetny belgijski pianista w tym utworze.
    Nie wiem,ale mam jakieś wrażenie, że było to zdobywanie młodego ciałka, a nie przyszłej żony. Chociaż mogę się mylić. Ale w końcu Walewska nie inaczej była prowadzona.

  3. Ależ Hauser gra z towarzyszeniem orkiestry. I grają pięknie.
    Te młode żony to bardzo często młodo umierały, bo taka wczesna ciąża i poród na zdrowie im nie wychodziły.
    Nie zawsze było to zdobywanie młodego ciałka- na pewnym poziomie społecznym były to kontrakty i często oboje byli jeszcze dziećmi zupełnie nie przygotowanymi do ról jakie im narzucono.
    Ale dla rodzin ważniejsze były koneksje, majątki, władza a nie to co dzieciaki
    myślą lub czują.

  4. Hm… czytałem nie tak dawno o tragedii na przełęczy Diatłowa. I autorka anglosaska dziwi się, że turyści szli na Ural ku czci partii. Tzn. wie, jak najbardziej, że nie tyle kochali partię (choć raczej akceptowali — tam jakiś specjalnych dysydentów nie było), co wybrali takie hasło, by państwo im pomogło finansowo i organizacyjnie. Trochę jak Ty pisząc o działaniu w ramach partii dla czegoś zupełnie innego u Polańskiego, czy Szostakowicza.

    A ja sobie myślę, że to wcale nie było tak dalekie od tego dzisiejszego szukania sponsorów. Partia komunistyczna, czy Coca-Cola? Owszem, z Coca-Colą większy wybór, bo jest też Pepsi, a partia była jedna, ale przecież zasada podpinania się, bo inaczej pieniędzy nie ma, nie jest jakąś aberracją z czasów Stalina. Czy taki Beethoven tworzył dla arystokracji by podtrzymać ich pozycję społeczną, budować ideologię starej szlachty czy coś w ten deseń? Nie, komponował dla jednego czy drugiego księcia, z tego samego powodu dla którego Michael Jackson wybierał Pepsi.

    A Szostakowicz gdzieś po środku.Inna rzecz, czy akceptowałby klasizm bijący z tych filmików 🙂

    PS.
    Sam Szostakowicz pisał muzykę do filmów, w ogóle szukał zamówień. To, plus jazz, jako jednak nowa inspiracja dla wielu kompozytorów… Ja bym się u niego sensów ideologicznych nie doszukiwał.

  5. Anabell!
    Jako niedorosły historyk doskonale wiem, w jakim wieku rodziły kobiety w dawnych wiekach. Już nie mówię o Annie Giedyminównie, wyszła za Kazimierza Wielkiego mając 14 lat, urodziła dwie córki – Elżbietę mając 15 lat; i Kunegundę mając 17. A taka nasza królowa Jadwiga? Mając 12 lat uciekała do kochanka i od razu wydała się za Jagiełłę. Nie mówię, bo to stare czasy.
    Filmy z YouTuba pokazują najczęściej XIX wiek – to proszę bardzo: Sissi, Elżbieta Bawarska wyszła za Franciszka Józefa mając 17 lat.
    ——————–
    PAK-u!
    Wydaje mi się, że jesteś znacznie ode mnie młodszy, i dlatego możesz nie pamiętać czasów gomułkowskich i wcześniejszych. One są nieporównywalne wobec Gierka czy Jaruzelskiego. W sztuce wyznaczona była odgórnie linia, do której trzeba było się dostosować. I wielkość artystów poznawało się po tym, ile udało im się przemycić „z tej drugiej strony”. Ta scenka kabaretowa DUDKA dotyczy wprawdzie czasów carskich, ale jak ulał pasuje do lat 50. ubiegłego wieku.
    Inną sprawą były przypadki, że władza robiła tzw. „upust pary”, dawała inteligencji (dla nielicznych) to, o czym marzyli. Takim czymś był Kabaret pod Egidą Jana Pietrzaka, na którym bywał Cyrankiewicz, teksty pisał Passent, i dlatego tak bardzo jest mi przykro.

  6. Oczywiście, że była linia partyjna. Natomiast mam wrażenie, że próbujesz zrobić z Szostakowicza współczesnego Polaka jeśli chodzi o styl myślenia, z bardzo ostrym przeciwstawieniem tego, co w środku i ideologii już dziś przebrzmiałej partii. A Szostakowicz nie dość, że żył w innym czasie i miejscu, to w ogóle był specyficzny. Ja wiem, że stał się w pewnym momencie życia symbolem rosyjskiego inteligenta, „sumieniem narodu”, ale wcale nie wiem, czy tego chciał. Szydził ze Stalina, trochę spełniał, a trochę odchodził od linii partyjnej; realizował szeroko zamówienia kompozytorskie i liczył na prestiż, który dać mu mogła władza (tu chodzi mi np. o ubieganie się o współtworzenie hymnu…).

  7. PAK-u, w generaliach muszę Ci przyznać rację. Ja – mimo że o tym wiem – też czasami przenoszę ludzi z dawnych lat w świadomości do współczesnych lat i zwyczajów (lub tych, które pamiętam), czego robić nie wolno. Hominis est errare.

  8. Nie lubię jazzu.
    Inna rzecz, że kiedyś, dosyć dawno temu, umówiłem się na randkę z dziewczyną, która zadeklarowała że bardzo interesuje się jazzem. Okazało się, że przy całym swoim braku zainteresowaniu więcej wiem niż ona. Kurtyna.
    Rozumiem doskonale problemy zdrowotne. Niezależnie od moich meta-problemów ze zdrowiem, przytrafiła mi się jeszcze upierdliwa infekcja która sama w sobie jest niegroźna, ale strasznie upierdliwa w życiu codziennym. I tak się męczę i męczę.

  9. Nie chcę się licytować na choróbska Gszczepa, ale to, co mnie dotknęło nie pozwala mi spać, ruszać się, uniemożliwia jeżdżenie samochodem lub rowerem, nie mogę skupić się. Makabra.
    Jazz a jazz – niejedno ma imię. Są jazzy lubiane w rodzaju swingu, popularne jak Norah Jones, dla lekko wyrobionej publiczności jak Diana Krall, i dla masochistów jak Urbaniak. Ale zawsze można coś lubić.
    „że przy całym swoim braku zainteresowaniu więcej wiem niż ona” – to jest problem bardzo wielu osób, mnie to dotyka w sprawach muzyki poważnej. Znam to, wiem, jak to idzie dalej, lubię, ale ni cholery nie wiem, kto to skomponował, z jakiej to opery czy koncertu.

  10. To był raczej przypadek że panienka słyszała iż zainteresowanie jazzem jest szacowne i z klasą. Więc owe deklarowała. Niestety, na oświadczeniach się kończyło. Oj, nie była to udana randka.

    No cóż, nie pozostaje nam nic innego niż chorować z godnością osobistą.

  11. „siłom i godnościom osobistom” („Rura” Kobuszewskiego) 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: