Napisane przez: torlin | 25/06/2020

Bohaterscy Europejczycy

Powiem szczerze, że wyniki tej ankiety mocno mnie zbulwersowały. Wprawdzie od zawsze zdawałem sobie sprawę, że cywilizacja niszczy męski testosteron, ale do tego stopnia? Wiem, że badania nie są najbardziej aktualne, z listopada 2015 roku, ale nie przypuszczam, aby jakoś diametralnie to wszystko zmieniło się do tej pory. Dwie instytucje współpracujące od 2010 do 2017 r.: Worldwide Independent Network i Gallup International Association (WIN / GIA)  zajmujące się badaniami rynku i ankietami, przeprowadziły sondaż na próbie tysiąca obywateli danego kraju z prośbą o odpowiedź na konkretne pytanie: „Would you be willing to fight for your country?” („Czy byłbyś gotowy walczyć o swój kraj?” – wiem, że to jest strona pakistańska). Wyniki w powyższej tabeli.

Kochani, popatrzcie, gdzie jest Europa Zachodnia? Gdzie jest Japonia, Hongkong, Australia, Kanada? Co się z nami dzieje? Ja mam swój pogląd na ten temat, i znam osoby mające to samo zdanie. I będzie to bardzo, ale to bardzo kontrowersyjne. Jestem liberałem, ale nasz współczesny świat dokonał postępującej likwidacji testosteronu u mężczyzn. Nic już nie wolno. Przez całe wieki toczyły się wojny, od małych pomiędzy plemionami, po międzykontynentalne, wojna była przygodą, mężczyźni stawali się mężczyznami. Nawet za moich młodych lat były wojny pomiędzy podwórkami, szkołami, a i w samej szkole rzeczą normalną były walki na korytarzach, wzajemne przepychanie się, bicie kułakami. A i kocówę ktoś dostał. Nemeczka Molnár wprawdzie uśmiercił, ale mnie chodzi bardziej o samą zasadę, były grupy młodzieżowe, walki, chłopcy mieli gdzie roznieść swoją energię. Tymczasem dzisiaj…

Tymczasem dzisiaj nic nie wolno. jeżeli dwaj chłopcy zaczną się tarzać na korytarzu, natychmiast przyleci 10 osób ich rozdzielających, po obejrzeniu filmów z kamer będą ukarani, rodzice będą proszeni do szkoły na rozmowę. Jeszcze zostali kibice (kibole) umawiający się na walki wręcz, ale jest to gonione, niszczone, śledzone. Współczesny mężczyzna pozbawiony został czynnika walki, agresji, metroseksualność jest pokazywana jako alternatywa najbardziej pożądana. Już widzę napady na mnie, co ja wypisuję. Ale jak to bardzo często na świecie bywa, dobre i prawidłowe idee prowadzą do złych skutków. Tak wiele lat życia w pokoju kończy się powyższą tabelą.

WIN / GIA w opisie pisze, że rzeczą charakterystyczną wynikającą z badań jest regionalizacja „chęci”. Jean-Marc Leger, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia WIN / Gallup, powiedział: „Sto lat od początku pierwszej wielkiej wojny stwierdzamy, że 61% obywateli świata jest gotowych walczyć o swój kraj. Jednak prawdziwa historia znajduje się w porównaniu regionalnym, a w czasach takich zawirowań na Bliskim Wschodzie widać, że gotowość do walki jest najwyższa w regionie MENA„. Dla ludzi niewiedzących co to jest za skrót – Middle East and North Africa, i właściwie niczego więcej nie muszę pisać, wszyscy wiemy, co to jest za region, jaka rasa ją zamieszkuje i jaką wyznaje religię (globus powyżej).

Słuchajcie, mnie naprawdę nie chodzi o to, aby politechnika lala się teraz sztachetami z uniwersytetem, ale powinny być skanalizowane jakieś formy agresji, wyładowania się. Bardzo przyklaskiwałem wszelkim formom wojsk obrony terytorialnej, myślałem że Macierewicz, w końcu kiedyś harcmistrz legendarnej Czarnej Jedynki poprowadzi to w słusznym kierunku. Ale się pomyliłem. To skanalizowanie powinno moim zdaniem przebiegać w dwóch kierunkach: pierwsze to wszelkiego rodzaju skautingi, harcerstwo, grupy strzeleckie i paramilitarne dla młodych ludzi, drugie to pozostawienie miejsc bez nadzoru państwa. W końcu jeżeli są dopuszczalne takie walki jak brutalne walki bokserskie, to można by wpuszczać na taki plac w lesie ludzi pozbawionych maczet, noży, paralizatorów, kastetów, walka byłaby jedynie na gołe pięści.

Holendrzy są na przedostatnim miejscu, i to widać było w Srebrenicy. Ja wiem, że ich było czterystu, a Serbów 4.000, i że ich obóz był ostrzeliwany, aby doprowadzić do ich ucieczki, ale… Co się dzieje z Europą? Widać to po koronawirusie, wszyscy marzą o powrocie do sybarytyzmu. Mężczyźni również.

 


Responses

  1. Mnie by nie przyszło do głowy, że pytanie ma coś wspólnego z mężczyznami. Za to przyszłoby mi do głowy zamiana pytania na”czy zamordujesz swojego sąsiada?”, „czy poderżniesz gardło dziecku?” „czy pójdziesz do wojnę, żeby XY nadal mógł być prezydentem naszego kraju, bo bardzo lubi to zajęcie?”

  2. „Holendrzy są na przedostatnim miejscu, i to widać było w Srebrenicy. ”

    Srebrenica to jest „inna para kaloszy” i raczej nie warto mieszac tego z glownym tematem.

    Pozdrawiam

  3. Zgadzam się ze Świechną. Poza tym ja bym zadała pytanie „dlaczego napadłbyś na inny kraj?” „Dlaczego bijesz innych?”. Ujście dla nadmiaru testosteronu wciąż istnieje – nie trzeba z tego powodu napadać i zabijać innych. Czujesz nadmiar energii? To zasuwaj do ciężkiej fizycznej pracy, zrób coś pożytecznego pracą własnych rąk a nie tłucz się z kumplami, albo idź na siłownię i wyciskaj kilogramy sztangą.
    A tak nawiasem- poziom testosteronu w facetów wcale się nie zmniejszył tylko zdobycze techniki i technologii zminimalizowały potrzebę wydalania go na co dzień w pracy.
    Miłego;)

  4. Bardzo ciekawa notka. Z tym, że ja byłbym bardziej za tym, aby wszelką agresję skanalizować bardziej w formie szeroko zakrojonych aktywności sportowych i ćwiczeń fizycznych (choćby takich brutalnych walk bokserskich), aniżeli cokolwiek wojskowo-wojennego, gdzie siłą rzeczy zawsze ucierpią cywile.

    Kiedyś wahadło wychyliło się w jedną stronę i mieliśmy dwie wielkie wojny w ciągu ledwie 20 lat. Teraz wahadło poszło w drugą stronę i faceci w Europie zgnuśnieli. Ale też są rejony świata dzisiaj, gdzie ludność oddałaby wszystko za takie „zguśnienie”.

    „Bardzo przyklaskiwałem wszelkim formom wojsk obrony terytorialnej, myślałem że Macierewicz..”. – pamiętaj, że jeżeli liczysz na cokolwiek od naszych polityków (obojętnie z jakiej opcji), to prędzej czy później srogo się przeliczysz… Politykom nie zależy na obywatelach, nigdy nie zależało. Ważna jest tylko Partia, bo nie potrafią myśleć za siebie, ani w perspektywie szerzej niż kolejny stołek, kolejna kadencja, kolejne diety i apanaże.

    Notka arcyciekawa 🙂

  5. Rok, dwa, budowania jadowitego nacjonalizmu i będzie chciało walczyć 90%. Tak więc, spokojnie, Konserwatysto Torlinie, to co dobre zawsze łatwo da się zniszczyć 😛

  6. Świechna! Anabell!
    Ja się tego spodziewałem. Jest to po prostu, Kochane Kobiety, Wasze spojrzenie na świat, pełne miłości, wybaczania, a przy każdym wspomnieniu o sile natychmiast uruchamiana jest triada: kobieta, starzec, dziecko. I od razu my musimy napadać na kogoś.
    Otóż nawet w niedalekiej odległości od Polski jest wojna. W dalszym ciągu. Może się zdziwicie, ale na początku chłopcy ukraińscy, też przesiąknięci metroseksualizmem dostawali w d..ę że hej. A teraz? To Rosjanie muszą się pilnować.
    Do wojska nie biorą, żadnej dyscypliny nie ma, ma być wojsko zawodowe. Zgoda. Tylko że jak trzeba będzie zrobić powołanie, bo „zielone ludziki” pojawią się na przesmyku suwalskim, to co taki jeden z drugim zrobi, jak zobaczy rzucone wici? Powie: „a ja nie pójdę”? Jeżeli chcesz pokoju, szykuj się do wojny, tak prawdziwe, a powiedział to Wegecjusz w IV wieku.
    Pokoju nikt nam nie dał po wsze czasy.
    ————–
    Vandermerwe!
    Generalnie masz rację. Ale jednocześnie nie masz. Zaręczam Ci, że wojska amerykańskie ani polskie nie wydałyby Muzułmanów w ręce Serbów.
    ——————-
    Celcie!
    Widzę, że mnie rozumiesz. Chociaż Ty. Bo to nie o to chodzi, że ja chcę wojny – przecież znacie mnie tyle lat. Ale to kobiety urobiły mężczyzn na swoje podobieństwo. Siła dzisiaj to jest potrzebna tylko do dźwigania mebli i toreb z zakupami swoich wybranek.

  7. Ta notka jest o Europejczykach, a nie o Polakach stricte.
    ———————
    PAK-u!
    Znowu mnie nie rozumiesz. Ja nie mówię, że niebezpieczeństwo przyjdzie od wewnątrz, albo że my będziemy agresorami. Pytanie – moim zdaniem – jest jasne: „Czy byłbyś gotowy walczyć o swój kraj?” i tylko o tym pytaniu mówimy. Ja jasno i wyraźnie twierdzę i odpowiadam na to pytanie, biorąc pod uwagę ogół Europejczyków: NIE. nie są gotowi, bo chęć do walki nawet o własne życie, albo najbliższych zostało stłumione do zera. Mamy przykład Breivika, szedł i strzelał do ponad setki ludzi, po kolei. I nikt się nie sprzeciwił, nie próbował rozpierzchać ludzi. Polacy po pierwszej dziesiątce zabitych ludzi załatwiliby go odłamkami skał.
    Przypominasz sobie samolot mający uderzyć w Biały Dom lub Kapitol? Pasażerowie, jak się dowiedzieli, co się stało, zaatakowali porywaczy. Wyobraź sobie teraz ten sam samolot w barwach polskich,a cóż dopiero w barwach holenderskich.

  8. @ Torlin,

    Sadze, ze ani wosko polskie ani amerykanskie niewiele by zrobilo, gdyz byloby czescia sil ONZ i nie mialo zadania walczyc. Jest bardzo ciekawa ksiazka o tym jak funkcjonowala tzw „spolecznosc miedzynarodowa” w czasie konfliktu na Balkanach:Philip Corvin; „Dubious Mandate. A Memoir of the UN in Bosnia, Summer 1995.” Wiecej w tym bylo gier politycznych niz rzeczywistej checi rozwiazania problemu, zas „odpryski” spadly na glowy np. zolnierzy holenderskich.

    Kiedy s w ksiazce o upadku imperium rzymskiego zauwazono, ze jednym z powodow upadku byla zmiana postaw tych, ktorzy imperium mieli bronic – przyjemnosci zycia wyparly rzemioslo wojennne.

    Moze jest w tym rowniez brak zaufania do elit politycznych.

    Pozdrawiam

  9. Vandermerwe!
    „Przyjemności życia wyparły rzemiosło wojenne” – toż to ja właśnie głoszę. Pyszny akapicik.
    „Może jest w tym również brak zaufania do elit politycznych” – to jest skutek sybarytyzmu codziennego życia, polityka i politycy nie mają tu nic do powiedzenia..

  10. @Torlin:
    Po pierwsze, pytanie nie brzmi, czy walczyłbyś o własne życie.

    Po drugie, jakimi skałami Polacy by załatwili Breivika? Serio? Ktoś ma broń, ma przewagę bo jest pierwszy, gotowy, reszta jest w szoku.
    Serio, widziałem Polaków, przy których skazany udający się do więzienia molestował kobietę i docinał się dobierał się do wszystkich wokół z groźbami karalnymi. Wiesz, co Polacy robili? Udawali, że nie widzą. Próbowałem tej kobiecie pomóc, jakoś się w końcu odczepił choć chyba bez mojej zasługi, ale byłem totalnie sam. Tak, że nigdy więcej. Następnym razem też będę udawał, że nic się nie dzieje, jak wszyscy.
    Widziałem pociąg pełen Polaków terroryzowany przez grupkę kiboli. Zresztą potem tych kiboli, jak uciekali przed paru biednymi smarkaczami w mundurach. Nikt nie drgnął.
    Sorry, ale mamy szok, mamy lęk. Ja bym nawet się spodziewał, że wśród Polaków dojdzie nieumiejętność działania zespołowego. Nie wiem jak z tym u Norwegów, bo też mi się nie kojarzą tak na szybko ze sportami zespołowymi, ale specem od Norwegii nie jestem. Dobrze, że nie mamy okazji do próbowania polskiej odwagi na codzień.

    Po trzecie, czasem chodzę po górach. Też chadzasz. I co się mówi o ludziach bez lęku wysokości?
    Niechęć do nadstawiania głowy jest pewną mądrością, a już na pewno samoświadomością. To dzieciakowi w szkole może się wydawać, że jak przyjdzie jakiś wróg, to on z dumnie uniesioną piersią wystąpi przed szereg i go załatwi. Chęć do nadstawiania głowy jest objawem niedojrzałości. Zresztą często weryfikowanym, gdy trzeba coś zrobić na serio. To zupełnie inna sprawa niż odpowiedź w ankiecie. Wojska ochotnicze, pełne patriotycznego uniesienia zwykle pierwsze pękały i wpadały w paniczną ucieczkę, co jako znawca historii powinieneś wiedzieć.

    W każdym razie przypomnę noblistkę: tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzano. Więc nie wyciągaj wniosków z takich deklaracji, bo nie świadczą one o gotowości na to, czy na tamto; świadczą o wartościach, które wypada prezentować w grupie — w krajach wolnych można być bardziej szczerym, w autorytarnych trzeba udawać dobrego, choć głupiego patriotę.

  11. Na pewno masz dużo racji PAK-u, ja jednak nie lekceważyłbym tej ankiety. Jej wyniki pokrywają się z moimi obserwacjami – Europa zniewieściała.

  12. Niski udział entuzjazmu wśród obywateli państwa wysokocywilizowanch (i nie żyjących na minie jak mieszkańcy Izraela od dziesięcioleci) jak oczywisty. Bić się, zabijać i bez specjalnych kalkulacji wypełniać kaprysy polityków formatu podwórkowego buraka – tak, można. Można też dbać o sojusze i nowoczesną armię, kwestie fachowego zabijania powierzyć zawodowcom. Inaczej można być jak pewien naród w środku kontynentu, którego inteligencję w bodajże ponad 90 procentach posłano w niebyt na przestrzeni lat wojen własnych i cudzych, powstań słusznych i kompletnie amatorskich, samobójczych. A w ankiecie oczywiście można powiedzieć wszystko o czym marzymy w obliczu sytuacji, o której nie mamy zielonego pojęcia. A świadkowie w rodzinie już nic nie powiedzą.

  13. Zerknąłem sobie na tabelkę i nie wydaje mi się to takie proste. Zerknijcie jak wysoko tam jest Finlandia, Szwecja też całkiem nieźle.
    Podrzucę drugą tabelkę:
    https://insights.stackoverflow.com/survey/2019#developer-profile-_-will-people-born-today-have-a-better-life-than-their-parents
    Badanie z wielkiego portalu dla programistów z całego świata.
    Pytanie: Czy ludzie urodzeni dzisiaj będą żyli lepiej niż ich rodzice.
    Odpowiedzi twierdzące: Na pierwszych miejscach Chiny, Ukraina (80%), gdzieś pośrodku Izrael, Polska, Indie (70%), na samiutkim końcu… Francja (40%).

  14. Woziwodo! Gszczepa!
    Właściwie mogę Wam odpowiedzieć razem. Po pierwsze to jest zabawa, zaczyn do dyskusji, a nie prawdy objawione. Po drugie – ważniejsze – nie wiem, czy zauważyliście, że wysoko są kraje obawiające się sąsiadów. Dlatego Szwecja i Finlandia są wysoko, a Holandia nisko.
    I w Twoim Gszczepa linku również jest to samo, kraje, w których sybarytyzm nie króluje, jest potrzeba zmian na lepsze, jeszcze tli się walka. Francuzi, Holendrzy to są wyleniałe kocury wylegujące się na ciepłym piecu. Po co im lepsze życie, niż mają dotychczas?

  15. @ Torlin,

    Piszac o brku zaufania do elit pomyslalem o wypowiedzi jednego z czlonkow rodziny, ktory swe doswiadczenia wojny i po podsumowal stwierdzeniem, ze nie da sie juz nabrac na flagi sztandary i hasla.

    W stwierdzeniu, ze Europejczycy ( ujmujac to bardzo ogolnie) nie chca walczyc jest pewien paradoks. Z jednej strony niby nie chca, co jednak nie zmienia faktu, ze zolnierze europejskich krajow zaplatani sa w zbrojne konflikty w odleglych krajach. Inaczej mowiac i powtarzajac slowa Bacevicha, ktos walczy w naszym imieniu, w konfliktach, z ktorymi nie mamy nic wspolnego. Tu mozna dodac polski ewenement, gdzie polskie spoleczenstwo, z pewnoscia zas obecne elity polityczne, bija sie w piersi i przepraszaja za interwencja w Czechoslowacji natomiast czola nie zmarszcza nad faktem, ze polskie wojsko bralo udzial w najazdach na odlegle kraje – niby tam i tu wypelnialismy sojusznicze zobowiazania.
    Obawiam sie, ze gdy „kosci zostana rzucone” moga zmienic sie diametralnie postawy i caly „pacyfizm” wyparuje bez sladu. Inna sprawa, ze juz po, spolecznstwa beda mialy moralny babalaas czyli zwyklego moralnego kaca i ponownie zwroca sie w strone pacyfizmu jak sugeruje badanie powyzej.

    Pozdrawiam

  16. Vandermerwe!
    „polskie wojsko brało udział w najazdach na odlegle kraje”. Rozumiem, że pod tym eufemizmem kryje się Irak i Afganistan (bo nie przypuszczam, że mówisz o Wzgórzach Golan, Kosowie i Komisji Rozjemczej w Wietnamie). Widzę, że zaczynamy wracać na starą ścieżkę niekończących się dyskusji na pewne tematy. Ale mimo wszystko powtórzę – Polacy nie brali udziału ani w najeździe na Irak, ani na Afganistan (jeżeli pominiemy akcję Gromu). Po raz dziesiąty powtarzam Ci również Przemiły Vandermerwe, że nikt Afganistanu nie najechał, bo ten kraj „zdobył” Front Północny.
    Zupełnie niechcący zdobyłem potwierdzenie swoich słów, wiedziałem o tym już rozmawiając z żołnierzem polskim z misji afgańskiej, że mieli znakomite relacje z miejscową ludnością, dzieciaki nawet przychodziły do bazy. Dość dużo oglądam filmików na YouTubie i natrafiłem na perełkę, polska para młodych ludzi pojechała teraz do Afganistanu stopem, i TEN filmik jest relacją z wyprawy. Zrób mi drobną frajdę i obejrzyj go od 8.52. powiedz mi, czy ten człowiek opowiadałby z takim uśmiechem o współpracy z okupantem, czy raczej byłby się tego wstydził? To jest piękne potwierdzenie moich słów.
    A „pacyfizm” zależy od bezpieczeństwa, Amerykanie też byli przeciwko wojnie, wystarczył 7 grudnia, aby cały naród zrobił zwrot o 180 st.

  17. @ Torlin,

    Nie ma co dyskutowac Przyjacielu. Polacy byli i brali udzial w przedsiewzieciu calkiem nielegalnym z punktu widzenia prawa miedzynarodowego. Do polskich zolnierzy strzelano a oni strzelali do miejscowych – wojna i okupacja jak nie patrzec.
    Rzecz jednak w tym, ze nie zyjemy w swiecie wyzutym z agresji, badania opinii publicznej czy tez nie. Dzisiaj w imie „dobrej sprawy” wywalamy pomniki i wybijamy szyby, jutro zas w imie „jeszcze lepszej sprawy” odkurzymy mundury i zarepetujemy bron.

    Pozdrawiam

    P.S. Filmik filmikiem, ktos jednak do obcych wojsk strzela ( raczej nie przejaw przyjacielskiego uczucia) i miny uklada itd itp.

  18. @Torlin,
    Ale to się znowu nie zgadza. Zobacz, Szwecja, Finlandia jak rozumiem sugerujesz że obawiają się Rosji, bo przecież nie inwazji duńskiej. Ale bym powiedział że taka Łotwa obawiać się powinna znacznie bardziej… a tu zobacz, nie pasuje. Jest wręcz odwrotnie.
    Mówisz, że we Francji, Belgii żyje się dobrze i lepiej nie trzeba itd. Być może. Ale czy na pewno w takiej Australii, Danii żyje się gorzej? No, przecież to absurd. A różnice w odpowiedziach drastyczne.

  19. Torlin:
    @1 A co zlego jest w zniewiescieniu? Chcesz by zniewiescialy jak Angela Merkel, czy meski jak Bosak, albo Duda?
    Przy okazji pandemii duzo mowiono o tym, ze najlepiej radza sobie panstwa z kobietami u steru wladzy.

    Tak zupelnie serio — ja nie mowie, ze „Europa ma byc zniewiesciala”, ale przypominasz mi dziennikarza, ktory narzeka, ze tak sie oczernia tych kiboli, a przeciez to jest taka furtka dla meskosci, te ustawki, wandalizm itp. Taka meskosc? Dziekuje!

    @2. O „meskosci” w dzisiejszym swiecie sie mowi. Jedna ze skladowych ruchow populistycznych, tego calego neofaszyzmu, jest wlasnie reakcja mezczyzn na utrate dominacji nad swiatem. To znaczy, moze nadal ciagle bardziej rzadza niz sa rzadzeni, ale juz meskosc i takie cechy jak agresja, walka, nie sa cenione same w sobie; a nowa definicja meskosci jakos sie nie pojawia. To powazny temat w publicystyce, niestety, bardziej podejmowany z pozycji „mamy problem” niz z pozycji „mamy na niego rozwiazanie”.

    Oczywiscie, jak widzisz, ja sie sklaniam do postrzegania jako idealu meskiego sytuacji: „sila tak, ale przede wszystkim odpowiedzialnosc”, ale to tez wymaga dyskusji i moze byc przyczyna wielu chorob. Bo „biore na siebie pelna odpowiedzialnosc”, oznacza ze albo to porzucisz i zostaniesz dlugopisem jakiegos prezesa, albo ze skonczysz na kardiologii z zawalem.

    (Tzn. to nie jest tak, ze nie promuje sie pewnych meskich cech. Slysze, ze np. w Dolinie Krzemowej promowana jest introwersja, ktora z kolei kultura pleni w kobietach. Ale introwersja, a chec siegania po karabin i krzyczenia hura, to dwie rozne rzeczy. Diametralnie.)

    @3. Zupelnie serio, to zdziwila mnie pozycja Finlandii. Ale tak sobie mysle, ze w wielu krajach to zrozumiale — kraje tak interpretuja swoja przeszlosc. Sprawcy II wojny swiatowej — Niemcy, Austria, czy Japonia — przeszli reedukacje i wielki rozrachunek ze swoja wlasna kultura, ktora bardzo umieranie dla ojczyzny promowala. Ogromna czesc ich powojennej kultury jest tego dowodem. Szyderstwa z oddawania krwi za ojczyzne pamietam z powojennej literatury niemieckiej, na przyklad, gdzie ojczyzna i Fuhrer to jedno. Ale, powiedzmy sobie szczerze, czy ojczyzna i kaiser, albo ojczyzna i car, to bylo cos bardzo innego?

    Finlandia ma inna przeszlosc. Tak samo jak i Szwecja. Nie obciazona tak zbrodniami. O Mannerheimie mozesz mowic z duma.

    A Polska? Ilez to sie mowi, ze do powstania warszawskiego musialo dojsc, bo choc wszyscy wiedzieli ze bez sensu (OK, upraszczam), to nacisk mlodziezy, chcacej umierac za ojczyzne, by chwycic za bron byl przemozny. I co? Jak na tym wyszlismy?


    @gszczepa:
    Ale co w tym dziwnego? Swiat sie globalizuje, co oznacza ze biedni dociagaja do bogatych, a bogaci do biednych. W sensie narodowym, rzecz jasna; bo indywidualnie to jest po staremu albo (patrz: Picketty) gorzej.

    Czyli, o ile nie jestes bardzo bogaty, to Twoja sytuacja bedzie bardziej zmierzala do pozycji Twojego odpowiednika w Chinach, czy Indiach, niz osoby o, powiedzmy, dziesiec lat starszej we Francji, czy Niemczech.

    To dotyczy nie tylko Polakow ale i obywateli tamtych panstw. Modalna realnych plac „na Zachodzie” maleje — przynajmniej dla paru panstw widzialem takie wykresy. Tzn., ze kolejne pokolenia zarabiaja mniej niz ich przodkowie. Zreszta ten kryzys z 2008 to byl efekt proby zrownowazenia mniejszych dochodow, przez szerszy dostep do kredytow, co skonczylo sie jak skonczylo. Albo raczej trwa, z czasowym tapnieciem.

    Tak, to jest problem. I to nie jest tak, ze Chiny, czy Indie maja jakas lepsza polityke gospodarcza — one wyrownuja braki tylko, a potem perspektywa „pulapki sredniego rozwoju”, o ktorej tak sie mowi w polskim kontekscie. I to nie jest kwestia patriotyzmu, choc moze latwiej byc „patriota” w panstwie goniacym, niz gonionym.

  20. @pak4,
    Mam poczucie że nie czytasz tego co piszę. Porównałem Danię, Australię do Francji i Belgii. To nie są przypadki że „biedni dociągają do bogatych”. To są wszystko bardzo bogate kraje, które są bogate od pokoleń. Tymczasem różnice w nastrojach są drastyczne.

  21. @gszczepa:
    Fakt, nie doczytałem tabeli przed tamtym komentarzem, ale teraz to zrobiłem i napisałbym mniej więcej to samo.

    No bo cała czołówka to kraje biednawe goniące bogatych. Z „bogatych” najwyżej Izrael, ale i on ma 10 pp straty do Chin. Dania dużo powyżej Francji, ale i tak za wszystkimi „goniącymi” z wyjątkiem dyskusyjnej Turcji. Zamyka stawkę „Stara Europa” — znowu, żadnego kraju bogacącego się, tylko te „bogate od pokoleń”.

    Ankieta z 2019, czyli Francuzi mają „żółte kamizelki” i wyraźne problemy nad znalezieniem dalszej drogi rozwoju. Turcy mają Erdogana. Amerykanie mają zaś „American Dream”, wciąż silnie zapisany w kulturze (i jest to ich najlepszy wynik od mniej więcej dekady, jak piszą w komentarzu, czyli American Dream powoli wygrywa z poprzednim kryzysem w pamięci ludzi). Ja tu nie widzę niczego zaskakującego, może poza pozycją Niemiec, których gospodarka zdaje się mieć wzorowo.

  22. „Would you be willing to fight for your country?”

    Jak nalezy rozumiec to pytanie? Jest to chyba istotne w dyskusji o wynikach.

    Pozdrawiam

  23. Przyznam, że jak widzę obok siebie Czechy, Pakistan, RPA i Danię to nie czuję się przekonany że to chodzi biednych o goniących bogatych.

  24. Zajrzałem dopiero teraz i nie chce mi się czytać całej dyskusji. Powiem tylko, co sądzę o przytoczonej na wstępie ankiecie. Otóż mam bliskie zera zaufanie do ludzi deklarujących gotowość nadstawiania głowy za swój kraj w sytuacji, gdy nawet w dłuższej perspektywie szanse na to, że rzeczywiście trzeba będzie nadstawić, wydają się znikome. Gdyby mnie pytali o coś takiego, odmówiłbym odpowiedzi. Bo po prostu nie wiem, jak bym się zachował, gdyby rzeczywiście trzeba było walczyć.
    I druga sprawa: różne społeczności mają różną kulturowo ukształtowaną skłonność do patriotycznej tromtadracji i kabotyństwa, więc porównanie tych procentów niewiele mówi. To tak, jakby oceniać, kto jest dzielniejszy, Gaskończyk czy Szwed, na podstawie gadaniny jednego i drugiego.
    Co zaś do Srebrenicy – to nie było tak, że holenderscy żołnierze bali się walczyć z Serbami. Oni po prostu byli posłuszni rozkazom, a rozkaz brzmiał: „nie strzelać”. Tak więc testosteronu zabrakło co najwyżej wyższym oficerom.

  25. @ Pawel Lubonski,

    „… gdy nawet w dłuższej perspektywie szanse na to, że rzeczywiście trzeba będzie nadstawić, wydają się znikome. ”

    Wszystko zalezy, gdzie jestesmy. W niektorych regionach swiata trwaja konflikty czy tez zgrozenie konfliktem jest wysokie.
    Niemniej ma Pan racje, ze tego typu ankiety maja niewielkie praktyczne znaczenie. Gdy przychodzi „co do czego” nikt sie nie pyta „kto jest za, a kto przeciw”.

    Pozdrawiam

  26. Vandermerwe!
    Żałuję, że jesteś takim fundamentalistą, dla Ciebie ta interwencja jest złem i kropka. I żadne argumenty do Ciebie nie przemawiają. Tymczasem sytuacja w Afganistanie ówcześnie, i dzisiaj zresztą przypomina trochę sprawy polskie, amerykańskie czy tureckie. Liberalne miasta i religijna głęboka prowincja. Nie było mi przyjemnie, jak napisałeś „filmik filmikiem”, bo przecież jak się zastanowić, to jest to koronny argument na moją tezę. Mówi głośno i u z uśmiechem o polskich żołnierzach, skoro poznał polski język, tzn. po wielokroć Polacy musieli gościć w jego sklepie. Jest mowa o zielonej herbacie, jak znasz trochę arabską gościnność, to na nią zaprasza się osoby zaprzyjaźnione. Jeżeli wchodzili do jego sklepu, tzn. mogli nasi spokojnie poruszać się po całym Ghazni będącej i stolicą prowincji o tej samej nazwie, jak i bazą Polaków.
    „„Would you be willing to fight for your country?”. Jak należy rozumieć to pytanie? Jest to chyba istotne w dyskusji o wynikach”. Tzn. Vandermerwe, to ja z kolei nie rozumiem Twojego pytania, przecież ono jest proste. SF – Mozambik, Namibia, Angola z pomocą USA interweniują zbrojnie chcąc zająć RPA. Idziesz się bić za ojczyznę sam o tym decydując? Przypominam – SF.
    ———————
    Gszczepa!
    Argumenty nie do odparcia, Twoje argumenty przeważyły. 😀
    ——————–
    PAK-u!
    Wspaniały komentarz, bardzo dziękuję. Piszesz: „kiboli, a przecież to jest taka furtka dla męskości”. To nie o to chodzi, powiedziałem tylko, że są to jedyne pozostałości atawistyczne dawnego mężczyzny, który musiał zapewnić byt (wyżywienie) rodziny.
    „Siła tak, ale przede wszystkim odpowiedzialność” – nie umiem tego napisać, o co mi chodzi. Tu nie chodzi o faszyzm, bo on zmusza ludzi do postępowania zgodnego z ich ideologią, to nie o to chodzi. Zrobię opisówkę, może zrozumiesz. Nie znoszę u mężczyzn: „ja na to nie mogę patrzeć”, „słabo mi, jak widzę”, „ja jestem za wrażliwy”, dziecko miało wypadek, a to żona zaczyna działać, a on siedzi skamieniały. Popatrz w 1918 roku, w 1920, w 1939, wszyscy mężczyźni stolicy sami się organizowali. Nie mówię, że dzisiaj w momencie agresji nie byłoby to samo.
    Twierdzę jedynie, że wszelkie cechy męskie są tłumione przez kulturę i nowe obyczaje.
    „Niemcy, Austria, czy Japonia — przeszli reedukację i wielki rozrachunek ze swoją własną kulturą” – co do treści całkowicie się podpisuję. Z wyjątkiem mojego protestu w sprawie Austrii, ani państwo jako rząd (partie polityczne), ani jako obywatele nie przeszli reedukacji. W obrzydliwy sposób uważają się za ofiarę II W.Ś., a nie agresora.
    „Nacisk młodzieży chcącej umierać za ojczyznę, by chwycić za broń był przemożny. I co? Jak na tym wyszliśmy?” Zgoda, ale niestety 90% buntów tak kończyło. Indianie w Am. Płn., chłopi w carskiej Rosji, powstanie w Wandei czy Spartakusa. Czasami nie można już wytrzymać i racjonalne argumenty nie działają. Największą pretensję w sprawie Powstania mam do kierownictwa, ono powinno reagować.
    Sprawa 2008 roku i „tąpnięcia” kredytów to jest temat na osobną dyskusję, ta już jest wystarczająco obszerna.
    ——————-
    Pawle!
    Piszesz: „Otóż mam bliskie zera zaufanie” – przecież to jest zabawa, a nie badanie socjologiczno-psychologiczne, ja w każdym razie tak do tego podchodzę. Zarówno tabela, jak i moja notka. Mimo wszystko pewne zadziwiające tezy można z tego wszystkiego wysnuć, kraje rozwijające się i zagrożone przejawiają większą chęć, sybaryci mniejszą.

  27. @ Torlin,

    Przede wszystkim, by uniknac dyskusji jaka ma miejsce miedzy nie wymienilem nazwy panstw, gdyz nie bylo moim celem dyskutowanie o meritum konfliktow, ktore sam wymieniles z nazwy. Zwrocilem natomiast uwage na pewien paradoks nasuwajacy sie z wynikow powyzszej ankiety i dyskusji.

    Teraz torche z zycia. Pare lat temu w hotelu we Freetown natkanalem sie na grupe mlodych Brytyjczykow, bylych zolnierzy, ktorzy w nowej roli jechali pracowac jako ochrona kopalni rudy zelaza w glebi kraju. Wdalismy sie w rozmowe i okazalo sie, ze sluzyli w Afganistanie. Opowiedzieli o swych doswiadczeniach, smierci kolegow i temu podobnych „detalach”. Afganistan zniechecil ich do wojaczki z bardzo istotnego powodu. W swietle postawionego w ankiecie pytania, gdzie bys umiejscowil tych mlodych ludzi – sa za czy przeciw? Czy ich celem byla sluzba ojczyznie, czy tez cos innego? Jak myslisz, dlaczego rozstali sie z wojskiem?

    Pozdrawiam

  28. Drogi Vandermerwe!
    W ogóle nie muszę umiejscawiać, bo ankieta nie dotyczyła wojska. Pytanie brzmi, czy Ty jako przeciętny obywatel, cywil, będziesz bronił ojczyzny, na jej terytorium, przeciwko najeźdźcy? Sam widzisz, że przykład z Brytyjczykami jest ни причём.
    Moje pytanie science fiction jest w dalszym ciągu aktualne. Serdecznie Cię pozdrawiam.

  29. @ Torlin,

    To jest twoja interpretacja pytania. Ono wcale nie wskazuje na obrone ojczyzny. Miedzy „fight for” a „defend” jest zasadnicza roznica. I moj przyklad jest wlasnie odzwierciedleniem tego problemu – oni moze „fight for” ale zdecydownie nie „defend”, co bylo powodem ich frustracji, gdyz nie bardzo bylo wiadomo w jakim celu i czy rzeczywiscie „fight for”.

    Pozdrawiam

  30. Vandermerwe!
    Widzisz, celny argument. Wbiłem w tłumacza „fight vor” i wyszło „walczyć dla”, a „defend” to jest „bronić”. Tymczasem jak do tego samego tłumacza dałem całość, to wyszło mi: „Czy byłbyś gotowy walczyć o swój kraj?”.
    To zmienia postać sprawy. Jako żołnierz nie miałbym nic do gadania, jako cywil nie chciałbym.
    Ale cała notka służyła ciekawej wymianie poglądów, co się sprawdziło i przyniosło mi radość. pzdr

  31. @Torlin,
    Nie do końca rozumiem czemu sobie kpisz.
    Teza jest: biedni mają inaczej niż bogaci.
    Zwracam uwagę, że ta teza jest dyskusyjna, bo można łatwo znaleźć bogatych i biednych którzy mają podobne wskaźniki, jak również, pomiędzy bogatymi różnice są znaczące.
    Czyli nie ma tutaj jednoznacznej korelacji. Nawet, gdyby była, to też trzeba zawsze pamiętać: korelacja nie oznacza przyczynowości.
    Polecam poklikać:
    https://www.tylervigen.com/spurious-correlations

  32. Gszczepa!
    Mimo, że nie byłem przy komputerze, to specjalnie siadłem. Tam nie ma przymrużonego oczka, tylko uśmiech. Ja to napisałem na serio. 😀 pzdr

  33. OK! 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: