Napisane przez: torlin | 07/07/2020

Kaczuszki uspokajające po ciężkim temacie

Park leśny i rezerwat przyrody „Las Kabacki” im. Stefana Starzyńskiego.

To zdjęcie nie wyszło mi kompozycyjnie. One były pieruńsko szybkie. Jak w tym dowcipie o dozorcy w ZOO, któremu uciekły żółwie. „Jak panu mogły uciec żółwie”? „Ja tylko na chwilę otworzyłem klatkę, a te fruuuu!!!”.

Po ostatnich dyskusjach należy nam się chwila wytchnienia. Pozdrowienia


Responses

  1. Jak na kajakach! 😉

  2. Wiesz Gszczepa, po prostu nie wypada mi pisać, że jestem zachwycony własnym zdjęciem. Ono lepiej wygląda, jak się je da na cały ekran. Jakie ja mam szczęście, że mieszkam niedaleko Lasu Kabackiego, to jest w końcu 10 km. kw. lasu w obrębie miasta.

  3. Rzuciłam okiem na pierwsze zdjęcie i pomyślałam – o rany, jakaś łajza kaczki powystrzelała! Ostatnio mam już tak malutko zaufania do rodaków, że nie wydało mi się to niemożliwe.Las Kabacki jest nie do wytrzymania w niedziele i święta, zwłaszcza Powsin i okolice.
    A zdjęcia porobiłeś doskonałe, nie widzę w niczym problemu.
    Serdeczności;)

  4. Dzięki Anabell, miła jesteś. Byłem zadziwiony, jak te kaczuszki dawały sobie radę w tej zielonej – przepraszam – brei. One wręcz były szczęśliwe.
    Widzisz, mam trochę inny stosunek do Lasu Kabackiego. Powiem Ci, ludzie przyjeżdżający do Parku nazywają raczej to miejsce Parkiem, Powsinem, jako nazwa Las Kabacki częściej funkcjonuje jako rezerwat.
    Że jest mnóstwo ludzi? A ja uważam, że to dobrze. Dziesiątki dzieciaków na rowerach, młodzi ludzie biegający, starsza panie zasuwające przy pomocy kijków… Wszystkim chciało się wyjść z domu, przejść lub przejechać do Lasu, trochę potrenować fizycznie. A w generaliach ludzie poruszają się po głównych trasach, nie schodzą w interior. Zwierzęta są, bo co rusz przebiega drogę 5 saren, a ślady dzików są wszędzie.

  5. Do Powsina to jeździłam głównie w dzień powszedni, bo te tłumy ludzi w weekendy były niestety męczące. Wiesz, ze Stegien to miałam przysłowiowy rzut beretem, a mój jamnior ubóstwiał leśne spacery. Poza tym jego ulubioną rozrywką to było kopanie transzei pomiędzy dwoma kretowiskami. Gdy tylko wysiadłam z samochodu to musiałam niemal biec, bo tak mnie skubaniec ciągnął. Ale najszczęśliwszy był w Bieszczadach bo były płyciutkie strumyczki
    i zawsze „coś” się przemykało koło nas.Lubiłam Bieszczady, to góry, które pachną ziołami. Potem mi tego brakowało w Tatrach.
    Dziki są teraz niemal na każdym bardziej oddalonym od centrum osiedlu warszawskim.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: