Napisane przez: torlin | 11/07/2020

Piękno powątpiewalne

Kiedy poinformowano Ernesta Hemingwaya, że otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w 1954 roku pisarz powiedział: „Powinien ją dostać Isak Dinesen” („to that beautiful writer Isak Dinesen”). Plotka krąży, że te słowa wypowiedział w trakcie odbioru Nagrody. Któż to taki, ten „Isak Dinesen”? Otóż to jest Karen Blixen, pseudonim nie za bardzo sobie skomplikowała, gdyż jej panieńskie nazwisko brzmiało właśnie Dinesen. 1 listopada 1954 r. Karen Blixen odpowiedziała Hemingwayowi: „zaszczytem było dla mnie wspomnienie o mnie jako jednym z autorów, którzy mogliby na to zasłużyć. W nadziei, że to jest prawda, wiele razy dziękuję za miłe słowa. Sądzę, że w tej chwili dają one mi tyle niebiańskiej przyjemności – nawet jeśli nie tyle ziemskiej korzyści – co sama Nagroda Nobla”.

Ernest Hemingway i Karen Blixen (Isak Dinesen) nigdy się nie spotkali, ale czytali się nawzajem i oboje byli zafascynowani Afryką, poruszali się tam w tych samych kręgach. Krajobraz i mieszkańców tych ziem umiejscowili w swoich wyobrażeniach literackich, książki swe nasycili malarskimi wizjami jakby pobranymi z własnych wyidealizowanych wspomnień. Kontynent afrykański zapewnił obu autorom przestrzeń do wyobraźni, działań, relacji i inspiracji, pozwalające na ponowne odkrycie własnej tożsamości, jakby uniezależniając od historii rodzinnych, konwencjonalnej seksualności, burżuazyjnych ograniczeń i granic kulturowych. Ernest Hemingway powiedział zdanie będące kwintesencją prozy Dinesen: „Karen Blixen osiągnęła to, co daje twórcy prawdziwe natchnienie, zespoliła się z ziemią i światem, o którym pisała”.

Nie wiem, czy zauważyliście, że dałem „Zielone Wzgórza Afryki” (zdjęcie książek z mojej biblioteki), a nie „Śniegi Kilimandżaro”, bo dla mnie ta druga książka i ten film są  mało afrykańskie, mogłyby się dziać wszędzie. Do obydwu książek pasuje zdanie ściągnięte z Merlina.pl: „Egzotyka opisywanych pejzaży i oszałamiające bogactwo flory i fauny afrykańskiej tworzą tu tak sugestywne i zapadające w pamięci obrazy, że opowieść uznawana jest za jeden z najpiękniejszych opisów przyrody afrykańskiej w całym piśmiennictwie naszego wieku”. To jest o „Zielonych…”, ale pasują jak ulał i do „Pożegnania…”.

Nie bez powodu piszę na temat tych książek. Nie podoba mi się współczesna narracja dopasowywania dawnych elementów kultury do dzisiejszych czasów i aktualnej wrażliwości. Kiedyś świat był inny i jeżeli będziemy wspomnienie o nim na siłę zmieniać, to powinniśmy zlikwidować owe wspomnienie całkowicie. Bo cóż robiła Blixen? Nie miała niewolników, płaciła za pracę, kochała tych ludzi, godziła ich, ale była „wyzyskiwaczką”. Cóż z tego, że „Zielone Wzgórza Afryki” są wprost fenomenalną prozą, jak to jest w gruncie rzeczy reportaż z masakry zwierząt afrykańskich dokonywanej jedynie dla przyjemności.

Martwię się, bo nowi robespierre’owie nie biorą jeńców. Ponieważ poziom kultury wysokiej w szerokich masach jest równa zeru możemy oczekiwać ataków w rodzaju zamalowywania pomnika Kościuszki jako  zwolennika kolonializmu, jak tak naprawdę było dokładnie na odwrót. Ale dla nowego jakobina co to za różnica: „jemu ukradli rower, on ukradł rower, nikt nie wie dokładnie, jak było, ale w każdym razie był zamieszany w kradzież roweru”. Nie podoba mi się ten nowy ruch abolicjonistyczny, gdyż naruszy (narusza) on naszą kulturę.

Cały czas powtarzam, że nie można dawnych dzieł porównywać z dzisiejszą wrażliwością, kiedyś napisałem BARDZO WAŻNĄ NOTKĘ na ten temat. Mógłbym ją całą wkleić do dzisiejszej, tylko po co? Z Moich Kochanych Dzisiejszych Komentatorów ówcześnie wpisali się PAK i Paweł. Tylko że w tej notce było na temat jednego obrazu, który będąc dziełem sztuki, jednocześnie jest obrzydlistwem, teraz taka groźba zawisła właściwie nad całą kulturą europejską. Mamy wszystko zlikwidować?

Ps z ostatniej chwili – „la Repubblica”: „Spróbujcie sobie wyobrazić „Imagine” Johna Lennona jako element prosowieckiej propagandy… Nie, jednak nie, lepiej tego nie róbcie. To myśl zbyt odpychająca, by ją w ogóle do siebie dopuszczać. Bierzcie tę pieśń za to, czym ona jest: trochę przesłodzoną, rewolucyjną mantrą słusznie uważaną za część dziedzictwa całej ludzkości, jak Wielki Kanion, kaplica Sykstyńska czy wariacje goldbergowskie Bacha. O tym powinna pomyśleć posłanka Ligi Salviniego Susanna Ceccardi, kiedy sugeruje, że światem przywoływanym w pieśni Lennona jest Związek Radziecki”.

Ps.2 Mieszko I był w końcu handlarzem niewolników


Aneks Vandermerwe

vdm1

Na Twoim głównym zdjęciu 4 “mrówki” na rozleglej przestrzeni. Z całą pewnością nie taką Afrykę widział Hemingway czy Blixen.

vdm2

Bardziej jak pokazują zdjęcia 1 i 2.

vdm3

Zdjęcie 3 trochę w atmosferze czasów pobytu Blixen w Afryce.

vdm4

Zaś ostatnie moja córka zatytułowała “I had a farm in Africa”, właśnie w nawiązaniu do książki, choć w przypadku zdjęcia  winien być czas teraźniejszy.

Bardzo Ci Vandermerwe dziękuję.

 


Responses

  1. Zabawne, ale o ile obie te książki doskonale kojarzę jako element kultury, to tak się składa że nigdy ich osobiście nie przeczytałem. Być może dlatego, że po prostu zbyt dużo o nich wiem żeby mi się chciało po nie sięgać teraz.
    Plus za zdjęcia okładek z serii „Naokoło świata”, kiedyś przeczytałem wszystkie które były dostępne w lokalnej bibliotece, aczkolwiek preferowałem bardziej historie żeglarskie.
    Polecam: „Zabójcy w Afryce. Prawda o czatujących dzikich zwierzętach i myśliwych wypisujących o nich niestworzone historie.”, Alexander Lake.

  2. Drogi Gszczepa!
    Serię „Naokoło świata” kupowałem chętnie (ale tylko to, co mnie interesowało, inaczej niż mój Ojciec, który kolekcjonował serie, do niektórych egzemplarzy w ogóle nie zaglądając), miałem koło 30-40 pozycji. W 2008 roku, przeprowadzając ostrą selekcję, zgodnie ze swoją zasadą (do czego przez ostatnie 2 lata nie zaglądałem, nie używałem lub nie założyłem, a nie mam do tego uczucia nostalgii – won) oddałem do antykwariatu prawie wszystkie, obok dwóch powyższych zostawiłem sobie Tenzinga „Człowiek Everestu”, ale on też pójdzie do ludzi.

  3. Jakoś wciąż jestem nieprzystosowana do ogółu.Śmieszy mnie i złości jednocześnie, że ludzie starają się wszystkimi sposobami zapomnieć, zatrzeć, fakt, że każde kolejne pokolenie jest nieco inne niż poprzednie. Zmienia się technika, zmienia się psychika, zmieniają się normy moralne. Nie roztrząsam tu zagadnienia czy wszystko zmienia się na lepsze- idzie mi tylko o to, że zmiany następują. To co kiedyś nie było naganne, dziś jest ale nikt nie przewidzi, jak te same czyny będą postrzegane w przyszłości. Pytanie co zrobić z dziełami dawnymi, będącymi czasami kroniką ludzkości – nie ukrywać, pokazywać, ale opatrywać czytelnym komentarzem- byliśmy kiedyś tacy, teraz więcej wiemy, więcej rozumiemy i dbamy o to, by tamte zachowania, metody postępowania nigdy już nie miały miejsca,

  4. Po pierwsze, to w Polsce spotkasz raczej zwolennika kolonializmu, czy niewolnictwa, niż antykolonialistę, czy abolicjonistę. Dlatego bardzo nie lubię polskich krytyk tej NZW (nowej zachodniej wrażliwości).

    Po drugie, też trochę robespierrowsko czytasz tę krytykę. Można się było wczytać w naszą, polską dyskusję o „W pustyni i w puszczy”. Albo lepiej „Murzynka Bambo” Tuwima. Krytyka nie dotyczy tego, co Tuwim (no… z Sienkiewiczem tak prosto nie ma) myślał — Tuwim był życzliwy, ale jego dzieło zawiera krzywdzące stereotypy. Bo taka była epoka. I dalej — stąd nie płynie wniosek, by coś ocenzurować, czy potępiać autora; ale wniosek by czegoś nie wykorzystywać w edukacji, bo to oznacza utrwalanie tych stereotypów.

    Po trzecie, po co w to mieszasz Kościuszkę? Łączysz krytykę uzasadnioną (do ewentualnej głębszej dyskusji*), z przypadkowym pomazaniem pomnika, bo ktoś się nieświadomemu mazaczowi, przez strój, skojarzył ze złymi czasami.

    Po czwarte, mamy * — czyli głębszą dyskusję. Bo ja tu przyjmuję generalnie za słuszny relatywizm moralny. Relatywizm mówi, że należy ludzi oceniać według norm epoki i społeczeństwa. Ja nie wiem, czy „normą epoki” Mieszka był handel niewolnikami; ale normą epoki Tuwima było lekceważenie poziomu nauczania i wychowania w Afryce.

    Relatywizm moralny jest jednak często krytykowany. Co ciekawe, zwykle przez przeciwników poprawności politycznej. Którzy oczywiście ją zwalczając powołują się na relatywizm moralny… Ech…

  5. Nie potrafię pojąć, gdzie u Tuwima można się dopatrzyć krzywdzących stereotypów. Wiersz jest o tym, że murzyńskie dziecko też chodzi do szkoły, uczy się czytać, psoci, nie lubi się myć – słowem, od polskiego dziecka rożni się tylko kolorem skóry.
    Ciekawe, czy ktoś miałby dziś poecie za złe, gdyby napisał analogiczny wierszyk o małym, powiedzmy, Hiszpanie. Albo, lepiej, o Ukraińcu.

    PS. Torlinie, przeczytałem z przyjemnością tamtą dawną dyskusję o obrazie z Sandomierza. Ależ u Ciebie na blogu bywało wesoło!

  6. Pierwszy komentarz do wszystkich:
    1. U góry jest aneks do notki autorstwa Vandermerwe. Dziękuje. Zajrzyjcie.
    2. jak to zwykle po mojej notce rozpoczynają się artykuły w gazetach 😉 Tym razem GW autorstwa Macieja Janowskiego: „Dlaczego kolumna Zygmunta jeszcze nie została zburzona?„? jeżeli nie widać artykułu, to napiszcie.
    Odpowiedź Anabell, PAK-owi i Pawłowi w drugiej części za trochę.

  7. Anabell!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Świat idzie dla przykładu w kierunku niejedzenia mięsa, czy będą zwalać z pomników ludzi, którzy je w swoich czasach jedli? Dla mnie to jest rozgrzebywanie jakichś zapomnianych sporów ze względu na swoje aktualne domniemane krzywdy. Jak takiemu Afroamerykaninowi 10 pokoleń wstecz sprowadzono dziadka z Afryki, to – przepraszam – co on ma do tego? Odszkodowanie mu się należy?
    —————-
    PAK-u! Pawle!
    Co do Tuwima zgoda, chociaż słowo „myć się” brzmi trochę w tym wierszu dwuznacznie. A zupełnie nie rozumiem ataku na Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”, ja uwielbiam tę książkę, znam ją na pamięć i nie ma tam żadnego rasizmu wobec Murzynów. Wręcz przeciwnie, przedstawiani są jako ofiary bezwzględnych Arabów – zresztą zgodnie z prawdą. To właśnie muzułmanie w tej książce są źle pokazani, a nie Murzyni. Na ten temat też napisałem ważną notkę TU.
    A najważniejsze – każdy człowiek powinien być rozpatrywany ze swoich najważniejszych osiągnięć: Lewis Carroll za „Alicję…”, a nie za to, że był pedofilem, Dmowski za Paryż, Lincoln wiadomo za co, Mieszko za chrzest i powołanie nowego państwa do życia.. I tak można ciągnąć.
    ——————
    Pawle!
    Zmienili się moi Komentatorzy, nie mówię, że jedni są lepsi od innych, są po prostu inni. Ale najbardziej żal mi jednego człowieka, wpisującego się pod dwoma różnymi nickami: dana1 i Edgar. Raz jeden po latach ukazał się jego komentarz o treści: „próba”, ale niestety nie było ciągu dalszego.

  8. Co do Sienkiewicza, Torlinie, to już się nie zgodzę. U niego roi się od funkcjonujących ówcześnie stereotypów, zarówno na temat Arabów -muzułmanów, jak i Murzynów. A nawet – dodam – na temat afrykańskiej fauny z lwem na czele. Zwróć uwagę, że Kali i Mea, oboje dorośli, są ukazani jako bardzo poczciwe osoby o umysłowości kilkuletniego dziecka, bezwzględnie posłuszne białemu czternastolatkowi i gotowe mu służyć. Coś jak Piętaszek Robinsona Cruzoe, też wierny do głupoty. A przecież psychika czarnego czlowieka, jak bardzo by nie był zacofany kulturowo, nie różni się od psychiki jego białego równolatka.
    Nie uważam tego wszakże za dobry powód, żeby eliminować „W pustyni i w puszczy” ze szkolnych bibliotek.
    Przy okazji: chyba Kapuściński przytacza gdzieś anegdotę o białym plantatorze, który zwrócił się do świeżo przyjętego czarnego służącego, posługując się pidgin-english: „Twoja pójść otworzyć okno”. „Ma Pan rację – odrzekł służący w dobrej angielszczyźnie – szkoda byłoby nie rozkoszować się świeżym porannym powietrzem”. No i następnego dnia pożegnał się z posadą.

  9. @Torlin,
    „Jak takiemu Afroamerykaninowi 10 pokoleń wstecz sprowadzono dziadka z Afryki, to – przepraszam – co on ma do tego? Odszkodowanie mu się należy?”

    Są i takie pomysły. Na tyle poważne, że kandydatów na prezydenta podczas prawyborów Demokratów, zapytywano co sądzą w tym temacie.

    @Paweł Luboński,
    „Zwróć uwagę, że Kali i Mea, oboje dorośli, są ukazani jako bardzo poczciwe osoby o umysłowości kilkuletniego dziecka, bezwzględnie posłuszne białemu czternastolatkowi i gotowe mu służyć. Coś jak Piętaszek Robinsona Cruzoe, też wierny do głupoty. A przecież psychika czarnego czlowieka, jak bardzo by nie był zacofany kulturowo, nie różni się od psychiki jego białego równolatka.”

    Pytanie, czy tu chodzi o psychikę, czy o pozycję społeczną. Przecież rozmaite formy tego rodzaju zachowania są dobrze znaną strategią adaptacyjną.

    „Ma Pan rację – odrzekł służący w dobrej angielszczyźnie – szkoda byłoby nie rozkoszować się świeżym porannym powietrzem”. No i następnego dnia pożegnał się z posadą.

    Znajoma anglistka, nauczona swego czasu dobrej, ale akademickiej angielszczyzny, pojechała do Londynu popracować przez wakacje, raz żeby ożywić język, dwa po prostu zarobić. Miała ogromne trudności żeby znaleźć pracę przy sprzątaniu itp, jak się w końcu dowiedziała: „…bo ja nie wierzę żeby osoba która tak się wysławia umiała sprzątać.”

  10. „Są i takie pomysły. ”

    Blizej Polski. Nalezy sie zastanowic kiedy potomkowie chlopow panszczyznianych zauwaza, ze im rowniez nalezy sie to i owo, najpewniej zas pieniadze. To nie moj pomysl lecz jednego z polskich publicystow „przesmiewcow” .

    „… jako ofiary bezwzględnych Arabów…”

    To jest temat rzeka i to bardzo szeroko plynaca. W dzisiejszej narracji prawie cale zlo ( jesli nie cale) w Afryce pojawilo sie wraz z Europejczykami. Gdzies tam w tle sa jeszce Arabowie ale o nich, jako „dzieciach” kontynentu pisze sie mniej. Afrykanie do momentu przybycia kolonizatorow mieli zyc w zgodzie i niezwyklej harmonii i dobroci. Mozna to spokojnie miedzy bajki wlozyc. Handel niewolnikami nie bylby mozliwy bez aktywnej wspolpracy samych Afrykanow( wielu czlonkow elit zachodniego wybrzeza Afryki to potomkowie rodow, zawdzieczajacych bogactwo i wplywy wlasnie handlowi niewolnikami), Plemiona bantu przemieszczajace sie z polnocy na poludnie skutecznie wypieraly czy nawet mordowaly ludy miejscowe. Zas w Botswanie Buszmeni, czyli potomkowie ludow pierwotnych poludnia Afryki, sa uwazani za podludzi ze wszystkimi tego skutkami. Inaczej mowiac, nic co ludzkie nie jest nikomu obce. Okresowe zaniki pamieci pozwalaja na „przepisywanie” historii bez rumienienia zsie ze wstydu.

    Pozdrawiam

  11. gszczepa: „Pytanie, czy tu chodzi o psychikę, czy o pozycję społeczną.”

    Możemy sobie tak spekulować, ale Sienkiewicz z pewnością nie to miał na myśli. Za jego czasów postrzeganie Murzynów jako dużych dzieci było w Europie powszechne.

  12. „Jak takiemu Afroamerykaninowi 10 pokoleń wstecz sprowadzono dziadka z Afryki, to – przepraszam – co on ma do tego?”

    Myślę, że jedno nie ulega wątpliwości: obecna podrzędna pozycja Czarnych w USA to odległa konsekwencja systemu niewolniczego. Co nie znaczy, że coś im się z tego tytułu należy. Powinno się na to patrzeć w kategoriach problemu społecznego do rozwiązania, a nie winy i krzywdy do wynagrodzenia.

  13. Powtórzę, co pisałem wielokrotnie, bandy Europejczyków uganiających się za niewolnikami po całej Afryce, karawany bitych złapanych przez białych są wymysłem współczesnym i niemające nic wspólnego z prawdą. Pisze o tym m.in. Vandermerwe. Ja nie popieram Europejczyków, kupowali niewolników i wywozili ich do Ameryki. Ale ich nie łapali, tego „towaru” najwięcej dostarczali sami Afrykanie i Arabowie.
    ————-
    PAK-u! Pawle!
    „W pustyni i w puszczy” powstała w 1910 roku, ale można ją traktować jak wytwór dziewiętnastowieczny. Ale nawet jeżeli potraktujemy treść na serio, to Staś uratował im obojgu życie, a przez całą książkę znakomicie ze sobą współpracowali, Staś dał mu broń, i nauczył polować,patrz zachowanie Kalego w wiosce murzyńskiej. Przecież to jest książka przygodowa dla młodzieży, a nie traktat filozoficzny lub film dokumentalny. To samo co z pancernymi.
    —————–
    Czekamy na ruch potomków naszych chłopów pańszczyźnianych. Z pomników to zostanie chyba Kiliński.

  14. Torlinie, n-ty raz już, kiedy pozwalam sobie skomentować coś krytycznie, replikujesz w podobny sposób: „Przecież to tylko zabawa”. W tym wypadku – tylko powieść przygodowa dla młodzieży. Czy jeśli coś jest zabawą, to poważne analizowanie tego jest twoim zdaniem niestosowne? Ale przecież to ty pierwszy w tej dyskusji odwołałeś się do Sienkiewicza.
    Zabawa może być mądra lub głupia, pożyteczna, obojętna lub szkodliwa, może wywierać wpływ na umysły.
    A skoro już dotknąłeś „Czterech pancernych”, to powiem ci, że śmieszą mnie pretensje naszych hurra-patriotów, iż film ten fałszuje historię, ale sam mam mu za złe coś innego: systematyczne pokazywanie Niemców jako durniów, niedołęgów i tchórzy. Nawet „dobry Niemiec” Kugel jest tam postacią groteskową.

  15. Nawet Pawle nie pomyślałem. I tak samo, jak Murzyni w „W pustyni…” są traktowani normalnie, to takie samo zdanie mam na temat Niemców w Pancernych. Jedynie Kugel był naiwnym Niemcem, ale jak znasz historię, to Niemców – romantyków było mnóstwo. Nie wszyscy byli mordercami. A czyż Kapitan Wilm Hosenfeld nie jest tego najlepszym przykładem?
    Usiłuję sobie przypomnieć sceny z żołnierzami niemieckimi: atak na stodoły, w ktorych ukryte były Tygrysy, Niemcy przy akcji Hermenegilda, załoga Hochwasser. A że kilku wartowników na widok wroga rzuciło się do ucieczki – przecież to byli emeryci.
    Pokazywanie Niemców jako … tchórzy. Jejku Pawle – gdzie? W którym odcinku? Jedyny pokazujący tchórzostwo to był grabarz, ale trudno go nazwać żołnierzem niemieckim.

  16. Wczesniej wspomniano Kapuscinskiego. Gdy zmarl, czesc publicystow afrykanskich okreslila jego tworczosc opisujaca rzeczywistosc afrykanska jako przejaw rasizmu. Kolejny przyczynek do szerszej dyskusji. Przyznaje, ze niezbyt wysoko cenie „afrykanskie reportaze” Kapuscinskiego, jest to jednak oddzielny temat.
    Rzeczywiscie, dzisiaj utwory Sienkiewicza moga byc widziane inaczej, niz w czasach, gdy powstawaly. Nawet w okresie mego dziecinstwa jak i lata pozniej nie byly kontrowersyjne. Obawiam sie, ze za wiele lat pokolenie naszych dzeci, moze wnukow, bedzie prowadzilo podobne dyskujse nad utworami, dzisiejszymi wzorcami poprawnosci.
    Moze jednak ma racje jeden z historykow piszac o obecnych wydarzeniach i stosunku do historii: „We live in an age of idiocy where intolerance triumphs over reason.”

    Pozdrawiam

  17. @Paweł,
    „postrzeganie Murzynów jako dużych dzieci było w Europie powszechne”,

    Oczywiście, ale było to postrzeganie uzasadnione, właśnie z powodu rozmaitych zachowań, które sprawiały wrażenie dziecinnych.

  18. gszczepa: „Oczywiście, ale było to postrzeganie uzasadnione”

    Uzasadnione powierzchownymi obserwacjami. Nikt lub prawie nikt nie zadawał sobie trudu, by bliżej poznać Afrykańczyków i ich kulturę, by ich naprawdę zrozumieć. Nie mówiąc o tym, że większość Europejczyków miała styczność jedynie z już „udomowionymi” Murzynami, sprowadzonymi do roli boyów i służących.
    Zawsze mnie złościło standardowe w literaturze wkładanie w usta Murzynów (i w ogóle nie-białych) pokracznego, zniekształconego języka: „moja chcieć jeść” itp., co miało wywoływać efekt komiczny i sugerować prymitywizm. Ilu białych potrafiło choćby na takim poziomie porozumiewać się w językach miejscowych?

  19. Torlin: „Pokazywanie Niemców jako … tchórzy. W którym odcinku?”

    No, może z tchórzostwem przesadziłem. Ale niedołęstwo – tak. Trzech dzielnych Polaków skutecznie broniących się w tym Sprengkomando przed kompanią piechoty wspieraną przez broń pancerną i artylerię – to nie absurd?
    A ci znakomicie wyszkoleni spadochroniarze raz dwa wystrzelani w wieży majątku albo wycięci szablami przez kawalerzystów? Nie wspominając o kretyńskiej scenie, w której Gustlik zmusza niemiecką spadochroniarkę do zeznań, strasząc ją nakręcaną żabką-zabawką.

  20. Przecież konwencja „nasi dzielni herosi wyrzynają wrogów setkami” należy do podstaw kina akcji. W zależności od dekoracji to będzie Legolas kładący trupem falangi Orków, Old Shatterhand wystrzeliwujący Komanczów, lub właśnie Janek Kos i spółka.

  21. @ Pawel Lubonski,

    „Ilu białych potrafiło choćby na takim poziomie porozumiewać się w językach miejscowych?”

    Wiele prawdy w calej wypowiedzi. Do powyzszego cytatu dorzuce ciekawostke. Dla przykladu, na terenie Poludniowej Afryki wielu. Sa nawet tacy, ktorzy mowia bez „bialego” akcentu .To wynikalo z faktu, ze na farmach dzieci wychowywaly sie wspolnie do pewnego wieku, tj nim rozpoczynaly edukacje, kazde w innej szkole. Obcowanie z lokalna spolecznoscia bylo i jest elementem codziennego zycia. Poza tym w zwyczaju bylo zwracanie sie do pracownikow w lokalnym jezyku. Powszechna urbanizacja wiele zmienila, niemniej „bialy” poslugujacy sie swobodnie lokalnym jezykiem nie jest ewenementem.
    Prosze rowniez zajrzec pod haslo „Fanagalo”.

    Pozdrawiam

  22. „Przecież konwencja „nasi dzielni herosi wyrzynają wrogów setkami” należy do podstaw kina akcji.”

    Pewnie że tak. A ja mam prawo stwierdzić, że ta konwencja mnie brzydzi i śmieszy zarazem. A poza tym – czym innym jest „wyrzynanie wrogów setkami” dla zabawienia dorosłych widzów, a czym innym pokazywanie tego w filmie dla młodzieży.

  23. Pawle!
    „Trzech dzielnych Polaków skutecznie broniących się w tym Sprengkomando” – przepraszam Cię, jeżeli siedzą w bunkrze otoczonym polami minowymi, to mogli wytrzymać. A przecież i tak zostali wyrzuceni z tego Sprengkomando.
    „czym innym jest „wyrzynanie wrogów setkami” dla zabawienia dorosłych widzów, a czym innym pokazywanie tego w filmie dla młodzieży” – przepraszam, w którym filmie wyrzynani są wrogowie setkami? W Pancernych czy w Pustyni?
    ——————
    Dzieci na podwórkach natychmiast uczą się języka, w Polsce małe Ukrainki po dwóch miesiącach w przedszkolu mówią nieźle po polsku. Kiedyś Moi Rodzice znali parę dyplomatów mających dwie córki, a siedzących ówcześnie w Reykjavicku. Dziewuszki, jak chciały porozmawiać przy wspólnym stole, ale tak, aby rodzice nie rozumieli, o czym mówią, to mówiły do siebie po islandzku.

  24. „w którym filmie wyrzynani są wrogowie setkami? W Pancernych czy w Pustyni?”

    Torlinie, to była replika dla gszczepy, który użył tych właśnie słów (w ogólniejszym kontekście), a nie zarzut pod adresem konkretnego filmu.

  25. Rozumiem że konwencja się może nie podobać, każdemu jego porno, ale nie czepiajmy się wtedy konkretnego dzieła, tylko konwencji właśnie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: