Napisane przez: torlin | 12/12/2020

Historia lubi się powtarzać

Historię impresjonizmu znamy wszyscy, w 1863 roku na polecenie Napoleona III powstaje Salon Odrzuconych, miejsce, gdzie można było zaprezentować prace niezaakceptowane przez oficjalny, istniejący od 1667 roku, Salon Paryski. Po tym buncie następuje rozkwit chyba najbardziej kochanego przez nas kierunku malarstwa. Rok później powstaje Salon Niezależnych, miał nie mieć ani jury, ani nagród; dzieła miały być poddawane li tylko osądowi publicznemu.

W 1912 roku 25-letni  Marcel Duchamp postanawia wstawić do tegoż Salonu swoją pracę pt. „Akt schodzący po schodach nr 2” (powyżej – jeden z moich najukochańszych obrazów). Już po zawieszeniu, na kilka dni przed otwarciem, poproszono Duchampa o zdjęcie obrazu, gdyż „„Akt” nie zgadza się z linią, jaką sobie wytyczyli”. W odpowiedzi na to wydarzenie powstaje Section d’Or, ugrupowanie artystyczne, które jeszcze tego samego roku zorganizowało własną wystawę kubistyczną.

Przenieśmy się teraz półtora tysiąca kilometrów na wschód. Jest rok 1858, Warszawa, dwaj przedsiębiorcy: Jan Zamoyski i Włoch Tytus Tabachi, otwierają Wystawę Nieustającą Sztuk Pięknych. Obydwaj jednak wolą prezentować nawet mierne prace, byleby były one zagraniczne, a nie mają najmniejszej ochoty przedstawiać malarzy polskich, mimo wcześniejszych co do tego zapewnień. Co jest zrozumiale, wywołuje to wściekłość artystów. W odpowiedzi Wojciech Gerson ze swoimi kolegami powołuje komitet roboczy Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim., zgodę na utworzenie „Zachęty” wydaje sam car Aleksander II i w ten sposób dokładnie 160 lat temu powstaje ta instytucja czynna do dziś.

Ale historia się kołem toczy – jest rok 1930, młodzi artyści, najczęściej awangardowi, mają dość konserwatywnej „Zachęty”, która nie wystawia ich prac i tworzą nową instytucję – Instytut Propagandy Sztuki (IPS). W 1931 roku Instytut dostaje na własność działkę i nowo wybudowany pawilon przy Królewskiej 13.


Responses

  1. Brzydkie, brzydota, nieładne!

    Natomiast cała historia ciekawa. Tak to właśnie wygląda, nowe struktury powstają, a potem okazują się być znowu-konserwatywne i znowu coś nowego itd.
    Jakoś nie zdawałem sobie sprawy że Zachęta ma aż tyle lat.

  2. Historia się powtarza bo kod genetyczny człowieka jest wciąż taki sam.Osiągnięcia w dziedzinie techniki mamy, ale w pewnych dziedzinach jest swego rodzaju stagnacja, nowe pomysły, nieco inne widzenie rzeczywistości ma kłopot z przebiciem się przez stare upodobania i przyzwyczajenia. Ostatnio gdy schodzę po schodach to czuję się taka w kawałkach jak ów akt
    Duchampa.
    Miłego;)

  3. Anabell!
    Prawda przez Ciebie przemawia. Ale nie zmienia to faktu, że niezmiennie niezmiernie zadziwia mnie fakt, że najpiękniejsze idee są rozwalane przez ambicje, chciwość, pogardę, kompleksy wyższości, kompleksy z dzieciństwa lub seksualne (niepotrzebne skreślić). Paweł będzie ze mnie się śmiał, ale tak marzę o rożnego rodzaju instytucjach pozbawionych tych wad: sama obiektywność, odporność na naciski, jako kryterium oceny jedynie fachowość. Wiem, jestem niepoprawnym romantykiem. Ale mam prawie 70-tkę, pewnie niedługo umrę i nie będę przeszkadzał ludziom na tym świecie. 😉
    „Ostatnio gdy schodzę…” – świetnie Cię rozumiem. Ale mimo wszystko musisz cały czas chodzić, bo Ci się wszystko zastanie.
    ——————–
    Gszczepa!
    Sam jesteś brzydki 😉 😉 (to są emotikony z przymrużonym oczkiem!).
    „nie zdawałem sobie sprawy” – mamy w Polsce po okresie komunizmu i rozbiorach tak mało historycznych instytucji, że powinniśmy dbać o nie jak o najcenniejsze roślinki. Ale znowu – nie należy powracać do starych nazw przy czymś całkowicie nowym,bo to jest jak restauracja zabytku po wielu wiekach. Tak jak powiedziała kiedyś żona Pawła o zabytkach: „należy odbudowywać te, o których pamiętają ludzie, a nie wcześniejsze”. I to samo jest z instytucjami. Jakby ktoś teraz powołał Komisję Edukacji Narodowej, to śmiesznie by brzmiało.
    —————–
    Nie odzywałem się, bo moja najmłodsza wnuczka obchodziła 8 lat. Jejku, mam je cztery i najmłodsza ma 8 lat! Coś niesamowitego. Oprócz tego, że na okrągło gotuję i nie wychodzę z kuchni, że mam zlecenia na swoja pisaninę, to moje lektorki pozytywnie zwariowały. Dają nam tyle do domu zadań, że ja się w trzech godzinach nie mogę zmieścić, a gdzie nauka? I to muszę pomnożyć razy dwa, bo mam dwa języki.
    Nie tak sobie wyobrażałem emeryturę 😉

  4. Ależ ta walka starego z nowym toczy się non stop , we wszystkim i wszędzie.
    Czasami nawet i do wojen dochodzi , niestety.
    I nie zawsze NOWE wygrywa i tu też powiem , niestety.

  5. Brzydkość jest sexy!

    Co do zabytków, skończyłem właśnie czytać Springera „Źle urodzone”, o architekturze PRLu. Bardzo ciekawe, polecam.

  6. Julu!~”I nie zawsze NOWE wygrywa” – wygrywa. Tylko, że to zwycięstwo nie ma liniowego charakteru, raczej w rytm „dwa kroki w przód, jeden w tył”. tak się rozwijają społeczeństwa, kultura, gospodarka, zwyczaje.

  7. Gszczepa!
    „Uroczy brzydal” – jak Belmondo. A o Delonie mówili: „Anielski łobuz”.
    A co do architektury PRL-u – to nie powala mnie ona na kolana, ale trzeba pamiętać, że mieliśmy tak nieprawdopodobne braki w budownictwie, że trudno się dziwić, że budowano dużo i trochę nijako. Nie czytałem, ale jak dorwę, to na pewno przeczytam. Dawaj mi proszę takie adresy. pzdr.

  8. „najpiękniejsze idee są rozwalane przez ambicje, chciwość, pogardę, kompleksy wyższości, kompleksy z dzieciństwa lub seksualne”

    Rzecz jasna wszystkie te czynniki miewają wpływ na ludzkie postępowanie, ale można je przypisywać jednostkom, nie całym formacjom. Nie jestem też pewien, czy można je traktować jako decydującą siłę sprawczą. W przypadku malarstwa: nie bronię się na przykład przed myślą, że akademicki establishment naprawdę postrzegał dzieła pierwszych impresjonistów jako niewiele warte bohomazy. Nie widzę w tym złej woli, zawiści czy kompleksów, tylko przestarzały, ale mocno zakorzeniony system i wartości i kryteriów ocen.
    Tak na marginesie: to nie moja żona „powiedziała”, zreferowała tylko punkt widzenia dominujący wśród konserwatorów zabytków. Niemniej jednak od dawna nieistniejące budowle często się odbudowuje w naszej ubogiej w tego rodzaju pamiątki części Europy. Ze względów patriotycznych i sentymentalnych. W Wilnie całkiem niedawno stanął nowiutki zamek wielkoksiążęcy, który zrujnowali, zdaje się, jeszcze Moskale w 1655 roku. A Albańczycy zafundowali sobie w miasteczku Druja zamek Skanderbega, swojego bohatera narodowego z XV wieku, który przypomina wszystko, tylko nie średniowieczną budowlę obronną.

  9. Tak Pawle, masz rację. Zbuntowani młodzi robią się starzy i nie chcą dopuścić do głosu nowych zbuntowanych. Tak jest ułożony świat. Chyba najbardziej jest to widoczne na uczelniach.
    Zwiedzałem Zamek w Tykocinie. Budzi mieszane uczucia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: