Napisane przez: torlin | 05/06/2020

Ptasia potęga Internetu

Na przestrzeni lat, jak mieszkam w Dąbrówce, pojawiło się w mojej okolicy sporo nowych ptaków. Przywykłem do tego, nie jestem niestety ornitologiem, więc mam kłopot z nazwami. I dwa dni temu zobaczyłem na moim tarasie nowego ptaszka, oczywiście nie zdążyłem go sfotografować, więc tylko zarejestrowałem w umyśle: „ptaszek wielkości wróbla ze rdzawym ogonkiem”. Biegiem do komputera, wpisanie zapamiętanej frazy i na pierwszym miejscu wyszedł mi KOPCIUSZEK. Informuję więc wszystkich, że po moim ogrodzie fruwa kopciuszek

Napisane przez: torlin | 01/06/2020

Szombierki Bytom niepiłkarsko

Szombierki Bytom. Dla ludzi z mojego pokolenia – wielki klub, ale dzisiaj niepiłkarsko. Przy Unii Europejskiej istnieje pozarządowa Fundacja Europa Nostra – „europejski głos społeczeństwa obywatelskiego zaangażowany w dziedzictwo kulturowe”, ogłosiła ona w tym roku listę siedmiu europejskich zabytków najbardziej zagrożonych, wśród których jest niestety polonik:

  1. Elektrociepłownia Szombierki w Bytomiu, Polska,
  2. Teatr Narodowy w Tiranie, Albania
  3. Zamek Jezeří w Horní Jiřetín, Czechy
  4. Y-block w Oslo, Norwegia
  5. Twierdza w Belgradzie, Serbia
  6. Stadion Bežigrad w Lublanie, Słowenia
  7. Zamek Sammezzano, Włochy.

Elektrociepłownia Szombierki, przepiękny zabytek przemysłowy, niszczeje. TU są wspaniałe zdjęcia. Coś jest nie tak w Polsce z przekazywaniem takich wspaniałości fundacjom. EC Szombierki zajęła się Fundacja EC Generator, która skarży się, że raz jest dofinansowanie, a później wojewoda zabiera. TU tłumaczenie.

Dokładnie to samo jest z czymś tak przepięknym jak Opactwo Cystersów w Lubiążu, z Wiki: „Zespół klasztorny jest drugim co do wielkości obiektem sakralnym na świecie, (pierwszym jest kompleks pałacowo-klasztorny Eskurial w Hiszpanii). Powierzchnia dachów zajmuje ok. 2,5 ha, a długość fasady wynosi 223 metry i jest to najdłuższa fasada barokowa w Europie. Posiada ponad 600 okien”. I on niszczeje. W 2018 roku wojewoda dolnośląski podpisał z prezesem Fundacji Lubiąż list intencyjny w sprawie przejęcia przez państwo obiektów opactwa pocysterskiego. I co? I nic.

Byłem ostatnimi czasy w Lądku Zdroju, żal było patrzeć. Toż to była perła kurortów.

Żegiestów-Zdrój – gdzie się podziało to cudowne uzdrowisko? Tyle zostało odbudowanych zabytków, na wszystko pieniądze dawała Unia. Pytam jeszcze raz – co się stało?

 

Napisane przez: torlin | 27/05/2020

Był, ale go tam w ogóle nie było

Żiżka

 

Kilka lat przed bitwą pod Grunwaldem był bandytą w południowych Czechach. 25 kwietnia 1409 r. król Wacław IV wydał list, w którym ogłosił, że przyjął do grona swoich drogich wiernych poddanych Jana Žižkę, wybaczając mu wszystkie zamieszki przeciwko niemu i przeciw koronie królestwa czeskiego. Potem Žižka postanowił zostać najemnikiem, był zatrudniony przez Krzyżaków przed bitwą pod Grunwaldem i po niej, ale przed bitwą ofiarował swe usługi Wielkiemu Mistrzowi Zakonu, które zostały odrzucone. Nawet Czesi piszą, że kiedy armie starły się pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku Jan Žižka był bezwzględnym najemnikiem gotowym walczyć o to, która ze stron go zatrudniła.

Ciekawa rzecz jest z jego uczestnictwem w samej bitwie. Świadomość jego udziału była jak dotąd powszechna, teraz zaczyna to być coraz częściej podważane. Tak naprawdę źródła mówią o Żiżce tylko po bitwie: po Bitwie pod Grunwaldem Zamek w Radzyniu Chełmińskim zdobyły wracające spod Malborka wojska polskie 21 września 1410 r. Według Jana Długosza Władysław II Jagiełło dał w dzierżawę zamek Radzyń Jaśkowi Sokołowi (Jan Sokol z Lamberka, dowódca oddziałów czeskich walczących po stronie polskiej), a w zamku pozostała polsko-czeska załoga, i tam wymieniony jest Jan Žižka. Zaraz potem został znowu najemnikiem krzyżackim.

Najlepsze jest to, że po walkach husyckich znowu nie wiadomo, co robił. Trzy angielskie słowniki, opublikowane w XIX wieku, dostarczają niezweryfikowanych informacji, że brał udział w wojnie stuletniej w służbie Henry’ego V i był bezpośrednim aktorem w bitwie o Azincourt.  Twierdzenia innych współczesnych encyklopedii mówią, że po opuszczeniu Polski służył jako żołnierz na Węgrzech, w Danii, a później w Dolnej Saksonii. Historia jako gałąź nauki jest fascynująca

Napisane przez: torlin | 22/05/2020

66 ukochanych cytatów Torlina z filmów

Na początek kilka uwag. Po pierwsze – kilka filmów ma taką ilość „moich” cytatów, że zdominowałyby całą listę: Wesele Wajdy, Rejs Piwowskiego, Seksmisja. A po drugie – wielu filmów nie ma, bo mi się w pewnym momencie znudziło. A miała być setka. Zaczynamy.

  1. Cóż, nikt nie jest doskonały (Well, nobody’s perfect!) – Pół żartem, pół serio
  2. Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic – zaśmiał się głośno. To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę… – Ziemia Obiecana
  3. A Śmierć, sroga pani, zaprasza ich do tańca – Siódma pieczęć
  4. Patrz jak ona się rusza. Jak galaretka na sprężynach. One chyba mają wbudowany motorek – Pół żartem, pół serio
  5. Uwielbiam zapach napalmu o poranku – Czas Apokalipsy
  6. Zagraj to raz, Sam, ze względu na dawne czasy – Casablanca (w potocznym obiegu jest „Zagraj to jeszcze raz Sam”, tymczasem po angielsku to brzmi: „Play it once, Sam”
  7. Po niemiecku pastor, po polsku ksiądz, po naszemu pop, ale to, z przeproszeniem, jeden diabeł – Lokis
  8. Jak mówiłam, daruję ci parszywe życie z dwóch powodów -Kill Bill
  9. A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. – Rejs
  10. 15 minut temu. To był bardzo dobry rocznik – MASH (Sokole Oko odpowiadający na pytanie, z którego rocznika jest alkohol w jego szklance (a tak naprawdę to był bimber))
  11. Z wszystkich barów we wszystkich miastach na całym świecie ona musiała wejść do mojego – Casablanca
  12. Brunner alkohol i kobiety wyczuwa na kilometr – Stawka większa niż życie
  13.  Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie – Sami Swoi
  14. Dla mnie to samo, co ona miała – Kiedy Harry poznał Sally
  15. Nie jestem pijana tylko bardzo szczęśliwa… – Rzymskie wakacje
  16. „Grazie, Signore” („dzięki Ci, Panie”- Salieri) – Amadeusz
  17. Przepraszam, ale mam ważny międzynarodowy telefon – Brunet wieczorową porą
  18. W tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej… – Rejs
  19. To kłamstwo! Kopernik była kobietą! – Seksmisja
  20. Ja jestem uczciwy. Zapłacili za 3:0 – będzie 3:0 – Piłkarski Poker
  21. Hipcio? To zapewne od hipopotama – Piętro wyżej (do Hipolita Pączka)
  22. Robota nie gęś, ona się nie wytopi – Ziemia Obiecana
  23. Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno – Co mi zrobisz jak mnie złapiesz
  24. Żadnej roboty nie wezmę, nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem! – Brunet wieczorową porą
  25. Sztuka jest zwierciadłem rzeczywistości. Ale to zwierciadło można ustawiać pod różnymi kątami – Małżeństwo z rozsądku
  26. Kobiety… Po nich długo nie ma nic. Potem jest Ferrari – Zapach kobiety
  27. Kupuj tanio, sprzedawaj drogo. Niech Twój wróg się boi. Pierwszy raz w życiu zobaczysz taką masakrę, przy giełdzie superpuchar i mistrzostwa świata to kaszka z mleczkiem. W tym gmachu (…) inwestujesz pół miliona, zwyciężasz albo giniesz i po chwili nie masz na szkołę dla dzieci – Nieoczekiwana zmiana miejsc
  28. Pięćset franków za Matisse’a? Raczej przyzwoita. Za taką cenę sam kupiłbym sześć czy siedem płócien – O północy w Paryżu
  29. Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. – Rejs
  30. Wie to każdy K-paxianin, tak jak wie każde wasze dziecko, że Ziemia krąży wokół słońca. To wiedza powszechna, prawda? – K-PAX
  31. Pani Robinson, próbuje mnie pani uwieść. Prawda? – Absolwent
  32. Takie sztuczki nie ze mną, Brunner – Stawka większa niż życie (a nie „Nie ze mną te numery, Brunner”)
  33. Pyrkosz, pyrkosz i nie jedziesz! – Czterej pancerni i pies
  34. O! Jest! Widzę! Droga… Chyba na Ostrołękę. – Rejs
  35. Zamierzam złożyć mu propozycję nie do odrzucenia – Ojciec Chrzestny
  36. Louis, tak sobie myślę, że to początek pięknej przyjaźni – Casablanca
  37. Najlepszym przyjacielem chłopca jest jego matka – Psychoza
  38. Trzymaj swoich przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej swoich wrogów – Ojciec Chrzestny 2
  39. Wstrząśnięte, nie zmieszane – James Bond
  40. Zrobię Ci z dupy jesień średniowiecza – Pulp Fiction (get medieval on your ass)
  41. I wszystko jasne! – Kiler
  42. Jedzie mi tu czołg? – Czterej pancerni i pies
  43. Jeszcze żeby tej elektryki nie było, to byłabym już spokojna – Sami Swoi
  44. Kobieta mnie bije… – Seksmisja
  45. Sokole Oko – Dlaczego mapy pola minowego nie są pod „M”? Radar: Bo są pod „B”. Jak „BUM” – MASH
  46. Wiodę skromne życie. Niepozbawione wartości, ale skromne. I pytam sama siebie, czy żyję tak, bo lubię, czy może brak mi odwagi? – Masz Wiadomość
  47. No! – Kariera Nikodema Dyzmy
  48. Bo to zła kobieta była – Psy
  49. Co ja sobie za to kupię? Waciki? – Kiler
  50. Houston, mamy problem – Apollo 13
  51. No tak, Buchholz nie żyje. Miał fabrykę, miał miliony, był całym hrabią. I nie żyje. A ja nie mam nic i w dodatku mam na jutro dwa protestowane weksle. Ale ja żyję! Pan Bóg jest dobry! Pan Bóg jest bardzo dobry! – Żyd Halpern – Ziemia Obiecana
  52. Zapłaciłem, to się bawię – Ziemia Obiecana
  53. Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie, skąd się wziąłem?! Jestem wesoły Romek! Mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło, gaz! – Miś
  54. Gadam, latam – pełny serwis! Latać każdy może, trochę lepiej, czasem trochę gorzej… Ale, niestety, ja mam talent, ho, ho!- Shrek
  55. Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja – Seksmisja
  56. Mój mąż z zawodu jest dyrektorem! – Poszukiwany, poszukiwana
  57. Żyrafy wchodzą do szafy. A pawiany wchodzą na ściany – Rozmowy kontrolowane
  58. Wyrzucam sałatkę z tuńczyka. Zaczyna się ruszać – serial Bez śladu
  59. Wiem, że szansa na sukces jest mała, ale czy to ważne? Odpowiedzi znajdujemy tylko wtedy, kiedy nie przestajemy próbować” – Przed wschodem słońca
  60. W końcu.. jestem tylko dziewczyną, stojącą naprzeciw chłopaka i proszącą, aby ją pokochał – Notting Hill
  61. Chodzi o odgłos paszczą – Rejs
  62. Zasada pielęgnacji włosów jest prosta. Zna ją każda czytelniczka Cosmopolitan – Legalna blondynka
  63. Bardzo przepraszam, radzę następnym razem przypiąć sobie odznakę do tyłka – Mistrz kierownicy ucieka
  64. Mam dość tych cholernych dziwek. Chciałbym mieć kupę forsy. Wtedy byłbym wolny – Powiększenie
  65. To jest czysty staruszek, on jest wujem Paula – The Beatles
  66. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości – Miś

Bardzo Was proszę o podanie mi swojego ulubionego jednego cytatu, którego nie ma liście.

Napisane przez: torlin | 19/05/2020

Znikające przeboje

Jane Birkin i Serge Gainsbourg

Afera z Kazikiem. I trochę moich wspomnień, refleksji.

Moje wspomnienia lecą do Rozgłośni Harcerskiej, do Listy Przebojów. Słuchałem jej od 1965 roku do mniej więcej 1972-3, kiedy to spostrzegłem, że nie mam już czego słuchać, że moja epoka muzyczna się skończyła. Kiedyś tam, nie pamiętam roku, poszedłem z kolegą na Konopnicką, bo był nabór na spikerów, wziąłem udział z nudów i się dostałem (brali trzech). Pamiętam, że testował mnie Witold Pograniczny, ale nagrałem trzy audycje i mi się znudziło (mój sławetny słomiany zapał). Lista Trójki nawet nie była w planach, a samej Trójki się wtedy „nie słuchało”, tak jak teraz nikt nie puszcza 1TV. Zmiana nastąpiła wraz z powstaniem MiniMaxu Kaczkowskiego i „Klubu Grającego Krążka”, młodzi ludzie zaczęli się przekonywać do Trójki. Trzeba koniecznie dołożyć jeszcze jeden ważki argument, jakość odbioru. Rozgłośnia Harcerska nadawana była na falach krótkich, w związku z tym muzyka falowała, raz ją słyszałeś, a raz nie. To samo było z Radiem Luxembourg, tymczasem Trójkę słychać było znakomicie.

Z Listy Przebojów Rozgłośni Harcerskiej pamiętam dwa „znikające” przeboje, obydwa mniej więcej w tym samym czasie. Desmond Dekker zniknął z czwartego miejsca mniej więcej w 1968 roku ze swoim przebojem „The Isrealites„, pierwszym tak naprawdę przebojem reggae w Europie. Było to o tyle śmieszne, gdyż 95% młodzieży nie znała angielskiego, lub też posługiwała się bardzo słabo tym językiem, a tekst był taki:

Get up in the morning, slaving for bread, sir
So that every mouth can be fed
Poor me Israelites, ah
Get up in the morning, slaving for bread, sir
So that every mouth can be fed
Poor me Israelite
My wife and my kids, they packed up and leave me
Darling, she said, I was yours to be seen
Poor me Israelites
Shirt them a-tear up, trousers is gone
I don’t want to end up like Bonnie and Clyde
Poor me Israelites
After a storm there must be a calm
They catch me in the farm
You sound your alarm
Poor me Israelites
I said I get up in the morning, slaving for bread, sir
So that every mouth can be fed
Poor me Israelites
I said my wife and my kids, they are packed up and leave me
Darling, she said, I was yours…

Nasi możnowładcy z Gomułką na czele spostrzegli się dopiero, jak piosenka osiągnęła czwarte miejsce, i ją zlikwidowali (oczywiście człowiek nawet nie miał szans zapytać – dlaczego).
Z drugą piosenką było jeszcze lepiej, bo zniknęła z pierwszego miejsca. Jak w starym dowcipie: „Patrzę – jest. Przyglądam się – nie ma. Jak w ruskim cyrku”. Mówimy o przeboju Serge Gainsbourga napisanego dla Bardotki, a wykonanego w końcu przez Jane Birkin „Je t’aime… moi non plus„. Dopiero wtedy, jak piosenka osiągnęła szczyt Listy spostrzeżono się, że Jane udaje orgazm. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że piosenka ta była zakazana również w Wielkiej Brytanii.

———

A teraz część Premium, jak to nazywa Tomasz Raczek w swoim wideoblogu, czyli fragment dla oglądających/czytających, którzy dali radę dojść do tego miejsca. Piosenka Kazika nawet mi się podoba ze względu na swoją prostotę, mimo że za tym gatunkiem muzyki nie przepadam. Jestem wielkim zwolennikiem ruchu broniącego piosenki i człowiekiem nielubiącym PiS-u, ale nie dam sobie ręki uciąć, czy przypadkiem ktoś nie „sterował ręcznie” samą Listą. Trzeba pamiętać, że takie akcje są tylko dla naszego dobrego samopoczucia, wyborców PiS-u to ani ziębi, ani grzeje. Ale z drugiej strony – „róbmy swoje”.

Kaczyński et consortes nie czerpali z doświadczeń komunistów, że likwidacja czegokolwiek służy jedynie rozpowszechnianiu „szkodliwych” treści. Nawet, jak piosenka byłaby nadawana z pierwszego miejsca, to każdy posłuchałby, ale nie dotarłaby do milionów.

Napisane przez: torlin | 16/05/2020

Zniknięcie jednostki chorobowej

Tak marzymy, aby koronawirus zniknął, aby było tak jak dawniej. A tymczasem…

Jacques-Louis David, „Antioch I i Stratonika”, 1774 (Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Pięknych w Paryżu- „École nationale supérieure des beaux-arts de Paris”). Inna nazwa tego obrazu to „Doktor Erazystratos odkrywa przyczynę choroby Antiochii, jego miłość do macochy Stratonike”. W 1774 roku David wziął udział w konkursie na Nagrodę Rzymską dającą prawo do emerytury Akademii Francuskiej w Rzymie.

Podczas wielkich podbojów Aleksandra Wielkiego władca zakochał się w ceremoniałach perskich, przejął dużo ich zwyczajów, ubierał się po persku, żołnierze śmiali się, że niedługo to będą padać u  stóp i nie będą mogli podnieść wzroku na władcę. Aleksander postanowił wprowadzić krew perską do żył Macedończyków i kazał swoim generałom żenić się z księżniczkami i arystokratkami perskimi. Ta historia jest znana jako „Wesele w Suzie” trwające 5 dni, a na nim 90 dostojników macedońskich żeniło się z Persjankami, m.in. Aleksander poślubia Statejrę II, Hefajstion – Drypetis, Ptolemeusz – Artakamę, a jeden z generałów Aleksandra, Seleukos, musiał się ożenić z Apame. Jednak trzeba obiektywnie stwierdzić, że to małżeństwo było wyjątkowe, gdyż po śmierci Aleksandra wszyscy Macedończycy odprawili swoje żony, a Apame została z mężem. W 323 r. p.n.e. urodziła mu Antiocha, bohatera naszej opowieści Po pewnym czasie Seleukos odprawił Apame i ożenił się po raz drugi ze Stratoniką, córką króla macedońskiego.

Appian z Aleksandrii tak opisuje tę chorobę: „Antioch mianowicie zakochał się w Stratonice, żonie samego Seleukosa, a swojej macosze, która już i dziecko Seleukosowi urodziła. W poczuciu jednak nieprawości tego namiętnego uczucia nie pozwolił sobie na żaden krok niewłaściwy ani się nie zdradził ze swą miłością, lecz zapadł w chorobę, która go trawiła, zwłaszcza, że sam tęsknił do śmierci. Nawet światowej sławy lekarz, Erazystratos, który na niezmiernie korzystnych warunkach bawił na dworze Seleukosa nie, zdołał dojść istoty cierpienia, aż stwierdziwszy, że ciało jego nie wykazuje żadnych znamion choroby, doszedł do wniosku, że choroba ta trawi duszę jego, której zdrowie czy niedomaganie również na ciało oddziałuje. Do smutku, gniewu i innych wzruszeń ludzie się na ogół przyznają – rozumował – a tylko miłość skromnie ukrywają. Toteż zadał sobie wiele trudu, by się dowiedzieć tajemnicy w zaufaniu; mimo to Antioch nic mu nie chciał powiedzieć”.

Jean-Auguste-Dominique Ingres, 1840, Muzeum Condé  w Chantilly.

Erazystratos był świetnym fachowcem, rozgryzł Antiocha w kilka dni, kazał po kolei wchodzić wszystkim domownikom kolejno do sypialni chorego, badając mu jednocześnie non-stop puls. Po wejściu Stratoniki serce Antiocha zaczęło bić jak oszalałe. Seleukos postanowił uratować syna i oddał mu swoją zonę, chociaż ją trzeba było do tego przekonywać.

Z Wiki: „Według traktatów medycznych sprzed XVIII wieku odczuwane z tego powodu cierpienie nie pozwalało pacjentowi na prowadzenie normalnego trybu życia ani udział w życiu towarzyskim. Miłość, pożądanie i cierpienie sprawiały, że chory marniał (usychał) z tęsknoty do obiektu swojej miłości. Czynniki uznawane za przyczynę choroby z miłości oraz sposoby jej leczenia zmieniały się wraz z ewoluowaniem wiedzy medycznej i kulturowych przekonań. Przez wieki choroba z miłości stanowiła jednostkę medyczną, opisywaną w traktatach medycznych, mającą liczne przykłady w literaturze, historii i sztuce. W XVII-wiecznym europejskim piśmiennictwie medycznym temat bólu z miłości (bólu miłosnego) był niezwykle popularny”.

I niestety ta jednostka chorobowa zniknęła z naszej cywilizacji i z naszego życia. Ale czy tak naprawdę zniknęła? Czy to jest już choroba psychiczna i depresja? Chorzy kierowani są na psychoterapię i dostają leki przeciwdepresyjne. Co się dzieje z naszą cywilizacją, nie ma już bieli, gdyż żadnego koloru nie można określić, nie ma sekundy, tylko jest czas równy 9 192 631 770 okresom promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego S1/2 atomu cezu 133Cs.

To ja wolę, żeby była choroba z miłości, a nie było koronawirusa.

Co można zobaczyć, jeżeli ma się szczęście! Druga część notki Vandermerwe. Bardzo dziękuję.

Powyższe zdjęcie jest uzasadnieniem „szczęścia” użytego w tytule. Zwierzęta żyją swoim życiem i nie czekają na zwiedzających. Na dodatek natura przystosowała je bardzo dobrze do życia  w otaczającym je środowisku.  Co widać na zdjęciu? Na pierwszy rzut oka tylko trawę. Jeśli przypatrzeć się bardziej uważnie dostrzeże się dwie idące lwice. I tak jest w większości przypadków, że my zwierząt nie widzimy, zaś one zazwyczaj mają świadomość obecności ludzi. Z tego właśnie powodu należy cieszyć się z każdego dostrzeżonego zdarzenia czyli spotkania istoty żywej ,niezależnie czy jest duża, czy też mała.

Rzecz opisana poniżej miała miejsce kilka lat temu.  Późnym letnim popołudniem, na godzinę przed zamknięciem bram parku zatrzymaliśmy się nad „oczkiem wodnym” Ratlhogo. Używam pojęcia „oczko wodne” gdyż jest to niezbyt duży zbiornik wodny bez naturalnego zasilania w wodę, całkowicie uzależniony od letnich opadów.  Gdy tylko usadowiliśmy się w punkcie obserwacyjnym nad brzegiem wody pojawiły się dwa nosorożce, samica z  trochę już podrośniętym „dzieckiem”. Nim jednak zaczęły pić  dało się słyszeć stado nadchodzących słoni. Jak widać na zdjęciu  samica patrzy w kierunku  nadchodzącego stada, którego jeszcze nie widać, ale już wyraźnie słychać.

Nim słonie nadeszły nosorożce  umknęły, tak przynajmniej myśleliśmy, kierując się na lewo by znaleźć się jak najdalej od słoni. Te zaś spokojnie nadeszły szerokim wachlarzem i rozpoczęły picie wody oraz taplanie się przy brzegu.  Tylko część stada jest widoczna na  zdjęciu, gdyż rozciągnęło się ono szeroko wzdłuż brzegu.

Wśród stada znajdował się słoniowy „nastolatek” niezainteresowany wodą i piciem czy kąpielą, lecz biegający z rozpostartymi uszami, węszący i wydający z siebie bojowe dźwięki.  Przez pewien czas zastanawialiśmy się nad przyczyną tego zachowania, by ostatecznie uzmysłowić sobie, że  wywęszył nosorożce, które jeszcze przed chwilą były nad wodą i zniknęły wraz z nadejściem słoni. Inaczej na to patrząc „młodzieniec” zachowywał się trochę jak mały chuligan, pragnący komuś, w tym przypadku nosorożcom, dać „blachę w czoło”. Wobec tego, gdzie podziały się nosorożce?

Musiały być całkiem blisko. Okazało się, że nie tylko blisko co bardzo blisko co pokazuje następne zdjęcie. Nosorożce najzwyczajniej w  świecie zatoczyły wśród krzewów koło i znalazły się na tyłach stada, czekając cierpliwie w kolejce do wodopoju.

Po jakimś czasie stado powoli ruszyło w dalszą drogę.  Nie był to jednak koniec zdarzenia, gdyż  „młodzian” został i pragnąc jednak dopaść nosorożce ukrył się wśród drzew i krzewów, co widać na zdjęciu.  Rozpoczęła się swoista wojna na przeczekanie, kto pierwszy „mrugnie”.  Sądząc po odgłosach stado się coraz bardziej oddalało ( wbrew pozorom słonie krokiem spacerowym przemieszczają się dosyć szybko) a on tkwił w zasadzce. Nosorożce musiały być świadome jego obecności i nie podchodziły do wody czekając w ukryciu.

Ostatecznie  za wygraną dał słoń i popędził za oddalającą się rodziną. Dopiero po jakiejś chwili nosorożce podeszły do brzegu, by spokojnie ugasić pragnienie.

Napisane przez: torlin | 08/05/2020

Car

Mamy nowego cara w Polsce. Staram się nie zanudzać Was sprawami politycznymi, jest tego za dużo, i tak żyjemy tymi sprawami (i pandemią). Chciałem, aby ten blog był odskocznią od tych spraw. Ale z drugiej strony blog ten istnieje dlatego, że są sprawy mnie obchodzące, interesujące, bulwersujące, rozbawiające. I takie myśli staram się przelać na papier – przepraszam – ekran. Jak dotąd uważaliśmy, że tylko  Rosji jest możliwość podporządkowania wszystkich instytucji jednemu człowiekowi, mówiło się Цар Путин.

I wczoraj zawaliło mi się wszystko. Nie mogłem uwierzyć w słowa, które padły. Rozumiałem doskonale, że taka jest prawda, ale nigdy w sposób tak cyniczny nie zostało one tak zaprezentowane. Po rozmowach Kaczyńskiego z Gowinem padło stwierdzenie, że Sąd Najwyższy jutro unieważni, a Trybunał Konstytucyjny zatwierdzi.

To po co nam te atrapy?

Napisane przez: torlin | 05/05/2020

Nieciekawy sojusz

Anglicy lądujący w Tamataue (dzisiaj Toamasina), drugim pod względem liczby ludności mieście Madagaskaru.

Zastanawiało mnie od dawna, dlaczego Wolni Francuzi byli w drugiej części II Wojny Światowej tak sekowani przez Brytyjczyków. Cały czas myślałem, ze jest to spowodowane wypadkami z Dakaru z 1940 roku, ale okazało się, że prawdziwym powodem były wypadki na Madagaskarze w 1942 roku. Szczegóły możecie sobie poczytać TU, nie będę wszystkiego przepisywać, ale w tym nieszczęsnym 1942 roku Francuzi rządu de Vichy ramię w ramię z Japończykami tłukli się z Anglikami. Z tym „ramię w ramię” to jest oczywiście przenośnia, bo Francuzi walczyli na lądzie, a Japończycy jedynie na morzu, ale to nie zmienia faktów. Nawet we francuskiej Wikipedii jest w ramce, po stronie brytyjskiej dowódcami byli Robert Sturges i Edward Syfret, a po przeciwnej Armand Annet i Ishizaki Noboru. W rzeczywistości Londyn nie chciał odtworzyć niepowodzeń poprzednich operacji przeprowadzonych wspólnie z Wolną Francją przeciwko terytoriom francuskim, przede wszystkim operacji w Dakarze, ale duży udział miała też kampania w Syrii i Libanie w czerwcu i lipcu 1941 roku. Powtarzając za Wiki (bo to najłatwiej) Brytyjczycy byli zaniepokojeni możliwością użycia przez III Rzeszę kontrolowanego przez władze Francji Vichy terytorium Libanu i Syrii jako bazy wypadowej do uderzenia na brytyjski Egipt. W maju 1941 r. wysoki komisarz Francji Vichy w regionie, gen. Henri Dentz, zgodnie z rozkazami otrzymanymi z ministerstwa wojny Vichy, zezwolił niemieckim i włoskim samolotom na tankowanie na lotniskach w Syrii. Ponadto władze Francji Vichy oddały na użytek Niemców linie kolejowe przebiegające przez Syrię w celu transportowania paliwa i sprzętu wojennego do Mosulu w północnym Iraku. Po zajęciu Syrii i Libanu okazało się, że wojska Vichy straciły ogółem 6 tysięcy ludzi, w tym około tysiąca zabitych. Do niewoli dostało się ponad 37 tysięcy żołnierzy, spośród których jedynie około 5600 przyłączyło się do Wolnych Francuzów. Pozostali zostali repatriowani do francuskich kolonii w Afryce Północnej. Straty aliantów wyniosły: Australijczycy – 416 zabitych i 1136 rannych, Anglicy i Hindusi – około 600 zabitych i rannych, Wolni Francuzi – około 300 zabitych i rannych. W trakcie walk do niewoli francuskiej dostało się około 3 tysięcy żołnierzy alianckich, którzy po zakończeniu kampanii powrócili do swoich oddziałów.

To właśnie Bitwa na Madagaskarze była obciążeniem we wzajemnych stosunkach, gdyż zarówno Vichy, jak i Wolna Francja, każda z nich uważała tę Bitwę za brytyjską agresję przeciwko terytorium Francji, co miało niestety przykre konsekwencje odzwierciedlone w postawach sojuszniczych. Operacja została podjęta bez poinformowania o tym Wolnej Francji generała de Gaulle’a.

Nie wiem, jak Wy, ale na mnie zrobiło fatalne wrażenie to zestawienie – po stronie przeciwnej Aliantom: Francja i Japonia.
———

Dwie ciekawostki. Jedną jest skład etniczny wojsk brytyjskich, oprócz Anglików w walkach brała udział 7 Południowoafrykańska Brygada Zmotoryzowana, 27 Rodezyjska Brygada Piechoty i 22 Wschodnioafrykańska Grupa Bojowa. I ta grupa mnie zafascynowała, postanowiłem ją znaleźć. I JEST.  Służyła tam ludność Ugandy, Kenii, Somalii i Niasy.

Druga – to taki malutki polonik. Nasze uczestnictwo to był jeden okręt transportowy MS „Sobieski„, podczas II wojny światowej przebudowany na transportowiec wojska. Ale nawet brytyjska Wiki podaje wśród państw uczestniczących w konflikcie Polskę.

Notka Vandermerwe, za którą bardzo dziękuję. uwielbiam takie opowieści

Widok na centralną część parku. Widoczne są dwa zalewy, Makorwane (bliższy) i Mankwe (dalszy).   Widoczne są również powulkaniczne wzgórza, charakterystyczne dla krajobrazu Parku.

Epidemia oderwała nas od spraw przyziemnych. Proponuję wobec tego garść informacji (w odcinkach) z odleglej strony świata. Najpierw trochę historii. Wspomniany w tytule “kameralny” park to Pilanesberg National Park, cel odwiedzin i osobistej sympatii. Nie jest to park największy, gdyż ma powierzchnię 520 km kw., nie jest również najmniejszy, gdzieś tam w środku stawki. Ani też najbardziej znany poza Południową Afryką. Nijak mu do Kruger National Park z powierzchnią 19.623 km.kw. i sławą wykraczającą daleko poza Południową Afrykę. Poza tym Pilanesberg nie jest specjalnie stary (choć nie najmłodszy) i, by było bardziej interesujące, wbrew nazwie, nie jest formalnie Parkiem Narodowym.  Historia powstania sięga końca lat 70.,  gdy władze Bophuthatswany, jednego z nominalnie niepodległych homelandów,  zdecydowały się na utworzenie parku narodowego – obecnie nie podlega władzom centralnym, lecz jest zarządzany przez władze North-West Province, nazwa jednak pozostała. Prace nad parkiem zakończono w połowie lat 80., po całkowitej rekultywacji terenu, sprowadzeniu na jego teren 6.000 zwierząt (Operation Genesis) i stworzeniu sieci dróg. Początkowo nie było drapieżników. Niektóre ze zwierząt jak: lampart, brązowa hiena, szakal czy ryś przywędrowały z okolicznych terenów. Park znajduje się w obrębie dawno wygasłego wulkanu, który (według naukowców)   w okresie szczytu aktywności,  +- 2.000 milionów lat temu, wznosił się  na około 7.000 m. n.p.m. Działalność wulkaniczna a później erozja zniszczyły stożek i jedyne co dzisiaj pozostało to wysady wulkaniczne tworzące system wzgórz ułożonych w cztery koncentryczne kręgi, będące charakterystycznym elementem krajobrazu. Obecnie szczyt najwyższego wzgórza Matlhorwe wznosi się na 1687 m. n.p.m. tj. około 700 m ponad otaczające równiny. Jest to jeden z trzech zasadowych kompleksów wulkanicznych na świecie – pozostałe dwa znajdują się w Rosji i na Grenlandii.

Centralna część parku otoczona pierścieniami wzgórz

Wulkaniczne „znamię”

Tworzenie parku od podstaw pozwoliło badaczom na obserwację adaptacji i zachowania zwierząt w nowych warunkach. Jakiś czas temu (może w tym blogu) wspominałem, że szczególnym obiektem zainteresowania stało się zachowanie słoni.  Z Parku Krugera przeniesiono młode osobniki i w krótkim czasie zanotowano agresywne zachowanie słoni wobec zwierząt jak również ludzi i pojazdów. W wyniku badań zorientowano się , że tak jak wśród ludzi, młode pokolenie jest wychowywane przez starsze osobniki w stadzie, których w  tym przypadku nie było. Ostatecznie sprowadzenie kilku dojrzałych słoni przywróciło ład i porządek.  Wspominając tamte wydarzenia należy zauważyć, że poruszając się wśród dzikich zwierząt jesteśmy, mimo wszystko, narażeni na  objawy złego humoru, czasami kończące się zniszczeniem pojazdu.

Równocześnie z parkiem powstawał graniczący z nim kompleks hotelowo rozrywkowy Sun City (później powiększony o Lost City). W moim odczuciu jest przykładem bezguścia, co nie zmienia faktu jego popularności.

Na terenie parku znajdują się cztery główne, sztucznie stworzone zbiorniki wodne (Mankwe, Makorwane, Malatse i Tilodi), będące w okresie zimowej suszy istotnym źródłem wody dla zwierząt. Oprócz tego jest szereg „oczek” wodnych, zasilanych sezonowymi deszczami.  Niestety, w przypadku kiepskich letnich opadów, zbiorniki sezonowe w porze bezdeszczowej (zimą) wysychają. Nad głównymi zalewami, jak i nad paroma zbiornikami sezonowymi, znajdują się punkty obserwacyjne. Dosyć spartańskie ale na tyle wygodne, że można w nich spokojnie spędzić wiele czasu obserwując bądź czekając na zwierzęta. Oprócz tego dostępne są cztery miejsca piknikowe, z których najprzyjemniejszym jest „Fish Eagle” znajdujący się na wzgórzu nad zalewem Mankwe.

Piknik w “Fish Eagle”.  Zdjęcie zrobione na przełomie zimy i wiosny. W  dole widoczny fragment zalewu Mankwe, zaś z tyłu południowoafrykański “ołtarzyk” czyli braai, bez którego żaden wypoczynek się nie liczy.

Zalew Mankwe o zachodzie słońca

Dla bardziej wymagających stworzono kilka ośrodków „hotelowych” zapewniających gościom wielogwiazdkowy komfort połączony z obcowaniem z naturą.  Mniej wymagający korzystają z ośrodków wypoczynkowych (rest camps) graniczących z parkiem, gdzie oprócz domków dostępne jest pole kempingowe. Wybór locum decyduje o tym, w jaki sposób zwiedza się park. Goście kompleksów hotelowych mogą to robić korzystając tylko i wyłącznie z wyjazdów zorganizowanych specjalnie przystosowanymi pojazdami. Pozostali mają wybór, lecz w większości poruszają się po parku własnymi pojazdami.  Każdy ze sposobów ma swoje wady i zalety. Jeśli ktoś chce delektować się przyrodą i nie być ponaglanym lepiej zdecydować się na własny pojazd. W przypadku krótkiego pobytu i zdecydowanej chęci zobaczenia „wielkiej piątki” za wszelką cenę (choć nie ma takiej gwarancji) zorganizowany wyjazd może być lepszym wyborem. Jazdy ograniczone są do pory dziennej, a pory otwarcia zależą od pory roku.

Ps Torlina – Wielka Piątka ssaków afrykańskich to: słoń afrykański, czarny nosorożec, lew, bawół afrykański i lampart

c.d.n..

« Newer Posts - Older Posts »

Kategorie