Napisane przez: torlin | 23/02/2017

Czy Wolne Miasto Gdańsk nadal istnieje?

freie-stadt-danzig

Człowiek się całe życie uczy. Nigdy mi do głowy by nie przyszło, że są wątpliwości co do polskości Gdańska. I co najciekawsze, w Wikipedii pewnikiem to stoi od lat, a ja biedny nic o ty nie wiedziałem, dopóki nie przeczytałem artykułu w Rzepie: „Czego Rada chce od Gdańska?” o interpelacji posła Tomasza Jaskóły z Kukiz’15 w tej sprawie. Przypomina to trochę pretensje Niemców wysuwane pod adresem Polaków, że Szczecin powinien być niemiecki, bo skoro granica jest na Odrze i Nysie…

Zaczęło się to wszystko od Konferencji w Poczdamie, zwanej również Berlińską, uczestniczył w niej Stalin, Truman, na początku Churchill, a później Attlee. Komunikat wydany po spotkaniu nie pozostawia wątpliwości, co myślą na ten temat mocarze światowi:

Die Häupter der drei Regierungen stimmen darin überein, daß bis zur endgültigen Festlegung der Westgrenze Polens, die früher deutschen Gebiete östlich der Linie, die von der Ostsee unmittelbar westlich von Swinemünde und von dort die Oder entlang bis zur Einmündung der westlichen Neiße und die westliche Neiße entlang bis zur tschechoslowakischen Grenze verläuft, einschließlich des Teiles Ostpreußens, der nicht unter die Verwaltung der Union der Sozialistischen Sowjetrepubliken in Übereinstimmung mit den auf dieser Konferenz erzielten Vereinbarungen gestellt wird und einschließlich des Gebietes der früheren Freien Stadt Danzig, unter die Verwaltung des polnischen Staates kommen und in dieser Hinsicht nicht als Teil der sowjetischen Besatzungszone in Deutschland betrachtet werden sollen.

Najważniejsze jest pogrubione, czyli w oczekiwaniu na konferencję pokojową, na której powinny zapaść ostateczne rozstrzygnięcia szefowie trzech rządów zgadzają się, aby m.in. teren Wolnego Miasta Gdańska został oddany pod administrację (zarząd) państwa polskiego. Tylko że… ten komunikat nie ma żadnej mocy prawnej. Układ przestał obowiązywać w 1995 roku, bo został zawarty na 50 lat, traktaty zawarte z Niemcami obejmowały tereny niemieckie, a nie innych krajów. Tłumaczenie Skubiszewskiego zawarte w Wikipedii jest porażające swą bezradną argumentacją: „że WMG nie było suwerennym państwem oraz że wcielenie go do Polski w 1945 i 1949 nie było aneksją, a przyłączeniem opuszczonych ziem, z których suwerenności – o ile o takiej po 1939 r. wolno mówić – gdańskie państwo czy społeczeństwo zrezygnowało”.

Moim zdaniem argumentacja powinna być dwutorowa:

  1. Wolne Miasto Gdańsk nie istniało już 1 września 1939 roku, tego dnia Reichstag dokonał aneksji do Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska, a Adolf Hitler dekretem z 8 października 1939 roku powołał do życia nową jednostkę administracyjną: Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie (Reichsgau Danzig-Westpreußen). Skoro to była w tym czasie część Rzeszy, to traktaty powinny teren Gdańska traktować jako ziemie niemieckie,
  2. A może poprzez zasiedzenie?
Napisane przez: torlin | 20/02/2017

Saragossa i piękny przykład pojednania

suchodolski_assault_on_saragossa

January Suchodolski „Szturm na mury Saragossy”, 20 lutego 1809 roku, czyli 208 lat temu.

To ciągłe powtarzanie o wspaniałości Polaków, ich sławetnej przeszłości, heroicznych czynach, opoce katolicyzmu, doprowadza mnie do „niedobrze mi” (z kawału żydowskiego: „A komu teraz dobrze?”). Jednym z moich koronnych tez jest szturm Saragossy, a właściwie mówimy o dwóch szturmach, bo pierwszy zakończył się porażką. Robienie całego wywodu historycznego wobec takich potęg, jak m.in. Wachmistrz, Paweł czy PAK (przepraszam tych, których nie wymieniłem) jest bez sensu, ale w dwóch słowach: dla Napoleona powstanie hiszpańskie, które wybuchło mu „za plecami” wydawało się bardzo groźne, i w 1807 roku Cesarz wkroczył na ziemie hiszpańskie. I to nie była ta sama wojna co z Austrią czy z Prusami, gdzie rozbijano armię, a cesarz czekał na przyjazd przedstawiciela pobitego monarchy i podpisywano układ pokojowy. Na Półwyspie Iberyjskim wybuchło powstanie.

Tymczasem w Hiszpanii trwała partyzancka wojna ludowa na śmierć i życie, specjaliści twierdzą, że tak strasznie okrutnej wojny nie było jeszcze w historii. Co innego wymordowanie całego miasta (patrz Bagdad), co innego sadystyczne pastwienie się nad pokonanym przeciwnikiem. Wystarczy obejrzeć Goyę. Dokładnie to samo było z powtórnym natarciem na Saragossę w lutym 1809 roku, napastnicy musieli zdobywać dom po domu, dopiero głód i zaraza zmusiły Hiszpanów do poddania się. Lannes zabił w sumie 20 tys. żołnierzy i 32 tys. ludności cywilnej Saragossy, łącznie z kobietami i dziećmi, w walkach i w odwecie za niesłychane okrucieństwo strony hiszpańskiej.

Musimy wspomnieć również o pierwszym oblężeniu, bo tam Polacy zapisali się bardzo czarnymi zgłoskami. Ranny Chłopicki, dowódca Legii Nadwiślańskiej, akurat w tym nie uczestniczył, ale dowódca 2 Pułku Jan Kąsinowski pozwolił na straszne zwyrodnienie. Polacy zdobyli wtedy klasztor żeński i szpital dla umysłowo chorych, pamiętacie „Popioły”?

„Kiedy zajrzeli do pokoju, dostrzegli tam ze dwadzieścia kobiet różnego wieku, starych i młodych.
Stały skupione, zbite, jakby zlepione między sobą w jednolitą masę w ciemnym kącie dużego salonu. Martwymi oczyma patrzyły we drzwi. Nim słowo rzec, gromada ta została rozerwana, rozbita na sztuki, rozpatrzona w świetle okna. Stare i starzejące się wyrzucono za łby, kolbami i kolanem za drzwi, do następnego pokoju. Zostawiono siedm sztuk, co najmłodszych. Między ostatnimi Cedru ujrzał twarz z okna na dole tej kamienicy. Domyślił się, że ona to biegła przed nim w mroku po schodach. Ona dała znać księżom…
Przypadł do niej skokiem. Porwał w ramiona. Zawarł je z żelazną silą. Nikt mu jej nie bronił. Teraz wśród straszliwego milczenia. które tę ciemną salę napełniło, dawały się słyszeć tylko jęki, wzdychania i płacz konających. Żołnierze zawarli drzwi jedne i drugie. Z rozwścieczonym pośpiechem zabarykadowali je stołami, stołkami, wszystkim, co było pod ręką. Na chwilę przerwały ciszę błagania. skamlące szepty o miłosierdzie, o zmiłowanie, zaklęcia i szlochy. Wszystko to ucichło, gdy mazowieckie garście ścisnęły delikatne gardziołki Aragonek. Słabe, wypielęgnowane ciała nie mogły się oprzeć powaleniu pięścią na ziemię, nogi ugięły się. Zdarte zostały w mig suknie…”. Ale to nie wszystko, mazowieckie garście zdarły również suknie z kobiet chorych umysłowo – ludzie, to już był XIX wiek.

I jak przeczytałem, że minister Arabski odsłania tablicę poświęconą Polakom w Saragossie zrobiło mi się po prostu przykro, doszedłem do wniosku, że to już jest przesada. Ale powaliła mnie dokumentnie wiadomość, że umieszczenie tablicy zaproponowało stronie polskiej saragoskie Stowarzyszenie Oblężeń Saragossy, a tablica została umieszczona na murze wielkiego kompleksu klasztornego Engracia, który został zdobyty w I oblężeniu przez I Pułk pod dowództwem Chłopickiego 4 sierpnia 1808 roku.
Przewodniczący Stowarzyszenia Gonzalo Aguado Aguaron powiedział na spotkaniu, że:

odsloniecie-tablicy„uczestnictwo Polaków w walkach wywołało w nich poczucie frustracji i po ich powrocie do ojczyzny wiele pisano nt. przykładu, jaki Saragossa dała w walce o wolność”.

Na odsłonięciu tablicy był burmistrz Saragossy, zastępca delegata rządu w Aragonii, delegat ds. Obrony  i dyrektor Akademii Wojskowej Saragossy, na miejscu obecne były grupy rekonstrukcyjne z Polski i Hiszpanii. Aguaron i Arabski złożyli również wspólnie kwiaty w krypcie bazyliki El Pilar, w której spoczywają prochy Jose de Palafox, bohatera obrony Saragossy. Dla mnie to jest po prostu szok. Nie potrafię tego zrozumieć, za to, co uczyniliśmy stronie hiszpańskiej oni nam fundują tablicę poświęconą polskim żołnierzom.

Napisane przez: torlin | 16/02/2017

Inkub i sukkub

sukkub-w-brazie

Sukkub w brązie

Od razu odpowiem, bo się nie będę znęcał nad swoimi Kochanymi Komentatorami; inkub to jest demon dręczący seksualnie kobiety podczas snu, najczęściej pod postacią atrakcyjnego młodego mężczyzny, sukkub robi dokładnie to samo z mężczyznami pod postacią cudownie seksualnej kobiety.

I od razu powiem, że są to bardzo przydatne demony, sprzyjające ludziom. Czy jest coś piękniejszego niż być molestowany przez przepiękną kobietę we śnie. Jeżeli chodzi o kobiety seksuolodzy już od dawna biją na alarm, że diagnozowanych jest coraz więcej przypadków choroby wdowiej (uczenie nazywanej Zespołem Kehrera , który wiąże się z Zespołem „Demona Nocy„). Choroba wdowia jest to boleśnie, fizycznie, odczuwany brak kontaktów seksualnych, względnie niezadowolenie z ich przebiegu. Oczywiście najczęściej dotyka to wdów; kobiety mające całkowicie zdrowy i normalny stosunek do seksu zostają ni stąd ni zowąd tego pozbawione. Panie te bardzo często są już w wieku, w którym trudno znaleźć partnera, a nawet jeżeli taki się znajdzie, mogą one żyć w dalszym ciągu niezaspokojone. Obok wdów następną grupą społeczną dotkniętą tą chorobą jest cała armia żon opuszczanych na wiele dni, tygodni, miesięcy, z powodu charakteru pracy zawodowej: marynarze, żołnierze (szczególnie w misjach i na kontraktach), pracownicy oddelegowani do dalekich krajów (platformy naftowe, bazy), kierowcy TIR-ów, którzy w naszych czasach potrafią w ogóle do Polski nie przyjeżdżać (zabity w Niemczech Polak jechał swoim TIR-em z Włoch do Niemiec), teraz należy dodać emigrację zarobkową.

Ale są i inne powody:

– różne temperament partnerów – kobieta potrzebuje kilku współżyć w tygodniu, a jej partner nie ma takich pragnień,
– niesprawność (nieumiejętności) partnera, co skutkuje brakiem orgazmów,
– konflikty emocjonalne między partnerami (relacje miedzy nimi),
–  nieumiejętność wyrażania swoich potrzeb emocjonalnych i seksualnych przez kobietę. Jako mężczyzna muszę stwierdzić, że często nasze boginie oczekują, że mężczyzna sam się domyśli, jakie są jej potrzeby lub jakie pieszczoty ją zadowolą.

Skutkiem jest Zespół Kehrera, kobieta jest rozdrażniona, jej zachowanie przypomina zespół napięcia przedmiesiączkowego, jest nadmiernie pobudzona, ciągle podenerwowana, czasem niemiła, awanturująca  się z byle powodu. W tej chorobie romans z kochankiem ani masturbacja nie pomagają, a wręcz przeciwnie, objawy nasilają się. I wtedy kobieta oddaje się we władanie (objęcia) zespołu „Demona Nocy” czyli sukkuba, podczas jego wizyty czuje niesłychane podniecenie seksualne, dotyk ciała partnera, aż do orgazmu włącznie.

Jak te problemy są ważne w życiu człowieka udowadniają odpowiedniki sukkubów i inkubów istniejące we wszystkich kulturach świata i we wszystkich wiekach. Dla ciekawostki dodam, że w kulturze arabskiej sukkub to był dżin. Więc pamiętajcie, że jak w nocy usiądzie ktoś na was i poczujecie rozkosz, to znak, że demon dorwał się do was. I jutro będziecie jak nowonarodzeni, bez żadnych Kehrerów.

Mayday, mayday. Do mnie, dzieci wdowy.

Kochane Komentatorki  emotikon-przymruzone-oko Ps.  Dla mnie śmieszne jest pochodzenie obydwu nazw, inkub to jest” leżeć na czymś”, a sukkub to „leżeć pod kimś”. I równie śmieszne są listy zrozpaczonych internautów: „Poradźcie mi, jak przywołać sukkuba?”

Napisane przez: torlin | 13/02/2017

Rzeczywistość – Walentynki

walentynki

I zbliżają się Walentynki. Święto – można tak powiedzieć – ludowe, atakowane ze wszystkich stron. Słucham katolickiego radia Plus, bo lubię melodie nostalgiczne, i pod względem melodycznym bardzo mi ta stacja odpowiada. Ale w tzw. międzyczasie nadawane są krótkie audycje publicystyczne, i teraz jest na topie szalony atak na to święto, że niepolskie, że sprzeczne z tradycjami chrześcijańskimi, że niemówiące o prawdziwej miłości, że przywiezione od Amerykanów, że sprzeczne z tradycją tym razem polską, że to jest święto firm produkujących kiczowate prezenty. Od razu mówię, to nie jest kolejna notka o chrześcijaństwie, bo to byłoby nudne, ale najciekawsze jest to, że mnóstwo starszych osób jest tak strasznie przeciwne Walentynkom, uważają po prostu, że Święto Kobiet absolutnie wystarczy.

Tymczasem ja mam całkowicie inne zdanie na ten temat, Walentynki uwielbiam. I uważam, że jest to kompletnie inne święto niż Święto Kobiet, to jest Święto Zakochanych, a w szczególności Dzień Nieszczęśliwie Zakochanych, w którym po cichu można wyznać miłość obiektowi swoich uczuć. W tym dniu daje się coś oprócz serca ukochanej osobie.

A że producenci na tym korzystają? Jest to w końcu wilcze prawo kapitalisty, a my możemy najwyżej nie kupować. Nikt nas w końcu do tego nie zmusza. Powtarzam, bardzo lubię to święto, uważam, że takiego nie było, i że wspaniale wypełniło niszę.

serce

W związku z tym swojej Miłości przesyłam w kopercie Moje Czerwone Serce.

c%e2%80%a0m%e2%80%a0b

W małej miejscowości spotkałem na drzwiach napis C†M†B, na moje pytanie, co oznacza napis (pytanie bezczelne i przewrotne, bo domyślałem się błędnej odpowiedzi) odpowiedzieli przemili gospodarze, że to jest skrót od Kacpra, Melchiora i Baltazara, a na moje kolejne cyniczne pytanie, dlaczego w takim razie pierwsza litera nie jest „K” odpowiedzieli, że Kacper przez „C”, bo to jest po łacinie (a tak naprawdę z łaciny Gasparus, z perskiego Gathaspar oznaczającego skarbnika). Najciekawsze, że za mojej bardzo wczesnej młodości dominował zapis K†M†B, teraz jednak wielu wiernych i duszpasterzy skłania się do zapisu C†M†B oznaczający skrót łacińskiej frazy „Christus Mansionem Benedicat” – czyli „Niech Chrystus błogosławi temu domowi”. I jeszcze do tego mamy nowe święto państwowe, Święto Trzech Króli. Przepraszam, Kościół twierdzi, że jest to Święto Objawienia Pańskiego. Niech będzie i tak. A to wszystko jest oparte na micie, który w rzeczywistości nigdy nie zaistniał. Chrześcijaństwo jest niepobite (chociaż pewnikiem Islam czy Buddyzm pewnie nie odstają w tej profesji) w budowaniu nieprawdy, Jezus urodził się w 7 roku naszej ery, nigdy nie obwieszał choinki bombkami, nie głosił, że papież jest nieomylny, nic nie mówił o aborcji czy in vitro. Ale wracajmy do naszych baranów. To jest niepojęte.

Ja nie chodzę do pracy w dn. 6 stycznia, ponieważ jeden z apostołów – Mateusz napisał co następuje:

1 Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy

2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

3 Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima.

4 Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.

5 Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok:

6 A ty, Betlejem, ziemio Judy,
nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy,
albowiem z ciebie wyjdzie władca,
który będzie pasterzem ludu mego, Izraela»

7 Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy”.

I tylko on. Żaden inny apostoł nawet się nie zająknął. Tu się nic nie zgadza. Językoznawcy i ludzie znający historię datują powstanie Ewangelii na 70 rok n.e., tymczasem Mateusz zmarł w roku 60. Po drugie – proszę mi pokazać w powyższym tekście Kacpra, Melchiora i Baltazara. Tłumaczenie też nie jest najlepsze, bo powinno być „magowie”, lepiej oddające sens Ewangelii. Do tego specjaliści twierdzą, że Ewangelia Mateusza pisana była dla Żydów jako traktat moralny, niekoniecznie zgodny z rzeczywistością, chodziło przede wszystkim o ukazanie, że Chrystus to jest właśnie Mesjasz zapowiadany w Starym Testamencie. Bo tak naprawdę nigdy żadnych magów nie było, jak i nie było Chrystusa w Egipcie. Żadne inne źródła tego nie potwierdzają.

rubens

Jak zwykle obrosło to wszystko niezliczonymi legendami, baśniami, mitami, zwyczajami, świętami, procesjami, z olbrzymim elementem sztuki, i to na wysokim poziomie (powyżej Rubens). Ale można by się spytać Mistrza Petera Paula, skąd wiedział, jak wyglądali Trzej Królowie. Odpowiedziałby zapewne, że jak wyglądała Św. Katarzyna też nie wiedział. Wytłumaczcie mi, jak na podstawie powyższych zdań można zbudować taką mitologię i że wszyscy w nią wierzą.

Ja chociaż z tego powodu nie chodzę do pracy 😛

 

Napisane przez: torlin | 07/02/2017

Szczurek w tytule i napisach końcowych

torla

Szczurek napisał bardzo ważne zdanie: ” Niedawno odkryłem również opcję komentarzy pod wspomnianymi tekstami. Przyznaję unikam studiowania tych wypowiedz , uznając że to gangrena blogów i dokładnie to co ktoś z Was napisał: o jak fajnie napisałaś ale nie miałam czasu przeczytać, czy coś w tym guście. W tym tekście nawiązanie do rozmów toczonych w komentarzach zawładnęło nawet tytułem. Raptem kilka osób, raptem kilka nicków, owe rozmowy nader często zawiłe, wliczając to wątki poboczne, a w efekcie rzecz cała brnie w coraz większą hermetyczność. Nic w tym złego aby była jasność ale obyście Panowie z tym wszystkim nie przesadzili”.

Ponieważ nie lekce sobie ważę żadnego głosu umieszczonego w moim blogu, postanowiłem się zastanowić nad powyższym cytatem z komentarza Szczurka z Loch Ness. Moim zdaniem trzeba przemyśleć sprawę definicji blogu, co to jest za stwór, czym to się je, i dla kogo jest on przeznaczony. Odpowiedź ogólna jest bardzo prosta, blog jest dla autora i dla czytelników, którzy byliby zainteresowani jego pisaniną i jego przemyśleniami. Ze szczegółami już jest gorzej, bo takie same rzeczy, które się nam nie podobają w innych blogach, uważamy za wspaniale we własnym.

Dla mnie osobiście blogi z punktu widzenia autora są to wreszcie miejsca na Ziemi, gdzie można się wypowiedzieć, napisać to, co człowiekowi w duszy gra. Dla jednego jest to stan kolejnictwa w Polsce, dla drugiego ślady Celtów w Polsce, a jeszcze dla innego (innej 😀 ) historia Warszawy lub w jeszcze innych pogaduszki o jedzeniu lub modzie. Ja zrealizowałem marzenie posiadania własnego pisma kulturalno-artystycznego.

Z punktu widzenia blogera i jego komentatorów blog jest miejscem, w którym mogą się spotkać ludzie o jednakowej wrażliwości, podobnym poziomem intelektualnym, charakterystycznych zainteresowaniach. Wiadomo, im rzecz bardziej skomplikowana, tym mniej czytelników, i rozmowy bardziej profesjonalne. Wiadomo doskonale, że w wielu blogach bywa się ze względu na szacunek i przyjaźń do blogera, tematyka ciekawa, ale o za dużym stopniu szczegółowości. Takim doskonałym przykładem w moim przypadku są zainteresowania Szymona Komusińskiego, z którym się przyjaźnię w realu, a w jego blogu bywam z szacunku, bo moje wpisy mają się nijak do profesjonalizmu innych.

Czym jest w takim razie blog? Spotkaniem przyjaciół, którzy nie mieliby szansy na to w realu (patrz ja i Vandermerwe). A ilu masz naprawdę przyjaciół w rzeczywistości? Jeżeli więcej niż pięciu, to inaczej rozumiemy słowo przyjaciel. Zresztą – powiedzmy sobie to szczerze – w większości blogów: Twoich Szczurku, Wachmistrza, Celta, Stokrotki, są bez przerwy ci sami komentatorzy. Blogi dzielą się jednak na dwie grupy, na te, których komentatorzy z otwartymi rękami witali nowych przybyszów: blog Piotra Adamczewskiego, Kuczyńskiego, Celta, i na te nienawidzące przybyszów lub inaczej myślących, jak blog TesTeqa, Wachmistrza, Telemacha.

Widzę swój blog ogromny. Ale nie na zasadzie milionów wejść, ale chcę jak ta Torla, wioska kamienna przy wejściu do jednego z najpiękniejszych parków narodowych Europy- Ordesy – przejść z kamiennej podstawy piękna,, historii i kultury, na wyżyny. I wierz mi Szczurku, że bardzo lubię, uwielbiam wprost, nasze dyskusje w moim blogu, i cieszę się z ich poziomu. Naprawdę Szczurku, nie widzę powodów, dla których nie miałbyś uczestniczyć w naszych rozmowach. Chyba, że to Cię nudzi, to w takim razie nie dziw się, że będziemy kontynuować. Jak to Wachmistrz mówi: „Dopóki jest jeden czytający…”.

Pozdrowienia dla wszystkich.

robot-w-restauracji

TesTeq napisał u mnie: „czy i jaki sposób modelowanie mózgu może doprowadzić do stworzenia maszynowej kopii umysłu określonego człowieka”. Wybacz, ale nie odpowiem Ci na to pytanie. Po prostu boję się odpowiedzi. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio zaczynam się bać nowoczesności, te włamania hakerów do najważniejszych organów państwa; władza ludzi, dla których modelowanie społeczeństw do własnych wyobrażeń jest godne największych łajdactw, coraz doskonalsze rozwiązania techniczne w rękach bandytów i złodziei. Jeszcze do tego będziemy mogli kopiować samego siebie, tylko że twórcy nowych rozwiązań zawsze myślą, że cały świat będzie dobry, zasadniczy i trzymający się prawa. A tymczasem musimy zawsze myśleć na temat scenariusza negatywnego, tysiące Kaczyńskich, Macierewiczów i Błaszczaków jest ponad moje możliwości percepcji.

Zająłbym się raczej innym problemem, który – moim zdaniem – stoi tuż za progiem, jest to zautomatyzowanie 70% czynności wykonywanych dotychczas przez ludzi. Inteligentny robot ante portas. Możemy się cieszyć z nowoczesności, ale dla przykładu – pisze Rynek Pracy -: „W 1995 roku w sektorze usługowym zatrudnienie znajdowało 46% pracujących – było to 6,7 mln ludzi. Dwanaście lat później było to już 8 mln, a w 2010 roku – 9 mln pracowników. W 2000 roku udział usług w zatrudnieniu przekroczył 50% i od tej pory stale rośnie. Wzrost znaczenia usług w zatrudnieniu jest charakterystyczny dla kraju, który osiągnął pewien poziom dochodów obywateli i którego gospodarka osiągnęła już pewien stopień nowoczesności, za czym przyszła podaż i popyt na różnego rodzaju usługi tak adresowane do biznesu, co i do konsumentów”. Co będzie, jak ta armia ludzi zostanie zastąpiona przez roboty? Ochrona, kelnerzy, kasjerki, sprzedawczynie, panie „konserwatorki powierzchni płaskich”, kierowcy, magazynierzy pójdą na zieloną trawkę. To samo jest z rolnictwem, pisze Rynek Pracy: „W połowie lat 90. w rolnictwie pracowało nawet 3,5 mln Polaków, co stanowiło 22% wszystkich pracujących. W nowym wieku było to już tylko 2,5 mln, a rok temu spadło trwale poniżej 2 mln”. Fajnie, że się zmniejsza, ale pozostaje mimo wszystko armia dwóch milionów potencjalnie bezrobotnych, i jeżeli nie chcemy powtórki Kaczyńskiego w przyszłości, mnóstwa najnormalniejszej młodzieży w marszach narodowców, trzeba już teraz zacząć nad tym myśleć.

Trzeba moim zdaniem zacząć od 1000+ dla każdego z racji tylko tego, że się urodził. Ponieważ wiem, że TesTeq natychmiast napisze, że dzielę Jego pieniądze, niech sobie zarobią, to powtórzę, co już ostatnio bardzo często pisałem. Ostatni kryzys polityczny na świecie bardzo dużo mnie nauczył, nie można doprowadzać ludzi do rozpaczy. Gdyby nie Ententa mogłoby nie być II Wojny Światowej, po co było doprowadzać Niemców do takiego stanu, że musieli z głodu żreć szczury? A to zostało zapamiętane, ta pogarda i upodlenie, i to przywołało Hitlera. Teraz sami przywołaliśmy Kaczyńskiego, on po pewnym czasie odejdzie, ale nasza polityka może doprowadzić, że do władzy dojdzie replika Prezesa ze snu TesTeqa. Horror.

 

Napisane przez: torlin | 01/02/2017

Przeczytałem

krol-twardocha

Muszę przyznać, że znakomita powieść. Ma trochę wspólnego ze „Złym” Tyrmanda, jeżeli chodzi o podobieństwo opisów czarnej strony Warszawy. Rzecz się dzieje w gwałtownie faszyzującej się Warszawie w 1937 roku. Na kartach książki Warszawa to nie jest Paryż Północy, pisarz oprowadza nas po mniej znanych,  żydowskich zakątkach stolicy (Dzielnica Północna, Kercelak, Leszno).

Książka pozornie jest pamiętnikiem małego, skromnego chłopca żydowskiego, którego wielki gangster wziął pod swoje skrzydła pierwej mordując jego ojca za nieoddanie długu. Powiedzenie jednak, że Mojżesz Berensztajn jest bohaterem, jest wielkim uproszczeniem. Powieść należy do grupy epickich, z wieloma bohaterami, łącznie z najważniejszymi ludźmi w państwie.

Dla młodego człowieka uwielbiającego historię szczególnie te fragmenty będą wstrząsem, powstanie Berezy Kartuskiej,, ONR, Piasecki, mało co się na ten temat pisze – że „hitleryzm” dochodził do władzy w tych latach w Polsce.

Książka oprócz tego jest bardzo mocna, dosadne słownictwo, morderstwa, ciągłe bicie i katowanie wszystkich. Rzecz – jak powiedziałem – mocna, ale już dawno nie przeczytałem tak znakomitej powieści współczesnego polskiego pisarza.


tajemnica-domu-helclow

A kilka dni temu skończyłem „Tajemnica domu Helclów”. Pozornie jest to kryminałek retro, historia rozwiązania dwóch morderstw przez znudzony odpowiednik Pani Dulskiej w Krakowie w 1893 roku, coś w stylu Agaty Ch. Dla wszystkich, którzy rzucą się na tę pozycję jedna podstawowa uwaga: rzecz jest znakomita w formie obyczajowej, już dawno nie czytałem tak znakomitych opisów postaci zblazowanej krakowskiej arystokracji, świetne są opisy stosunków społecznych, relacji ze służbą, wzajemne animozje i udawane przyjaźnie.

Ale od razu mówię wyraźnie, że sam kryminałek jest szczerze mówiąc taki sobie. Książka Maryli Szymiczkowej (pseudonim Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego) opowiada o śmierci dwóch pensjonariuszek domu spokojnej starości Helclów, w całej książce pod względem kryminalnym mało co się dzieje, ale za to rozwiązanie jest wspaniałe. Trzeba przy czytaniu końcówki książki rozdzielić dwie sprawy, skąd bohaterka Pani Profesorowa Zofia Szczupaczyńska w ogóle o tym wiedziała, skąd znała te fakty, z książki to nie wynika, a inną sprawą jest sama historia związana z przyczynami morderstw i jak zostały przeprowadzone. Perełka.


W każdym razie obydwie rzeczy godne przeczytania. Dajcie mi jakieś fajne propozycje do czytania, ze trzy tytuły.

Napisane przez: torlin | 29/01/2017

Przerażenie i stracona szansa

161205-oil-pipeline-trump-embed

Staram się bardzo rzadko dawać notki polityczne, bo to nie jest blog od tych spraw. Ale już daję drugą notkę dotyczącą Trumpa na przestrzeni niewielu dni. Po prostu to co robi Kaczyński to jest mały pikuś wobec popisów prezydenta USA. Kolejne podpisywanie absurdalnych i strasznych rozporządzeń, zgodnych z jego teoriami wypowiadanymi w trakcie kampanii, budzi przerażenie na świecie.

dakota-access

Podpisanie dokumentów dotyczących rurociągów budzi olbrzymie sprzeciwy, jeden z nich, o długości 1,9 tys. km Dakota Access ma ułatwić transport zalegającej w łupkach ropy naftowej z zachodniej Dakoty Północnej na południowy wschód, do Illinois, rzecz cała, że w budującej go teksańskiej firmie Energy Transfer Partners (ETP) Trump ma udziały.

keystone-xl-pipeline-map

Drugi rurociąg, budzący przerażenie ekologów Keystone XL, wart 6,1 mld dol.,  łączy Kanadę z południem Stanów Zjednoczonych, będzie miał ok. 1,9 tys. km. Keystone XL pozwoli na szybki transport tzw. brudnej ropy produkowanej z piasków roponośnych w kanadyjskim stanie Alberta do rafinerii nad Zatoką Meksykańską.

Teraz imigranci zatrzymywanie są na granicach, tylko że to dotyka również ludzi żyjących w Stanach np. od 10 lat, pracowników firm amerykańskich. Dochodzi do takich absurdów, że amerykańskie przedsiębiorstwa wzywały do natychmiastowego powrotu swoich pracowników.

Tak jak w przypadku Dakota Access wszyscy podejrzewają, że niechęć Trumpa do Unii Europejskiej wynika ze sprzeciwów tej organizacji wobec kolejnych inwestycji prezydenta na kontynencie europejskim, i Trump się po prostu mści. Jego występowanie przeciwko Meksykowi, Chinom, podziw dla Rosji jako dla kraju silnego człowieka, powinno spowodować gęsią skórkę na ciele wszystkich ludzi wielbiących demokrację. Czyżby nastał jej kres?

I na to wszystko nakłada się polska polityka, Czarnecki uważający, że „z Trumpem nam po drodze”, tymczasem Polska ma niebywałą okazję stać się jednym z najważniejszych graczy w Europie. Niemcy zostały osamotnione, Anglia odeszła, Francja ma niebywałe problemy, Włochy spadają do drugiej ligi, i nasi zachodni sąsiedzi zwrócili swój wzrok na nasz kraj w oczekiwaniu pomocy i sojuszy. A my nadajemy codziennie filmy pokazujące zbrodnie niemieckie.

Powiedzcie mi, że się mylę.

Napisane przez: torlin | 26/01/2017

Wolna wola

wolna-wola

Moim zdaniem największym problemem współczesnym, i to na wielu płaszczyznach, poziomach, jest wolna wola człowieka. Nie gniewaj się TesTequ, ale to będzie tekst troszeczkę przeciwko Tobie. Wolna wola człowieka atakowana jest ze wszystkich stron, pseudoprawica usiłuje wpasować jednostkę społeczeństwu i za wszelką cenę mówić jej, jak powinna postępować, nadmierni zwolennicy nowoczesności usiłują udowodnić, że tylko oni mają rację, a reszta ma się podporządkować.

Mówiliście o automatycznej skrzyni biegów, a jeżeli ktoś lubi palić opony? Ostro jeździć? Samochody bez kierowców – a co z tymi, którzy lubią sami prowadzić? Robić im skanseny? Jak powożenie powozami? Bo jeżeli wszystko pójdzie w tym kierunku, to żeby kupić frytki w McDtrzeba będzie przedstawić wynik cholesterolu. Proszę o dostawę frytek. Niestety, to jest niemożliwe, ma pan za wysoki poziom cholesterolu. Kiedy indziej – nie wykonałeś codziennej obowiązkowej porcji skłonu, wstań z łóżka i wykonaj ćwiczenie. Ręka precz z butelki, alkohol szkodzi zdrowiu. Ręce na kołdrze.


Aneks absolutnie konieczny!

I to właśnie TesTequ jest to, co podskórnie wyczuwałem kiedyś, teraz widzę to w całej ostrości. Zgubił nas indywidualizm doprowadzony do granic obłędu, do własnego absurdu. Świat takich jak my znienawidził właśnie między innymi za to. Przecież postępujemy tak samo jak nasi przeciwnicy, oni nie chcą, abyśmy chodzili do prostytutki, bo to jest sprzeczne z ich poglądem moralnym, Ty (uwaga – przenośnia) też jesteś przeciwny, bo przecież można zarazić się od niej syfem, i za czyje pieniądze będzie ten typek leczony? Za nasze, niech się ubezpieczy od AIDS. Jestem całkowitym przeciwnikiem zmuszania ludzi do konkretnych posunięć czy działań (czy ich zaprzestania) ze względów moralnych, religijnych czy wspólnotowych. Ale czym się różni nasze postępowanie od ich działań?

Nie możesz iść w góry, bo możesz spaść, i kto za to będzie płacił,
Nie możesz zjeść hamburgera, bo masz za dużo cholesterolu,, i kto za to będzie płacił,
Nie wolno pić wódki i palić papierosów, bo kto za to będzie płacił itd.

Tylko błagam nie obrażaj się TesTequ, ale zaczyna być to podobne do faszyzmu, człowiek całkowicie podporządkowany idei „ludzia” idealnego, bez chorób, nałogów, ciągle trenującego. A co zrobić z człowiekiem, który tego nie chce? Wywalić na śmietnik? Dać mu zdechnąć, bo śmiał złapać francę? Dawaj pieniądze, to będziemy się leczyć. To nie tędy droga.

Dla mnie osobiście jest jedno tylko wyjście, wprowadzanie ubezpieczeń do kosztów, do papierosów, do alkoholu, hamburgerów, wyjazdów w góry. Tylko jak to wprowadzić do dziwki.

Older Posts »

Kategorie