Napisane przez: torlin | 09/04/2021

Kupiłeś nowy samochód – marsz na prawo jazdy

Dzisiejszy tekst jest trochę „przeciw” Gszczepie 😀 Jak znam życie większość z Was mnie nie zrozumie, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

Otóż ta sytuacja pojawiała się w moim życiu po wielokroć. Zabrakło mi miejsca na dysku, w związku z tym Adaś kupił mi nowy dysk i przekopiował wszystko ze starego na nowy. Przy wszelkich tego rodzaju zmianach za każdym razem zaczyna się dla mnie dramat. Niby wszystkie dane z komputera są przeniesione, ale dziesiątków rzeczy, które były w starej wersji, nie ma w nowej. Nie ma moich programów, gier, mam dziesiątki problemów z kodowaniem, brakuje mi rzeczy, które dawniej miałem za jednym naciśnięciem myszki, teraz tego muszę szukać. Dla przykładu przestały działać klawisze „ę”, „ń” czy „ś”, i to wszędzie, w WordPressie, w Wordzie. W Firefoxie brakowało mi paska dyspozycyjnego, ze wszystkim muszę chodzić do syna, który ma już dość ingerowania w mój komputer. Miałem dla przykładu swoją ulubioną grę, w którą zabawiałem się codziennie po wstaniu – FreeCell Solitaire – zniknęła. Oczywiście wyszukałem ją w Microsofcie, ale jest ich dziesiątki wersji, a starej nie mogę znaleźć.

Identyczny problem jest z nowymi wersjami jakichś programów. Kupię nowego Worda i ja, który pracuję na nim od lat i wydaje mi się, że znam go w sposób niezły, nie wiem, co gdzie jest. Wszystko pozmieniane, w innych miejscach, inaczej działające. WordPress zrobił to samo, wprowadził nową wersję, z którą sobie nie daję rady. Jeszcze na początku prowadził obie wersje naraz, to mogłem wybrać „starszą”, ale później WordPress ją zlikwidował i bylem przez pewien czas jak dziecko we mgle. Celt mnie wprawdzie ostrzegał, żebym się przeniósł na nową, ale nie wiedziałem, że to będzie takie trudne. I co ciekawe, wszystkie nowe wersje są zawsze po angielsku, a nie po polsku.

Dlaczego to musi być takie trudne? Dlaczego to nie jest intuicyjne? Mam w poczcie Gmaila podział odebranych na: „główne”, „społeczności” i „oferty”, ale w „głównych” mam olbrzymią ilość linków dotyczących angielskiego i włoskiego. Chciałem doprowadzić do stworzenia nowych jakichś podrozdziałów, żeby wyodrębnić te dwa języki od jednak ważnych innych informacji i nie umiem tego zrobić. Ze wszystkim muszę chodzić do Adasia, ale przecież nie każdy ma syna informatyka. Mam spotkania w Internecie, a to na Teamsie, a to na zoomie, i innych, i nie mogę się przełączyć, a to mi nie działa głos, a to mnie nie widać. W jednym wypadku jak mam słuchawki, to działa, jak zdejmę, to mnie nie słychać. Z przyjemnością uczestniczę w wirtualnych Watrowiskach, Okrutny Kneź pisze do mnie, że mogę sobie obejrzeć zdjęcia ze spotkania, a ja nie mogę ich znaleźć. Wszędzie jest mi potrzebna pomoc.

Ale tak jest z wieloma innymi urządzeniami. Miałem jak dotąd samsunga z Androidem, na święta dostałem od syna iPhona, i zaczął się dramat, ze wszystkim mam kłopoty, z e-mailami, wysyłaniem zdjęć. To samo jest z telewizorem, obstawiony jestem kilkoma pudełeczkami i pilotami, wszystko jest wspaniale, jak działa. A jak przestaje, to ja jestem bezradny. Wprawdzie sobie wziąłem do serca słowa syna, żeby najpierw zresetować, a dopiero później biec do niego, ale mimo wszystko jest to stresujące.

Moja generalna uwaga, czy wszystko musi być tak wyspecjalizowane: komórki, programy graficzne, edytorskie itd. Informatycy piszą programy jak dla specjalistów, tymczasem przypuszczam, że olbrzymia większość użytkowników w ogóle nie będzie korzystać z tak wyrafinowanych narzędzi. Nie powinno się tworzyć dwóch wersji, uproszczonej i rozbudowanej?

Kupiłem nowy dysk, więc idę na kurs komputerowy. Zdaję sobie sprawę, że mam prawie 70 lat, ale też chciałbym jednak być w sieci.

Napisane przez: torlin | 06/04/2021

Zmiana czasu

Co roku odzywa się ta sama dyskusja, i tak samo od zawsze jest pełna hipokryzji, argumentów „bo mi się tak wydaje” i najróżniejszych teorii. Z jednej strony ludzie są rozdrażnieni zmianami, organizmy nie mogą się dostosować, koleje muszą stać w polu, banki zawieszać działalność na godzinę, nie przynosi to żadnych oszczędności, że jest to relikt PRL-u; z drugiej zmiana przynosi oszczędności w świetle, jest większe bezpieczeństwo w ruchu drogowym, i że nie jest to żaden relikt PRL-u, skoro te zmiany są w Unii, w USA i w Kanadzie.

Cała dyskusja przypomina mi takie same rozmowy na temat pomocy młodym przedsiębiorcom w latach przedunijnych. Mówiono o wszystkim, o jednym okienku, o zmniejszeniu biurokracji, o pomniejszeniu podatków i innych sposobach ulżenia „młodym”, tylko o jednej, ale to najważniejszej, nigdy nie bąknięto nawet jednym słowem. Że młodą przedsiębiorczość zabijał ZUS. Ale na ten temat zawsze obowiązywało cicho sza. Nie wolno wspomnieć nawet jednym słowem.

Ogłaszam wobec tego wszem i wobec, że jestem całkowitym przeciwnikiem jakichkolwiek zmian. I te wszystkie argumenty i jednej strony i – ku pewnie Waszemu zdziwieniu – drugiej strony uważam za nieistotne. Przejrzałem sporo stron internetowych na zasadzie – „plusy i minusy zmiany czasu”, „za i przeciw”, i nigdzie nie znalazłem swoich argumentów.

Otóż dzisiejsza sytuacja jest najlepsza dla psychiki człowieka. Wprowadzenie na stale albo czasu zimowego albo letniego doprowadzi do sytuacji, że z jednej strony będziemy mieli nawet 22 czerwca już o 21 zmrok, a w sierpniu po 6 po południu zacznie szarzeć. Z kolei wprowadzanie czasu letniego w zimie spowoduje, że będziemy poza godzinami pracy żyć w całkowitych ciemnościach. Nikt nie myśli takimi kategoriami i ci wszyscy wrzeszczący za likwidacją zmiany dopiero po wprowadzeniu czasu ujednoliconego zobaczą, jakie to jest niedobre. Ale to już będzie za późno.

Nic nie zmieniać.

Napisane przez: torlin | 03/04/2021

Wszystkiego Najlepszego

Wszystkim Swoim Wspaniałym Komentatorkom i Komentatorom, czytacielom wszelakiego autoramentu, życzę Wszystkiego Najlepszego, w dzisiejszych czasach przede wszystkim zdrowia i końca pandemii. Trzymajcie się.

Napisane przez: torlin | 31/03/2021

Zdjęcie roku – Dawid pomaga Goliatowi

Koparka wydobywająca statek „Ever Given” – kontenerowiec klasy Golden, jeden z największych na świecie – z mielizny – próba odblokowania Kanału Sueskiego.

Napisane przez: torlin | 28/03/2021

Za szybko – w odpowiedzi Vandermerwe

To jest temat na pracę doktorską, w tak krótkiej notce można tylko dać zarys problemu. Napisałeś: „A może na naszych oczach zmienia się świat tylko z tego nie zdajemy sobie sprawy”. Nie, Drogi Przyjacielu, jak to powiedział w „Wiedźminie” czarodziej Vilgefortz „mylisz gwiazdy z ich odbiciem w stawie”. To nie świat się zmienia, to świat próbuje się nie zmieniać. Bo to wszystko dzieje się za szybko.

Zdecydowanie za szybko dla jakiegoś 90 procentu ludzkości.

Jeżelibyśmy spojrzeli na historię człowieczeństwa to taki obywatel sprzed milionów lat a człowiek z XIX wieku (no niech będzie – XVIII) niewiele by się różnił pod względem swoich poglądów obyczajowych, spojrzenia na świat. Mężczyzna zdobywa środki do życia, opiekuje się rodziną, pełni funkcje w społeczności; kobieta jest kapłanką domowego ogniska, gotuje strawę i wychowuje dzieci. Tak robi kobieta w jaskini w dolinie rzeki Vézère jak i Dulska we Lwowie. Drugim ważnym elementem jest swojskość, nasz teren, nasza rodzina, nasi przyjaciele, nasza ziemia, nasza społeczność. Obcy po trzech pokoleniach będzie przybyszem, nienaszym, człowiekiem z zewnątrz. I my w swoim gronie mamy swoje reguły, do ktorych musi się dostosować cała reszta. Ojciec pilnuje córki, cudzołożnicę się ukamienuje, a jak sąsiad się spali, to wspólnym wysiłkiem się go odbuduje. Państwo też będzie zawsze obce.

Trzecim z triady elementem jest religia, i to wszystko jedno jaka, od pogańskich bożków po chrześcijaństwo, islam, hinduizm, buddyzm czy judaizm. Popatrz na trzy wielkie religie wywodzące się właściwie z jednego miasta, na religię chrześcijańską, islam czy religię żydowską. Wszystkie trzy nienawidzą kobiet, we wszystkich tych religiach kobieta nie ma prawa do właściwie niczego, ma rodzić, wychowywać dzieci, gotować strawę, a w Indiach po śmierci męża zobowiązana jest do sati.

Wszelkie zmiany, jak to już udowodniałem po wielokroć, dotyczyło 10% ludzi, to się sprawdza i w czasach jaskiniowych i w 1900 roku. Przeczytałem jednym tchem książkę Moniki Śliwińskiej „Panny z „Wesela”, siostry Mikołajczykówny i ich świat”, w którym autorka opisuje Bronowice Małe, całe zachowanie ludzkie zgodne z moją teorią. Obcy to jest obcy, nawet Kraków jest daleko (5 km), nasz strój ludowy to jest nasz, nawet jak jedzie się do pałacu hrabiostwa Feliksa i Antoniny Tyszkiewiczów w Połądze (Jadwiga Rydel). Większość świata nie wyjrzała poza najbliższą miejscowość.

I raptem w ciągu ostatnich 100 lat (Europa), 70 (państwa nowocześniejsze) i 30 (reszta) świat przechodzi przyspieszony kurs łamania tabu. Kobieta jest niezależna, może chodzić rozebrana po islamskim kraju, stawia warunki m.in. w kontaktach seksualnych, nie słucha ojca ani braci, nie wychodzi za mąż i nie rodzi dzieci. Turyści przywożą pieniądze, i to się chwali, ale za nimi ciągną się sprawy nie do zaakceptowania. Jeszcze na początku ludzkość zafascynowała się nowością, otwarciem na świat, ale po pewnym czasie ci ludzie w małych miasteczkach i we wsiach zauważyli, że wali się ich dotychczasowy świat, ze wszystko to, w co wierzyli dotychczas – można przenieść do lamusa.

I właśnie w tym momencie nastąpił return, zwrot o 180 st. Dla większości zmiany zachodzące postępują za szybko, ludzie setki lat żyli po swojemu, a teraz muszą wszystko odmienić. To nasionko zakiełkuje, nastąpią zmiany, ale nie tak szybko. To wymaga czasu.

Napisane przez: torlin | 25/03/2021

Słowenia z liczącą 7,5 tys. lat historią

Tak się zastanawiam, czy wszyscy autokraci i część obywateli ich popierająca muszą być grzmotnięci w mózg pod względem historii swojego narodu? Polska pochodząca od Sarmatów, walcząca z legionami rzymskimi, od morza do morza (co nigdy nie było prawdą), Rosjanie wywieszający baner „Rosja od Warszawy do Portu Artura” (co nigdy nie było prawdą), Macedończycy usiłujący znaleźć pokrewieństwo z Aleksandrem Macedońskim, Bułgarzy starający się znaleźć swoje korzenie pod koniec epoki brązu „bułgarski Nesebyr został założony 1000 lat p.n.e.”. Dlaczego ludy słowiańskie są tak pełne kompleksów? Nie wystarczy im, że w VI wieku zagarnęli pół Europy, przypominam, że słowiańskie są Saloniki, Berlin, Rugia i Karyntia. Jeszcze im mało?

A teraz nowy autokrata – Janez Janša, premier Słowenii, straszne, bo to bohater narodowy z czasów walki o niepodległość Słowenii, idzie śladami Kaczyńskiego, Orbana i innych. „Promocja homoseksualizmu i inwazja uchodźców stanowi główne zagrożenie dla Słowenii z jej liczącą 7,5 tys. lat historią”. Pomijam już słownictwo, niech mu będzie, walczy z Europą i niezależnymi mediami tak jak jego „ideowi pobratymcy”, ale 7,5 tysiąca lat? To daje 5,5 tys. lat p.n.e.– gdzie oni w tych czasach mają Słoweńców? W mezolicie czy w neolicie? Trochę to jednak przypomina marzenie Polaków, aby Biskupin był polski, że nie wypadliśmy sroce spod ogona. Naprawdę to jest najważniejsze?

Napisane przez: torlin | 22/03/2021

Zmarł Adam Zagajewski

Henri de Toulouse-Lautrec: „Toaleta” 1889 Musée d’Orsay, obraz z rudowłosą, jeden z najspokojniejszych obrazów Mistrza, widać wyraźnie wpływ Degasa.

Mam kłopoty ze zdrowiem, które powodują, że mnie mało co interesuje. Dobrze mi było przez ten miesiąc, ale spróbuję…

Zmarł Adam Zagajewski, bardzo fajny poeta, podobały mi się zawsze jego wiersze.

Cisza

Na­wet w wiel­kim mie­ście za­pa­da
nie­kie­dy ci­sza i sły­chać, jak po
chod­ni­ku, pcha­ne przez wiatr,
prze­su­wa­ją się ze­szło­rocz­ne li­ście,
w ich nie koń­czą­cej się wę­drów­ce
ku znisz­cze­niu.

Adam Zagajewski był również autorem bardzo ciekawej książki: „Poezja dla początkujących”, w której przypomniany jest jeden z fajniejszych wierszy – Guillaume Apollinaire’a „Prześliczna rudowłosa” – dam chociaż końcowy fragment w tłumaczeniu Adama Ważyka:

Oto i lato pora gwałtowna nastała

I młodość moja zgasła jak podmuch wiosenny

O słońce to już zbliża się Rozum płomienny

I czekam

Aż za urodą którą na koniec przybrała

Abym kochał ją miłą i szlachetną pójdę

Nadchodzi i z daleka

Przyciąga mnie jak siłą stali magnetycznej

Ma postać prześlicznej

Rudej

Jej włosy ze złota tak jasno

Świecące się nigdy nie zgasną

Jak ognie pyszniące się będą

Śród róż herbacianych co więdną

Ale śmiejcie się śmiejcie się ze mnie

Ludzie zewsząd ludzie tutejsi

Bo tyle jest rzeczy których wam nie śmiem powiedzieć

Tyle jest rzeczy których nie dacie mi powiedzieć

Zlitujcie się nade mną.

A teraz informacja dla tych, co mają już trochę lat. Adam Zagajewski był mężem Mai Wodeckiej, niezapomnianej Anki z „Dancingu w Kwaterze Hitlera”. Na zdjęciu z Olgierdem Łukaszewiczem. Znakomity film Jana Batorego z przełomu lat 60. i 70., ze świetną muzyką Kilara i zdjęciami Sobocińskiego, ale wg kontrowersyjnej prozy Andrzeja Brychta. Mam z tym pisarzem olbrzymi kłopot, dlatego że uważam go za jednego z najwybitniejszych prozaików, ale te jego poglądy…

Napisane przez: torlin | 18/02/2021

Pustka

Jak wiecie doskonale raz na pewien czas mam pustkę w głowie. Nie wiem, co pisać, nic mi nie przychodzi do głowy. Napiszcie sami coś interesującego, co Was rozbawiło, zdenerwowało, zafascynowało, zaintrygowało lub zaciekawiło. Taki rodzaj Hyde Parku. Zdjęcie u góry jest mojego autorstwa, to można korzystać. Celt obchodzi 14-lecie istnienia swojego blogu, może i ja powinienem, „jestem” o kilka miesięcy starszy od naszego kumpla z Nowego Sącza. Szkoda, że knajpy zamknięte, można by opić sprawę. W każdym razie 15 listopada 2021 roku kończę 70 lat i mam zamiar zrobić „naradę” w którymś z lokali (ciekawe co na to pandemia?) W Wasze ręce perswaduję… 😀

Napisane przez: torlin | 14/02/2021

Muzyka moich snów i przepiękny teledysk

BEZ SŁÓW

Strasznie się ucieszyłem ze słów federalnej minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer, jakie wypowiedziała przy okazji wręczenia jej nagrody Steuben Schurz Media Award, (Towarzystwo Steuben-Schurz to najstarsza niemiecko-amerykańska organizacja przyjaźni). Wprawdzie wszyscy się rozpisują na temat jej słów wypowiedzianych w dn. 5.X.2020 w Federalnej Akademii na otwarciu forum poświęconego polityki bezpieczeństwa, ale mimo przewertowania niemieckich stron niczego nie znalazłem. Ale mam za to jej wypowiedź z dn. 26 października 2020 r. Miód na moje uszy (to wszystko będą cytaty, powyrywane, nieuporządkowane, ale cały tekst byłby za długi)):

„Dziś Zachód jako system wartości jest w całości zagrożony. Ponownie stało się konieczne, aby Niemcy potwierdziły swoje zaangażowanie na rzecz Zachodu. Dla powojennego pokolenia Ameryka jest przede wszystkim synonimem wyzwolenia i berlińskiego mostu powietrznego, planu Marshalla i pierwszego człowieka na Księżycu, z otwartymi przestrzeniami i indywidualizmem, innowacjami i potęgą gospodarczą, a później zwycięstwem w zimnej wojnie. Ameryka nauczyła nas naszej demokracji. Chociaż był to dar, niemała mniejszość uważała to za narzucenie, które często zmieniało się w antyamerykanizm. Jak to możliwe, pytali niektórzy, nie bez arogancji, że Niemcy, „uosobienie cywilizacji”, musiały na nowo nauczyć się cywilizacji od tego młodego, anglosaskiego narodu? Przede wszystkim jednak Ameryka dała nam to, co nazywamy „Westbindung*”. A to coś więcej niż tylko lokalizacja geograficzna. Westbindung jest dla mnie i pozostaje wyraźnym odrzuceniem historycznej pokusy równej odległości. Westbindung mocno zakotwicza nas w NATO i UE i wiąże nas ściśle z Waszyngtonem, Brukselą, Paryżem i Londynem. Wyraźnie i słusznie stawia nas przed romantyczną fiksacją na temat Rosji – a także przeciwko nieliberalnemu państwu korporacyjnemu, które odrzuca partie i parlamenty.

Tylko przy silnym wsparciu Niemiec Europa będzie mogła powrócić do tej siły.  I znowu ważne jest, aby ten rozwój odbywał się w ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Tylko Ameryka i Europa razem mogą utrzymać silny Zachód, broniąc go przed niewątpliwym rosyjskim pragnieniem władzy i chińskimi ambicjami globalnej supremacji. Niemcy, pozostając „odbiorcą” w ujęciu strategicznym, muszą jednocześnie stać się znacznie bardziej zdecydowanym „dawcą” strategicznym. Jednocześnie my, Europejczycy, będziemy musieli sami zrobić wiele z tego, co Ameryka w dużej mierze zrobiła dla nas do tej pory, za pomocą dyplomatycznych i konwencjonalnych środków wojskowych. Zabezpieczenie wschodniej flanki NATO. Operacje zarządzania kryzysowego w naszym bezpośrednim sąsiedztwie poza Europą. Nadzór lotniczy i morski. Jeśli w przyszłości ma być Zachód, do którego możemy mieć jakiekolwiek „Bindung”, musimy go bronić. Więcej niż wcześniej. I ramię w ramię ze Stanami Zjednoczonymi. Bezpieczeństwo Europy zależy od NATO, agresywna polityka rosyjska pokazuje to jasno.

Podstawowe elementy, które musi się wiązać z taką ofertą: po pierwsze – musimy udowodnić, że poważnie podchodzimy do naszej obrony, po drugie – chińskie manipulacje walutowe, agresywne zawłaszczanie własności intelektualnej, nierówne warunki inwestowania oraz subsydiowane przez państwo zakłócenie konkurencji; i po trzecie – musimy złagodzić część ciężaru, jaki Stany Zjednoczone dźwigają jako władza regulacyjna, szczególnie w naszym sąsiedztwie. Co powstrzymuje nas przed wykazaniem zwiększonej obecności w regionie Morza Bałtyckiego, na Morzu Północnym, na Bałkanach i w Morzu Śródziemnym? W końcu ma to na celu przede wszystkim zapewnienie naszego własnego bezpieczeństwa europejskiego! W naszym bezpośrednim sąsiedztwie musimy stanąć w obronie demokracji i otwartego społeczeństwa, po czwarte – Niemcy powinny bardzo zdecydowanie zaangażować się w kontynuację wymiany materiałów jądrowych w ramach NATO i zatwierdzić wymagane zasoby. Dopóki istnieją państwa nuklearne, które aktywnie kwestionują naszą wspólnotę wartości, potrzebujemy silnej pozycji negocjacyjnej. Zaledwie kilkaset kilometrów od naszych granic Rosja stacjonuje pociski manewrujące i nowoczesne rakiety, które mogą dotrzeć do Niemiec z bardzo niewielkim wyprzedzeniem. Dokonano tego w tajemnicy i z naruszeniem obowiązujących traktatów o kontroli zbrojeń. Potencjał zagrożenia nuklearnego ze strony Rosji wzrósł dramatycznie.

Stany Zjednoczone pozostaną narodem, bez którego nie możemy się obejść”.

Dzięki Pani Minister, lepiej bym tego nie ujął. Wielkie, ale to wielkie dzięki. Trochę to było długie, przepraszam, ale nie mogłem się oprzeć.

*bildung ma mnóstwo znaczeń: wykształcenie, kierunek, kultura

Older Posts »

Kategorie