Napisane przez: torlin | 22/01/2021

Co w (z) USA? Wykres bez słów

Natrafiłem na cudowny wykres, ukazał on się na stronie przeze mnie bardzo szanowanej, czyli we „Wszystkim co Najważniejsze” Klubu Jagiellońskiego (a dokładniej mówiąc w „Popołudniowym Espresso”, w takim zbiorze krótkich informacji, w przeciwieństwie do „WcN”, który prezentuje dłuższe artykuły).

Napisane przez: torlin | 19/01/2021

Tysiącletnie Królestwo

Oczywiście znam Wasze poglądy, od wielu z Was usłyszę, że to jest bez sensu i że nie ma to żadnego znaczenia. Ale w końcu ten blog jest miejscem, gdzie mogę jawnie pisać to, co mnie cieszy, zadziwia, interesuje. I z czego jestem dumny. A jestem dumny, że Polska będzie obchodzić już za cztery lata tysiąclecie koronacji naszego pierwszego władcy-pomazańca. Powinniśmy tę rocznicę jakoś uczcić, to już w 2025 roku.

Co do konkretnej daty mamy wielki kłopot, gdyż kompletnie jej nie znamy. Jedyną cezurą jest data śmierci naszego Bolka Wielkiego, czyli musiało to być przed 17 czerwca 1025 r. (zmarł w wieku 58 lat). Nauczyciele historii często gadają bzdury, że to Otton III koronował naszego władcę, ale to jest nieprawda. Pisze na ten temat Gall Anonim:

„Zważywszy jego chwałę, potęgę i bogactwo cesarz rzymski zawołał w podziwie: Na koronę mego cesarstwa, to co widzę większe jest niż wieść głosiła […]. A zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na zadatek przemierza i przyjaźni […] i za chorągiew tryumfalną dał mu w darze gwoźdź z krzyża Pańskiego wraz z włócznią św. Maurycego.”

tylko, ze pisał on o tym 150 lat później, a np. Thietmar nie zająknął się na ten temat ani jednym słowem. Chociaż naszego Galla nikt nie złapał na mówieniu nieprawdy, ale to był tylko gest, a nie faktyczna koronacja. Chrobry od 1000 roku zaczął ubiegać się o koronę, bez przerwy wysyłał posłów do papieża. Przychylny mu Otton III zmarł jednak już w 1002 r., a z jego następcą, Henrykiem II, toczył długie wojny. W 1024 r. sytuacja całkowicie się odwróciła, naraz zmarli Henryk II i Benedykt VIII. I znowu historycy są podzieleni, część z nich uważa, że wykorzystując sytuację Bolesław koronował się sam, część z nich mówi, ze to jest niemożliwe, gdyż wtedy Polska nie uważana by była przez narody chrześcijańskie za królestwo. Nowym cesarzem został Konrad II, miał on jednak na pieńku z nowym papieżem Janem XIX. Cesarz niemiecki i elity tego państwa byli przeciwny koronacji, kroniki z tego okresu aż kipią. Roczniki Kwedlinburskie (to te, w których po raz pierwszy okazała się nazwa – Litwa) tak opisują koronację słowiańskiego władcy:

Bolesław książę Polski, dowiedziawszy się o śmierci wzniosłego cesarza Henryka, podniesiony na duchu, trucizną pychy do tego stopnia zalał swoje wnętrzności, że zuchwale odważył się po namaszczeniu nałożyć sobie koronę, za którą to jego zarozumiałości śmiałością ducha rychło spotkała go zemsta Boga, albowiem wkrótce zszedł poddany smutnemu wyrokowi śmierci

Tymczasem prawda jest zupełnie inna, wystarczy wejść na stronę Wikipedii wersji włoskiej poświęconej Boleslao I di Polonia, gdzie możemy przeczytać: „Po śmierci Henryka w 1024 r. Bolesław został nagrodzony przez papieża za swoją politykę kościelną (sprzyjającą chrystianizacji kraju poprzez wsparcie misjonarzy) podniesieniem księstwa polskiego do rangi królestwa (1025)”.

Kiedy odbyła się ta koronacja? Pewności nigdy nie będziemy mieli (jaka szkoda, że Thietmar z Merseburga umarł w dn. 1 grudnia 1018, on by nam napisał ze szczegółami), ale można jednak co do niej wysnuć pewne domysły. Celebracji bardzo ważnych wydarzeń dokonywano przeważnie w wielkie święta kościelne. W tym wypadku prawdopodobna była to Wielkanoc (w 1025 r. był to 18 kwietnia). Równie dobrze mógł to być jednak dzień św. Wojciecha (23 kwietnia), a nawet Zielone Świątki (6 czerwca).

Druga sprawa – gdzie? Biorąc pod uwagę, że Gniezno od 1000 r. było metropolią z grobem św. Wojciecha, to zapewne do koronacji doszło w tamtejszej katedrze. W porządku, tylko że katedra w Gnieźnie spłonęła w 1018 roku. Wprawdzie od razu rozpoczęto jej odbudowę, ale czy zdążyli? Świetnym miejscem na tak doniosłą uroczystość mogła być również katedra poznańska, a w tych latach prezentowała się bardziej okazale niż gnieźnieńska. Chrobry został w niej pochowany.

Ps. Zajrzałem na stronę polskiedzieje.pl – tablice historyczne koronacji polskich królów i królowych i tam czytamy: „Bolesław I Chrobry          18 kwietnia 1025             Gniezno – katedra metropolitalna           Arcybiskup Hipolit”. To jest pewność siebie.

Napisane przez: torlin | 16/01/2021

Satyra sportowa z czerwonym oceanem

Wiecie, że już dawno denerwowały mnie trzy rzeczy w sporcie światowym:

  1. zaliczanie takich państw jak Turcja, Azerbejdżan czy Kazachstan do Europy. Udowadnianie, że fragment tego państwa leży w Europie jest bzdurą, bo w ten sposób Hiszpania może brać udział w mistrzostwach afrykańskich, a Francja i Wlk. Brytania w południowoamerykańskich,
  2. wpuszczanie do rozgrywek państw zależnych. We wszelkich mistrzostwach powinny brać udział autentyczne państwa, tak jak załóżmy w Unii Europejskiej, APEC lub ASEAN. Te wszelkie Wyspy Owcze, Gibraltary czy Wyspy Alandzkie to jest sztuczne pompowanie balonika. Jedynym wyjątkiem zrobiłbym wobec Szkocji, Walii i Płn. Irlandii, bo to jest tradycja światowej, europejskiej i brytyjskiej piłki nożnej,
  3. autorytatywne wpisywanie jakichś zespołów bez eliminacji, rozgrywek, jakieś widzimisię rządzących organizacją. Polska też kiedyś zyskała, na mistrzostwa świata awansowała Korea Płd, a władze siatkówki wycofały ją z rozgrywek pod byle pretekstem i dali grać Polsce. Nasi nie zaprotestowali. U nas np. w lidze koszykówki jest tak, że jeżeli dasz odpowiednią ilość pieniędzy (to jest oficjalne, a nie nielegalne), to twoja drużyna może grać w najwyższej lidze bez eliminacji.

I wyskoczył cyrk z Grenlandią. A było to tak. Szefem międzynarodowego związku piłki ręcznej jest Egipcjanin, więc za wszelką cenę, mimo pandemii, chciał, aby mistrzostwa świata w piłce ręcznej mężczyzn odbyły się w Kairze. Kopiuj/wklej z Eurosportu TVN24:

Najpierw USA, potem Szwajcaria. Pierwszy raz mieli prawo czuć oburzenie, gdy odwołano kwalifikacje grupy północnoamerykańskiej, w których o udział w mistrzostwach świata oprócz nich miały rywalizować Stany Zjednoczone. Władze światowej federacji z automatu przyznały nominację drużynie USA, tłumacząc, że występ tej drużyny posłuży popularyzacji dyscypliny na kontynencie północnoamerykańskim, a dzięki jej uczestnictwu w MŚ sprzedane zostaną prawa do transmisji. Gdy tuż przed turniejem okazało się, że Amerykanie z powodu licznych zakażeń koronawirusa będą musieli wycofać się z turnieju, IHF w ich miejsce wybrała Szwajcarię z listy rezerwowych drużyn, stworzonej w oparciu o ranking zespołów, które nie wywalczyły kwalifikacji na kontynencie aktualnego mistrza globu Danii. „Wybór Szwajcarii jest skandalem” Grenlandzka federacja piłki ręcznej (GHF) uważa jednak, że po wycofaniu się USA to właśnie jej reprezentacja powinna wystąpić na mundialu jako jedyny przedstawiciel tego kontynentu. – Wybór Szwajcarii jest skandalem, ponieważ w ten sposób w turnieju zabraknie zespołu ze strefy północnoamerykańskiej – powiedział prezes GHF Joergen Olsen na antenie duńskiej telewizji, nie ukrywając wzburzenia. Kapitan grenlandzkiej drużyny Minik Dahl Hoegh uważa, że IHF wybierając Szwajcarię, zachowała się niesportowo. – Od 20 lat zajmujemy przecież najlepszą lokatę z zespołów północnej Ameryki w mistrzostwach panamerykańskich – przypomniał. Jego zdaniem wytłumaczenie jest proste i dyskryminujące, ponieważ Grenlandia liczy 60 tysięcy mieszkańców, a USA 330 milionów i pomimo 100-procentowej oglądalności MŚ na Grenlandii nawet amerykański ułamek przyniósłby IHF większe pieniądze. – Komercja wyraźnie wygrywa ze sportem – podkreślił.

I na koniec ciekawostka, o której już dawno chciałem napisać, jakaś bzdurna ta flaga Grenlandii – dlaczego niby ocean ma być czerwony? Znowu mamy podobną flagę do polskiej, już mamy Indonezję i Monako, a teraz Grenlandię. Czechów w to nie wliczam, bo myśmy mieli taką samą flagę biało-czerwoną, tylko Polacy okazali się sprytniejsi i pierwsi ją zgłosili. Dlatego Czesi musieli z wściekłością dodać trójkącik.

Napisane przez: torlin | 14/01/2021

Dyskusja powtarzająca się aż do bólu

Ja rozumiem, że na ten temat rozmawialiśmy w tym blogu chyba kilkanaście razy. Ale co ja zrobię, że mnie jako historyka to denerwuje. Powtarza się dyskusja na temat Armii Czerwonej i 1945 roku, jej wagi i „osiągnięć”. Taki człowiek jak ja mam kłopoty z wytłumaczeniem się, tak jak jako przeciwnik PiS-u mam kłopoty z obroną PO. Związek Radziecki narzucił nam rządy, zniewolił Polaków i nie byliśmy w pełni niepodlegli przez 44 lata. Ale czy nas nie wyzwolił od rzeczy o wiele gorszej? Czy można w ogóle porównywać okupację hitlerowską z radziecką?

W piśmie „Wszystko co najważniejsze”, organie Klubu Jagiellońskiego, czyli umiarkowanych konserwatystów, w takich szybkich informacjach noszących nazwę „Popołudniowe Espresso” czytamy:

Ambasada Rosji w Polsce podała na Twitterze informację, jakoby Armia Czerwona w styczniu 1945 r. „wyzwalała” Polskę. Informacja o „wyzwalaniu” stoi w sprzeczności z prawdą i wiedzą historyczną, ponieważ wojska sowieckie w tym czasie zniewalały Polskę, na co wskazuje Instytut Pamięci Narodowej. IPN w przeszłości wielokrotnie odnosił się do fałszywych informacji o „wyzwalaniu” Polski przez Armię Czerwoną w latach 1944-45. W rozmowie z PAP prezes IPN Jarosław SZAREK wskazywał, że we współczesnej debacie publicznej nie można mówić „o wyzwalaniu Polski”, lecz o jej ponownym zniewalaniu. – Armia Czerwona i NKWD niszczyły na ziemiach polskich nie tylko jawnie funkcjonujące struktury niemieckiej administracji okupacyjnej, ale też przynależne do obozu aliantów, odbudowane w podziemiu i gotowe do ujawnienia struktury Polskiego Państwa Podziemnego – zaznaczył SZAREK. – W zajętym kraju Związek Sowiecki na stałe umieścił garnizony Armii Czerwonej, nie pozwolił na powrót do Ojczyzny prawowitych polskich władz państwowych, ustanowił marionetkowe władze komunistyczne, które przystąpiły do budowy pod sowiecką ochroną systemu totalitarnego – dodał.

Ciągle mi się wydaje, że na ten temat będziemy rozmawiać aż do śmierci. Szczególnie, że jako o mało co historyk ekonomiczny Międzywojnia powinienem (ale tego nie zrobię, bo już tyle razy na ten temat pisałem) napisać, jak się zmieniło życie najuboższych naszych rodaków.

Napisane przez: torlin | 11/01/2021

Czy to ważne, czy tak naprawdę było…

Charles Dodgson, znany bardziej jako Lewis Carroll ma od lat jak najgorszą prasę. Pedofil, uzależniony od narkotyków i płynów odurzających, niebędący przy zdrowych zmysłach, a do tego nigdy się nie ożenił i nie miał dzieci. Za to obce fotografował, obściskiwał, całował, ale kompletnie przestawał się nimi interesować, jak dojrzewały. Powyżej dwie najbardziej kontrowersyjne fotografie mające kompromitować Dogsona.

I raptem w ostatnich czasach następuje rehabilitacja Carrolla, lekarze wyjaśnili zachowanie pisarza, a znawcy epoki tłumaczyli najbardziej kontrowersyjne punkty. Dziewczynka całująca w usta człowieka, którego bardzo lubi, nie jest czymś dziwnym, to tylko powstaje w chorych umysłach ludzi chorej epoki jak dzisiejsza. Dziewczynie, matce dwojga dzieci, w USA zabrano je, bo fotografowała swoje własne dzieciaki nago w wannie podczas kąpieli. Zdjęcie po prawej przedstawia Alice w kostiumie żebraczki. Jednak historycy twierdzą, że w epoce wiktoriańskiej było to całkowicie normalne hobby dzieci z klasy średniej, polegające na ubieraniu się w kostiumy i pozowaniu do kamery. Do różnych zdjęć Alice ubierała inne kostiumy, znacznie bardziej odpowiednie dla jej wieku. Wielu uczonych zgadza się, że miał romantyczne uczucia do Alice, ale bardzo starał się je stłumić. Czytając jego dzienniki widać wyraźnie, że dni, w których widział Alice, były dla niego znacznie bardziej emocjonalne. Podczas wywiadu prawnuczka Alice Liddell, Vanessa Tait, powiedziała: „Myślę, że był w niej zakochany, ale nie sądzę, żeby przyznał się do tego przed sobą”. Biorąc pod uwagę, że dziewczynka zawsze była w towarzystwie swojej niani lub rodziców, jest mało prawdopodobne, aby faktycznie wydarzyło się coś niewłaściwego. Oprócz tego ówcześnie tą granicą dzisiaj zakreśloną na lat 15, to ówcześnie było 12 lat.

Jak Liddellówna wydoroślała jej rodzice zerwali kontakt z pisarzem. Matka powtarzała, że jej córka winna mieć aspiracje, aby wyjść za mąż za członka klasy wyższej i nosić w przyszłości przydomek „Kingfisher”, gdyż na to zasługuje. I matka powinna być dumna, ponieważ Alicja o mało co nie poślubiłaby syna królowej Wiktorii, księcia Leopolda. Uczył się jako student w Oxford Christ Church, gdzie pracował ojciec Alice. Młodzi zakochali się w sobie, niestety członkom rodziny królewskiej nie wolno było ówcześnie poślubić nikogo z klasy średniej. Alice wyszła za mąż za innego ucznia z Oksfordu – zawodowego gracza krykieta, Reginalda Hargreavesa.

I teraz ciekawostka, Alice miała trzech synów, pierwszego nazwała Leopoldem po księciu Alanie, a drugiego Caryl, co można zinterpretować jako odmianę „Carrolla”. Leopold zaś poślubił niemiecką księżniczkę i nazwał swoją pierwszą córkę Alice. Piękny sposób na uhonorowanie ich pierwszej miłości.

Napisane przez: torlin | 08/01/2021

Chwila radości bez słów

Napisane przez: torlin | 06/01/2021

Nadchodzi moment hamiltonowski?

Wprawdzie pisałem o podobnych problemach niedawno, ale rzecz mnie tak pasjonuje, że nie idzie wytrzymać. To, że Unia nie daje sobie rady ze sobą w tym momencie, to nikogo nie trzeba przekonywać. To Unio – jak żyć? Co robić? Pandemia powoduje upadek milionów małych firm, dziesiątki ludzi już niedługo nie będzie miało z czego żyć. Unia będzie pomagała kwotami wprost niewyobrażalnymi, ale drobne pytanie – skąd weźmie forsę? Po prostu zadłuży się – skąd – to akurat nie jest najważniejsze w tym momencie. Ważne, że będzie to kwota wspólna dla wszystkich państw unijnych, i to będzie wspólny dług. Ludzie znający historię natychmiast znaleźli analogię, i dlatego ten punkt – przypuszczalnie zwrotny w historii Europy – nazywają momentem hamiltonowskim.

Kim był Alexander Hamilton i dlaczego zasłużył na umieszczenie jego wizerunku na banknocie 10-dolarowym? Ale najpierw dwa słowa o sytuacji Ameryki w czasach A.H. W czasie wojny o niepodległość nie były płacone podatki, w związku z tym USA było bardzo zadłużone we Francji i w Holandii. Hamilton postanowił to zmienić, uwspólnotowić wszystkie długi poszczególnych stanów i wzmocnić pozycję rządu federalnego, który uzyskał by w ten sposób prawo do nakładania podatków. To był właśnie „moment hamiltonowski” z 1790 roku, przyspieszający polityczną integrację w Ameryce. Po podatkach Hamilton poszedł za ciosem, ustanowił Pierwszy Bank Stanów Zjednoczonych, został jego pierwszym przewodniczącym. Wokół Hamiltona zaczęli się skupiać finansiści i kupcy, wszyscy zwolennicy reform ekonomicznych, silnej władzy centralnej, powołania rządu stabilizującego społeczeństwo i całe państwo. Nazwano ich federalistami. Waszyngton przy całej swojej mądrości zaproponował udział w rządzie zarówno federalistom, jak i ich przeciwnikom, na czele z Thomasem Jeffersonem.

Wracając do naszej Europy – w wyniku negocjacji państwa Unii porozumiały się w lipcu ws. powołania niewiarygodnego wprost Funduszu Odbudowy o wartości 750 mld euro, z tego 390 mld euro będą stanowiły bezzwrotne granty, a 360 mld euro pożyczki. A jest do tego budżet na poziomie 1,074 bln euro, co daje w sumie 1,8 bln euro. Na naszych oczach następuje uwspólnotowienie długów i zaciąganie przez Unię kredytu w celu sfinansowania Funduszu Odbudowy. Spłata ma nastąpić w latach 2028-2058, a pieniądze na ten cel mają zostać pozyskane m.in. poprzez nowe środki własne – podatek od transakcji finansowych, opodatkowanie gigantów cyfrowych, opłatę od plastiku czy graniczną opłatę węglową.

Chociaż uwspólnotowienie długu to – jak deklarują unijni przywódcy – jest to rozwiązanie jednorazowe, to jednak nazwałbym tę decyzję „momentem hamiltonowskim”.

Napisane przez: torlin | 02/01/2021

Kiedy się ożenisz?

Wigilia jest najważniejszym dniem w roku, nawet dla niewierzących. Święto rodzinne, pełne radości, sympatii, wzajemnego zrozumienia, uczta rodzinna. Kolędy, składanie sobie życzeń, prezenty spod choinki, planowanie przyszłych radosnych chwil i wrażeń. Czyżby?

Nigdy nie widziałem sprawy w takiej ostrości, że dla niektórych Wigilia jest dniem strasznym, stresującym do tego stopnia, że się w ogóle zastanawiają, czy pójść. Wydaje mi się, że znalazłem wspaniałą ilustrację do tekstu – ja to widzę tak: młoda dziewczyna prześladowana przez rodzinę, a szczególnie rodziców, niesie na Wigilię lampkę miłości i wybaczenia. Ale stanęła i zastanawia się, czy ten gest zostanie pozytywnie przyjęty, czy nie zostanie oblana naftą z tej lampy (oczywiście świadomie przesadzam).

Moje rozważania nie wniknęły z pustki, tylko z doświadczeń osobistych. Mam dwóch znajomych gejów, którzy przestali się ukrywać i jeden z nich ma kłopot z matką. Jego mama wprawdzie o wszystkim wie, nie wyrzuciła go z serca, ale pyta go za każdym razem: „Synku, kiedy ty się ożenisz”? Wiadomo świetnie, że mniejszości seksualne mają konkretne kłopoty, tymczasem święta rodzinne, a szczegolnie Wigilia potrafi być stresująca dla pozornie najnormalniejszych osób: „Dlaczego ty jesteś taka blada?”, „przytyłaś”, „usta sobie nieładnie powiększyłaś”, „nie pasuje ci ta sukienka”, „dam ci adres dobrego doktora na te pryszcze, bo teraz wyglądasz fatalnie”, „jesteś chuda jak patyk”. Specjalizują się w tym ciotki i wujowie, ale sobie też nie szczędzą „komplementów”, do najczęstszych należy: „ale ona się zestarzała”.

Dlaczego akurat body shaming jest tak potwornie popularny? Psychologowie mówią, że osoby tak mówiące pokrywają agresją własne problemy, frustracje i kompleksy. Poniżając innych podnoszą swoje ego. Ale nawet zwykłe: „wziąłbyś się za siebie” jest już body shamingiem. I co najgorsze znakomita riposta przychodzi do głowy dopiero „na schodach”, jak to znakomicie mówią Francuzi: „l’esprit de l’escalier” czyli po wszystkim.

Młoda, mniej więcej 25-letnia dziewczyna, pochodząca z małego miasteczka, rzuciła w moim kierunku, kiedy to redagowaliśmy wspólny tekst: „nie jadę do rodziców na Wigilię, mogę się ukryć pod pozorem pandemii. Samych rodziców odwiedzę kiedy indziej”. Straszne.

Napisane przez: torlin | 29/12/2020

Czy…?

Moja notka będzie krótka i osobista. Powiedzcie szczerze – szczepicie się?

Ja mam z tym olbrzymi problem. I nie wynika to wcale z tego, że jestem antyszczepionkowcem, bo nie jestem. Aby wytłumaczyć całą sprawę muszę cofnąć się wiele lat wstecz.

Otóż ja jestem genetycznie uodporniony na grypę. Nigdy nie chorowałem, a mam już 70. rok życia. Pamiętam, jak w latach 50. i 60. panowały niesamowite epidemie grypy, zamykano całe szkoły, a ja chodziłem do chorych kolegów i przy ich łóżkach grałem z nimi w szachy. Dziwnie to dzisiaj brzmi, ale jak człowiek był szczeniakiem, to takie myśli przychodziły mu do głowy: „Jakie to szczęście że jest epidemia, nie muszę chodzić do szkoły i mam wakacje”. „Szkoda, że znów nie ma epidemii”. Strasznie denerwują mnie specjaliści twierdzący, że nie ma takich ludzi jak ja, bo zachorowanie na grypę jest wg nich jak wypadek samochodowy, można go przeżyć w każdym wieku, nawet gdyby się go nie miało dotychczas ani razu. Bzdura.

Jak dotąd dawałem sobie z tym radę, nawet jak przedsiębiorstwo w którym pracowałem wykupywało szczepionkę przeciw grypie dla wszystkich pracowników, udawało mi się przekonać lekarzy i odpuszczali. A teraz dostałem propozycję ( nie rozkaz), że jest dla mnie szczepionka, i żebym zgłosił się tu i ówdzie.

Nie wiem, co robić. Aktualnie udaję, że mnie nie ma. Tak jak dotychczas boję się wprowadzić do organizmu coś, co może zaszkodzić mojej odporności.

Napisane przez: torlin | 24/12/2020

Kochani, Wszystkiego Najlepszego

Wszystkim swoim Komentatorom i Czytelnikom składam Najserdeczniejsze Życzenia Świąteczne. A ponieważ uczę się włoskiego, to po włosku. Trzymajcie się dzielnie w tych ciężkich czasach.

Older Posts »

Kategorie