
Dla mnie data 1658 od dawna wydawała się niezmiernie ważna. Otóż w dziejach państwa, szczególnie istniejącego ponad 1000 lat, i mającego do tego tak niezmiernie ciekawe położenie, było mnóstwo dat przełomowych, ważnych, aż tak ważnych, że obchodzimy je jako święta narodowe, zwyczajowe, zachowujemy je w pamięci. Doskonałym przykładem jest chociażby 3 Maja, 11 listopada, a dodać do tego możemy bardzo wiele innych dat w rodzaju 1333, 1410 czy 1683. Ale one jednak wszystkie nie należą do moich dat przełomowych. Na głowę upadłem? Toż to są święte daty dla współczesnego Polaka, a ty Torlinie wspominasz jakieś „roki”, o których przeciętny Polak w ogóle nie słyszał.
Bo ja usiłuję rozróżnić daty przełomowe od ważnych, to jest cokolwiek coś innego. Nie kwestionuję dat rozpoczęcia powstań, najazdów niemieckich na Polskę Piastowską czy Hołdu Pruskiego. Ale te wszystkie bitwy, powstania, ważne wydarzenia były li tylko konsekwencją jakiś zdarzeń, a one z kolei prekursorem następnych. Można było przegrać, wygrać, powołać, nie powołać, ale nie naruszało to fundamentów państwa. Tymczasem cztery razy w historii Polski nasi rodacy podejmowali decyzje przełomowe, likwidujące właściwie to, co było, i zaczynające historię Polaków od nowa. To były decyzje najczęściej wbrew społeczeństwu mającemu tendencje zachowawcze i minimalistyczne, to były decyzje wizjonerskie, przewidujące przyszłość, jakby niezależne od bieżącej polityki. Decyzje wielkie nie tylko z powodu – jak już napisałem – swojego wizjonerstwa, ale i swojej nieprzewidywalności, to było wpływanie na przestwór nieznanego oceanu i nie było wiadomo, czym ta podróż się skończy. Ale kapitanowie mieli świadomość, że jeżeli nie uciekną do przodu, to zostaną zniszczeni.
Pierwszą datą przełomową jest to przyjęcie chrześcijaństwa. Wbrew ludowi, własnym wielmożom, zwyczajom, odwiecznym praktykom, ten wspaniały, niedoceniany władca zdecydował się na taki krok (oczywiście musiał go wprowadzić siłą). Ale on wiedział, że jeżeli Polska nie będzie chrześcijańska, to jej w ogóle nie będzie. Gdzie są Połabianie ze swoimi Wieletami, Obodrzytami czy Serbami Połabskimi? Jaki to musiał być szok, to widać na dzisiejszym przykładzie, gdyby władca musiał teraz w 2012 roku wprowadzić religię muzułmańską do Polski. To była decyzja likwidująca wszystko, co było, a więc likwidująca pełną, nazwałbym to autarkiczną, niezależność „my tu som w swoim grajdole i nikomu nic do tego”. Raptem zaczęliśmy zależeć od ówczesnej „Brukseli” czyli Rzymu, a i bardzo wiele decyzji zapadało w innych stolicach.
Druga data to Krewo – 1385. Oczywiście symboliczna, ale likwidująca Polskę w dotychczasowym kształcie, od tego momentu zaczęły nas interesować sprawy dziejące się na wieleset kilometrów na wschód od naszej dotychczasowej granicy, wciągnięci zostaliśmy w wir spraw dotychczas nam obcych. Mam trochę inne zdanie niż Jasienica, uważam że Jagiellonowie wspaniale zdali egzamin „Nowej Polski”. To już nie była dawna Polska, regionalna, zaściankowa, powstało wielkie, nowoczesne państwo, z ciekawą administracją, sądownictwem, procedurami demokratycznymi.
Czwarta data też jest przełomowa, ale też i symboliczna. Piszę 1989, a przecież obejmuje ona również 1999 i 2003, powolne ograniczanie własnych swobód i kompetencji na rzecz wspólnego podmiotu, który my nazywamy Unią, a nasi przeciwnicy Brukselą. I jak Mieszko ludzie wprowadzający aktualnie te wszystkie zmiany do Polski zdają sobie sprawę, że Polska przestanie istnieć jako ważne państwo, jeżeli cała Europa nie zjednoczy się i się stanie się jednym silnym organizmem wspólnotowym. To jest dla nas niesłychana szansa ucieczki do przodu. Ja wiem, że wskazany kierunek to terra incognita, że jest to postępowanie przeciwko wielu ludziom, którzy pragną zachować Polskę w obecnym kształcie.
A gdzie opuściłem datę trzecią? Właśnie 1658? Bo na cztery możliwości zmiany Polski w sposób fundamentalny trzy wykorzystaliśmy, a czwartej nie (o tym pisze Wachmistrz). Ludzie światli wprowadzili nowy fundament ustrojowy w życie w sensie ustawowym, ale opór społeczeństwa był tak wielki, że rzecz się załamała po roku. Szkoda, historia Polski mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
Najnowsze komentarze