Napisane przez: torlin | 28/01/2012

Polacy :(

Następny obok Dzierżyńskiego potomek polskiej szlachty, Wiaczesław Mienżynski (Mężyński) (TU w Wiki), jego zastępca i następca.

Ponieważ już wychodzę na cały dzień, a przeczytałem wczoraj wspaniały, cudowny artykuł historyczny o związkach Piłsudskiego z Sawinkowem, postanowiłem bez (póki co) komentarza dać go moim Czytelnikom. Dla mnie temat fascynujący.

Rzecz została opublikowana w „Tygodniku Powszechnym” w numerze 4, str. 32 – 33, a autorką jest Sylwia Frołow, specjalistka od takich typów jak Dzierżyński i Trocki.

Dla znającycj język rosyjski mała ciekawostka dużego formatu „Как МЕНЖИНСКИЙ подавил троцкистский путч на Красной площади 7 ноября 1927 г.„.

Napisane przez: torlin | 25/01/2012

Kup pan wyspę

Na ogłoszenie wpadłem przez przypadek w Internecie. Wcale go nie szukałem. Ale zainteresowało mnie od razu jakąś sprzecznością w sobie. Zajrzyjcie proszę TU i zobaczcie, z jednej strony autor anonsu pisze, że: „JEDYNA TAKA W POLSCE WYSPA 88ha , połączona groblą ze stałym lądem na największym Polskim jeziorze , z punktami widokowymi, plażami i lasem”, a z drugiej: „Lokalizacja: województwo: mazowieckie, miejscowość: Serock”. Wydawałoby się, że wyspa jest na Zalewie Zegrzyńskim, gdyby nie dalsza informacja ” położona w centralnej części Mazur”. Ale mniejsza o większość. Mnie bardziej zainteresowało coś innego.

Następuje odgradzanie Polski od jezior, rzek, brzegu morza. Ludzie wykupują tereny nadbrzeżne i jak to jest w polskim zwyczaju natychmiast to grodzą, odcinają się od wszystkich obcych, jakby w okolicy grasowali tylko szkodnicy i mordercy. Nie można kajakiem podpłynąć do pomostu na chwilę, bo zaraz się usłyszy: „To teren prywatny, proszę odpłynąć”. „Przecież panu nie zjem tego pomostu, chcę chwilę poleżeć”. „To proszę sobie poleżeć gdzieś indziej, to jest prywatny pomost”.

W Polsce powinno być powołane nowe prawo, nie wiem jak go nazwać – „prawem przejścia”? Tak jak jest w lecie w Alpach, przez prywatne tereny poprowadzone są trasy znakowane i każdy ma prawo przejść przez prywatne podwórko i nikt nikomu nie zwraca uwagi. To samo jest z narciarzami.

Nie podoba mi się ta nowa kapitalistyczna tendencja.

Napisane przez: torlin | 22/01/2012

Trzy opowiadania mojego Mistrza

Zadawane jest czasem pytanie w moim blogu, co aktualnie czytam. Informuję więc, że jestem w trakcie lektury „Trzech żywotów świętych” Eduarda Mendozy.

Od dawna mam słabość do tego autora, nie czytałem wszystkiego, ale moja przygoda z tym pisarzem rozpoczęła się od pierwszego tomu trylogii humorystyczno – kryminalnej „Przygody fryzjera damskiego”. Takie natężenie absurdów, komicznych zdarzeń, a w ogóle zlokalizowanie głównego bohatera w menelu, który wyszedł z zakłady psychiatrycznego nie było dotychczas zauważone w piśmiennictwie polskim. Dwa pozostałe tytuły cyklu to „Sekret hiszpańskiej pensjonarki” i „Oliwkowy labirynt”.

Dla mnie najlepszą książką Mendozy jest „Brak wiadomości od Gurba”, wspaniała, finezyjna opowiastka sf. O nowej trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo dopiero co zacząłem. Ale jednocześnie wpadłem w „Tygodniku Powszechnym” na wywiad z Mistrzem, przebywający w wtedy w Polsce. Kto chce przeczytać – TO TU.

Żeby rozdrażnić Pawła w sprawie nacjonalizmów :D daję w z wywiadu jedno pytanie i jedną odpowiedź:

Jest Pan w Polsce jednym z najpopularniejszych pisarzy, doczekał się Pan edycji praktycznie dzieł zebranych. Zastanawia się Pan czasem nad przyczynami swojej popularności w różnych krajach?

Nie spędza mi to snu z powiek, ale rzeczywiście bardzo interesuje. Mam wrażenie, że w Polsce istnieje tradycja inteligentnego humoru, jakiej inne kraje nie znają. Na przykład w Niemczech literatura jest strasznie poważna, więc humorem zajmują się humoryści dość niewybredni. To połączenie humoru i inteligencji jest specjalnością anglosaską oraz – nie wiem dlaczego – polską.

W Polsce nie brak pisarzy z dużym poczuciem humoru i zarazem na wysokim poziomie literackim. Mam nawet wrażenie, że nie czytałem żadnego polskiego pisarza czy poety, u którego nie pojawiałby się jakoś humor, co się raczej gdzie indziej nie zdarza. No, a dlaczego tak jest – to już pytanie do Polaków.

Napisane przez: torlin | 19/01/2012

Zagadka nr 38 – sportowa

Wprawdzie po prawdzie notka powinna się ukazać dopiero jutro, ale mnie zgoniło o 4 z łóżka. Ciekaw jestem, czy jesteście na bieżąco z wydarzeniami sportowymi. Oto dwie dziewczyny:

Abigail Spears (zdjęcie STĄD), jest amerykańską tenisistką z USA (Kalifornii), ma 31 lat, ale nie odniosła dotąd jakichś większych sukcesów.

Druga z nich – Su-Wei Hsieh z Tajwanu (zdjęcie STĄD), ma 26 lat i może troszeczkę więcej sukcesów niż Spears, ale o obydwu świat właściwie nie słyszał.

Co się stało, że Polakom interesującym się sportem te dwa nazwiska raptem zaczęły coś mówić, dziewczyny zaczęły być rozpoznawalne?

Napisane przez: torlin | 17/01/2012

Opatentowane jarmarczne sztuczki kuglarskie

Chciałem podziękować Panu Edwardowi Rydygierowi za wizytę w Kamiennej Wiosce. Czytałem również Pana i  Pana Edwarda Pietrasa referat na Sesję „Nauczanie i Dydaktyka Fizyki” XL Jubileuszowego Zjazdu Fizyków Polskich, odbytego we wrześniu 2009 w Krakowie, p.t. „Społeczeństwo analfabetów fizycznych”. Bardzo proszę wszystkich moich Czytelników i Komentatorów o zapoznanie się z treścią TU.

Problem jest szerszy i dotyczy nie tylko matematyków i fizyków, ale również chemików i astronomów. Coś się zmieniło we współczesnym świecie (dokładniej mówiąc w Polsce), zawody techniczne straciły szacunek. To jest tragedia dla Polski w dalszej perspektywie. I właściwie nie bardzo wiadomo, dlaczego tak się stało. Ja mam wprawdzie bardzo poważne podejrzenia, ale ponieważ są one tak blisko spiskowej teorii dziejów, że aż boję się o tym pisać.

Fizyka, chemia, astronomia, matematyka, a w tym dziesiątki, jak nie setki drobniejszych nauk jak dla przykładu petrografia, geologia, hydrologia itd. zawsze były uważane za przedmioty trudne, właściwie jedynie informatyka się ostała, mimo że rzeczywisty ten przedmiot jest naprawdę bardzo trudny, mam prawo tak mówić, bo mój syn studiował ten kierunek studiów.
Jak coś jest trudne, to jest zrozumiałe, że ogół usiłuje tego uniknąć. I to jest w porządku, to jest po szkolnemu powiedziane. Ale najgorzej jest wtedy, gdy do takiego samego wniosku dojdą urzędnicy ministerialni, dyrektorzy szkół i wszyscy decydenci. Nie chcę wpadać w patos, ale zaczyna zagrażać to rozwojowi kraju. I tu przechodzimy do podstawy mojego wpisu, na czoło umiejętności wgramoliły się nauki humanistyczne, wszyscy bez wyjątku studiują socjologię, psychologię, turystykę, hotelarstwo, sinologię, logistykę lub zarządzanie. Tymczasem Polsce brakuje dobrych inżynierów i naukowców, z prawdziwego zdarzenia, ludzi tworzących nowe systemy, odkrywających nowe prawdy, ludzi mogących przekuć swoje wynalazki poprzez patent w sukces firmy. Wyraźnie na ten temat piszą analitycy zachodni, że Polska jest krajem szalenie aktywnych indywidualnych przedsiębiorców, ale podstawową barierą są anachroniczne wyroby końcowe (ja mówię o masie, a nie o rodzynkach). Co zakłada przeciętny nowy kapitalista? Sklep w Internecie, produkcję drewnianych lamp, ewentualnie usługę naprawy czegoś tam. Popatrzmy na Niemcy, co oni tak eksportują, że mają tak niesamowitą sprzedaż? Otóż okazuje się, że te wszystkie eksportowane wyroby są oparte na bardzo silnych podstawach nowych odkryć naukowych i na patentach. Nikt im nie zagrozi.

Za tym idzie brak odpowiedniej kadry naukowej, a mnie się wydaje, że najbardziej brakuje fascynatów, trochę społeczników, zapaleńców, potrafiących pociągnąć młodzież za sobą. Zdjęcie powyższe jest ściągnięte ze strony TU i przedstawia „Planetoidę 2011 RB1, (która)  została odnaleziona przez Józefa Urbańskiego – nauczyciela fizyki i astronomii z Gimnazjum Miejskiego im. Mikołaja Kopernika w Sierpcu”. A także: „Uczniowie i nauczyciele z Sierpca i Torunia odkryli kolejne asteroidy. Dane obiektów trafiły już do Minor Planet Center na Harwardzie, które dla Międzynarodowej Unii Astronomicznej i NASA zbiera informacje o najmniejszych ciałach Układu Słonecznego”.

A co z tą spiskową teorią dziejów? Bo rzecz jest banalna, prywatne szkoły wyższe mogą być otworzone bez większego trudu finansowego, jeżeli jest to uczelnia humanistyczna. Gorzej z politechniką. Tutaj laboratoria wymagają dużego wkładu finansowego i coś mi się zdaje, że jest lobbing właścicieli uczelni humanistycznych, aby utrudnić powstanie uczelni technicznych. Ale to jest tylko takie podejrzenie bez jakiegokolwiek oparcia w realnych faktach.

A na koniec troszeczkę peesów:
PS. 1 – podobnie jak powyższe przedmioty zaczyna być w szkołach traktowana gimnastyka. Trzeba wrócić do pełnej obecności klas na tym przedmiocie, przypomnieć mogę swoje dawne wizyty na Agrykoli, gdzie przed laty mnóstwo młodzieży występowało w „Lekkoatletycznych Czwartkach” na Agrykoli, były tam tory saneczkowe, a na kanałku trenowali hokeiści. Każda szkoła miała reprezentacje w poszczególnych dyscyplinach i należenie do reprezentacji szkoły było uważane za honor.
PS. 2. Autorzy piszą m.in.: „Pomimo reklamy w mediach i poparcia rządu oraz władz samorządowych dla organizacji najróżniejszych imprez plenerowych związanych z takimi inicjatywami, jak Piknik Naukowy, czy Festiwal Nauki, zainteresowanie fizyką ze strony społeczeństwa jest nadal powierzchowne. Uliczne „pikniki naukowe” przerodziły się w istne jarmarki, gdzie eksperymenty fizyczne prezentowane są w taki sposób, jak kuglarskie sztuczki „magiczne” (np. „wyciskanie” prądu z cytryny, „zamiana” wody w wino, odpalenie „rakiety” z kartofla). Trudno nazwać takie prymitywne jarmarczne pokazy popularyzacją wiedzy fizycznej i ilustracją badań doświadczalnych”. Otóż ja się nie zgadzam, to mają być pikniki, jarmarki, kuglarskie sztuczki magiczne. Prawdziwa wiedza nie ma tworzyć się na ulicy, to ma tylko zachęcić do zainteresowania się tematem, ale równolegle winny iść działania będące treścią mojego wpisu. Jeżeli działające będą tylko kuglarskie sztuczki, to będzie nam trudno je opatentować i sprzedać. Chociaż idea „Kopernika” jest zaraźliwa, już kolejne miasta chcą budować swoje centra naukowe.

Napisane przez: torlin | 14/01/2012

Moja wizyta w Reina Sofia w Madrycie

„Wielki Masturbator” („The Great Masturbator”) Dalego zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Nie ukrywam, że tego obrazu za bardzo nie rozumiałem, ale po przyjeździe do Polski postanowiłem się nim zainteresować.
Trochę po angielsku (TU):
Trochę po polsku, ale wspaniale – TU (Biuro Tłumaczeń Sztuki).

Napisane przez: torlin | 11/01/2012

Odzyskanie Śląska czy jego zdobycie?

Zaciekawiła mnie dyskusja pomiędzy moimi Czytelnikami w sprawie Śląska. Przyznaję, że moje poglądy są niegodne prawdziwego Polaka, są wsteczne, wszeteczne i antynarodowe. Dla mnie od samego początku ziemie śląskie były ziemiami czeskimi, to my (i Niemcy) je stale im zabieraliśmy (ze szczególnym uwzględnieniem Kotliny Kłodzkiej). Gdyby sobie ktoś poczytał historię Śląska, to z punktu widzenia Polski nie wygląda to najlepiej.
Ale całkiem jest możliwe, że powstanie jeszcze coś innego niż Polska i Czechy, a widać to na podstawie języka. Otóż językoznawcy obydwu krajów zauważyli formowanie się języków niezależnych od polszczyzny i czechizmu, czyli języka śląskiego i morawskiego. Jeżeli popatrzymy na gwary laskie, to wszystko jest możliwe.


Ale póki co wybudowaliśmy obwodnicę Wrocławia i robimy jego (czyli Wrocławia) rekonstrukcję komputerową. Może nie powstanie państwo Wielkomorawskie (przepraszam, chciałem napisać Śląskomorawskie).

Napisane przez: torlin | 08/01/2012

Cztery przełomy

Dla mnie data 1658 od dawna wydawała się niezmiernie ważna. Otóż w dziejach państwa, szczególnie istniejącego ponad 1000 lat, i mającego do tego tak niezmiernie ciekawe położenie, było mnóstwo dat przełomowych, ważnych, aż tak ważnych, że obchodzimy je jako święta narodowe, zwyczajowe, zachowujemy je w pamięci. Doskonałym przykładem jest chociażby 3 Maja, 11 listopada, a dodać do tego możemy bardzo wiele innych dat w rodzaju 1333, 1410 czy 1683. Ale one jednak wszystkie nie należą do moich dat przełomowych. Na głowę upadłem? Toż to są święte daty dla współczesnego Polaka, a ty Torlinie wspominasz jakieś „roki”, o których przeciętny Polak w ogóle nie słyszał.

Bo ja usiłuję rozróżnić daty przełomowe od ważnych, to jest cokolwiek coś innego. Nie kwestionuję dat rozpoczęcia powstań, najazdów niemieckich na Polskę Piastowską czy Hołdu Pruskiego. Ale te wszystkie bitwy, powstania, ważne wydarzenia były li tylko konsekwencją jakiś zdarzeń, a one z kolei prekursorem następnych. Można było przegrać, wygrać, powołać, nie powołać, ale nie naruszało to fundamentów państwa. Tymczasem cztery razy w historii Polski nasi rodacy podejmowali decyzje przełomowe, likwidujące właściwie to, co było, i zaczynające historię Polaków od nowa. To były decyzje najczęściej wbrew społeczeństwu mającemu tendencje zachowawcze i minimalistyczne, to były decyzje wizjonerskie, przewidujące przyszłość, jakby niezależne od bieżącej polityki. Decyzje wielkie nie tylko z powodu – jak już napisałem – swojego wizjonerstwa, ale i swojej nieprzewidywalności, to było wpływanie na przestwór nieznanego oceanu i nie było wiadomo, czym ta podróż się skończy. Ale kapitanowie mieli świadomość, że jeżeli nie uciekną do przodu, to zostaną zniszczeni.

Pierwszą datą przełomową jest to przyjęcie chrześcijaństwa. Wbrew ludowi, własnym wielmożom, zwyczajom, odwiecznym praktykom, ten wspaniały, niedoceniany władca zdecydował się na taki krok (oczywiście musiał go wprowadzić siłą). Ale on wiedział, że jeżeli Polska nie będzie chrześcijańska, to jej w ogóle nie będzie. Gdzie są Połabianie ze swoimi Wieletami, Obodrzytami czy Serbami Połabskimi? Jaki to musiał być szok, to widać na dzisiejszym przykładzie, gdyby władca musiał teraz w 2012 roku wprowadzić religię muzułmańską do Polski. To była decyzja likwidująca wszystko, co było, a więc likwidująca pełną, nazwałbym to autarkiczną, niezależność „my tu som w swoim grajdole i nikomu nic do tego”. Raptem zaczęliśmy zależeć od ówczesnej „Brukseli” czyli Rzymu, a i bardzo wiele decyzji zapadało w innych stolicach.

Druga data to Krewo – 1385. Oczywiście symboliczna, ale likwidująca Polskę w dotychczasowym kształcie, od tego momentu zaczęły nas interesować sprawy dziejące się na wieleset kilometrów na wschód od naszej dotychczasowej granicy, wciągnięci zostaliśmy w wir spraw dotychczas nam obcych. Mam trochę inne zdanie niż Jasienica, uważam że Jagiellonowie wspaniale zdali egzamin „Nowej Polski”. To już nie była dawna Polska, regionalna, zaściankowa, powstało wielkie, nowoczesne państwo, z ciekawą administracją, sądownictwem, procedurami demokratycznymi.

Czwarta data też jest przełomowa, ale też i symboliczna. Piszę 1989, a przecież obejmuje ona również 1999 i 2003, powolne ograniczanie własnych swobód i kompetencji na rzecz wspólnego podmiotu, który my nazywamy Unią, a nasi przeciwnicy Brukselą. I jak Mieszko ludzie wprowadzający aktualnie te wszystkie zmiany do Polski zdają sobie sprawę, że Polska przestanie istnieć jako ważne państwo, jeżeli cała Europa nie zjednoczy się i się stanie się jednym silnym organizmem wspólnotowym. To jest dla nas niesłychana szansa ucieczki do przodu. Ja wiem, że wskazany kierunek to terra incognita, że jest to postępowanie przeciwko wielu ludziom, którzy pragną zachować Polskę w obecnym kształcie.

A gdzie opuściłem datę trzecią? Właśnie 1658? Bo na cztery możliwości zmiany Polski w sposób fundamentalny trzy wykorzystaliśmy, a czwartej nie (o tym pisze Wachmistrz). Ludzie światli wprowadzili nowy fundament ustrojowy w życie w sensie ustawowym, ale opór społeczeństwa był tak wielki, że rzecz się załamała po roku. Szkoda, historia Polski mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

Napisane przez: torlin | 05/01/2012

Rzeczpospolita Trojga Narodów

Rzeczpospolita Trojga Narodów według postanowień ugody hadziackiej – 1658 rok
Z pewną nutką nostalgii spojrzałem do swojego dawnego blogu w Interii, znalazłem swój wpis przez przypadek w przeglądarce Googla. Chociaż od 2007 roku WPIS TEN trochę przestał być aktualny, bo powiększyły się wątpliwości co do autentyczności autorstwa, ale zaciekawiła mnie odpowiedź Wachmistrza (Boże – ile to już lat). Treść rewersu medalu: „Trzechsetna Rocznica Unii Polski, Litwy, Rusi. 1569. 11 sierpnia 1869″ Wachmistrz skomentował: „Nie było nigdy tworu cożby się Unią Polski, Litwy i Rusi zwał”, ja już wtedy chciałem odpisać, że to jest nieprawda, ale tak jakoś się złożyło, że nie odpisałem, a później zapanowała mroczna strefa niepamięci.
Otóż taki twór był, powołany został ugodą hadziacką w 1658 roku, istniał jednak tylko jeden rok. Długoby opisywać, dlaczego tak się stało, jeżeli kogoś to interesuje, to bardzo ciekawie na ten temat pisał w „Polityce” Janusz Tazbir w artykule „Jak Polska Ukrainę straciła” (do przeczytania TU), a podstawowy opis umowy na stronach kresy.pl TU lub w Wiki TU. Czytamy tam m.in. ”Ugoda między państwem polskim a kozactwem, zawarta w Hadziaczu na Zadnieprzu w 1658 r. Na jej mocy województwa: bracławskie, czernihowskie i kijowskie miały jako Księstwo Ruskie tworzyć trzeci składnik Rzeczypospolitej obok Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zarządzać nim miał hetman wojsk ruskich, podlegający bezpośrednio królowi. Hetman miał zasiadać w senacie, a rejestr kozacki miał wynosić 60 tys. ludzi. Kozacy mogli tez ubiegać się o nobilitację, czyli o przyjęcie do stanu szlacheckiego. Proces ten miałby jednak przebiegać stopniowo”.


O przyczynach upadku umowy pisało się już po wielokroć, mnie zainteresowały dwie najważniejsze głowy podpisujące umowę – co to były za czasy (a i historia trzeciego nazwiska też zasługuje na uwagę).
Następcą Chmielnickiego został Jan Wyhowski, urodzony w 1616 roku w rodzinie szlacheckiej w województwie kijowskim, skończył Akademię Mohylańską w Kijowie, a później pracował w kancelarii grodzkiej w Łucku na Wołyniu razem (zapamiętajcie to nazwisko) z Pawłem Teterą. Rzucił jednak palestrę, zaciągnął się do wojska i w klęsce pod Żółtymi Wodami dostał się do niewoli kozackiej, z której wykupił go sam Chmielnicki. Poprzez najpierw funkcję pisarza osobistego, później generalnego (odpowiadającego za administrację i politykę zagraniczną) już teraz Iwan Wyhowski dochrapał się w końcu stanowiska hetmana zaporoskiego. W wyniku utraty zaufania zrzekł się buławy i został wojewodą kijowskim, na scenę polityczną próbował powrócić w 1664 roku w czasie powstania przeciwko ówczesnemu hetmanowi… Pawłowi Teterze, który go złapał razem z Polakami i po krótkim sądzie rozstrzelał.
Współtwórcą Unii był Jerzy Niemirycz, jeden z najbogatszych ludzi Rzeczpospolitej, arianin, uważany powszechnie za zdrajcę, a zabity w końcu przez Kozaków (warto przeczytać TU o nim w Wikipedii).
Co to były za czasy.

Napisane przez: torlin | 02/01/2012

Top wszech czasów Trójki

Z przyjemnością posłuchałem sobie w noworoczny wieczór Trójki, po raz kolejny przedstawiana była lista najlepszych i najważniejszych utworów wszech czasów – relacja TU.

Dla mnie najważniejsze jest to, że ten typ muzyki najbardziej odpowiada radiosłuchaczom tej wspaniałej stacji. Dla mnie większość utworów z czołowych miejsc jest podobna w formie, wzniosła (podniosła), lekko napuszona, bym powiedział orkiestralna. I to, co ja najbardziej cenię w wielkich zespołach, umiejętność przejścia od krzyku do całkowitej ciszy, od zaangażowania wszystkich instrumentów po solówki gitarowe delikatne jak muśnięcie. Nie jest to jednostajny łomot charakterystyczny dla dzisiejszej muzyki.

Kolejną impresją – dygresją jest to, że ta „straszna” muzyka środka poniosła zasłużoną klęskę. To nie ona jest winna, o to zadbały wszystkie właściwie stacje radiowe eksploatujące te utwory do granic możliwości wytrzymania. Wampir Jagielski opowiadał kiedyś o tym, jak nadawane są utwory, sprawdzany jest odbiór jak największej ilości ludzi, nic nie dzieje się tam przypadkiem. Dlatego tacy ludzie jak ja nie mogą słuchać już RMF FM czy Zetki.

Na temat poszczególnych utworów możnaby dyskutować, to jest naturalne, ja cieszę się, że wygrał zespół, który moim zdaniem jest (był) największy na świecie. Patrząc na pierwszą trzydziestkę dla mnie osobiście widoczna jest nadreprezentacja Pink Floydów, pięć utworów na trzydzieści, jedna szósta. Trochę za dużo.

Nie zmieniając oczywiście listy wiem, że ten właśnie utwór Led Zeppelin uważany jest za najlepszy, uważni czytelnicy mojego blogu wiedzą, że inny utwór kocham nad życie. Deep Purple prawidłowo, „Child in Time” wyrasta ponad inne dokonania, King Crimson, Queen, The Doors, Metallica i Nirwana – w porządku. Od „November Rain” wolę „I’m cry” GN’R. Dziwi mnie tak wysoka pozycja Lennona, nie bardzo go lubiłem po Bitelsach.

Ale w sumie kilka godzin wspaniałej muzyki. A może tak spróbowałbym własnej?

  1.  Since I’ve Been Loving You – Led Zeppelin
  2.  Epitaph – King Crimson
  3. Child in Time – Deep Purple
  4. Bohemian Rhapsody – Queen
  5. Riders on the Storm – The Doors
  6. -A-Gadda-Da-Vida – Iron Butterfly
  7. Smells Like Teen Spirit – Nirvana
  8.  Stairway to Heaven – Led Zeppelin
  9.  I’m cry – Guns N’Roses
  10.  Anna – Blackout
  11.  (I Can’t Get No) Satisfaction – Rolling Stones
  12.  Lucretia MacEvil – Blood, Sweat & Tears
  13. Kashmir – Led Zeppelin
  14. Bema pamięci żałobny rapsod – Niemen
  15. Od wschodu do zachodu słońca – Skaldowie
  16. Purple Haze – Jimi Hendrix
  17. Bridge Over Troubled Water – Simon and Garfunkel
  18. White Room – Cream
  19. Oh well – Fleetwood Mac
  20. Samba Pa Ti – Santana
  21. Time was – Canned Heat
  22. A Whiter Shade of Pale – Procol Harum
  23. Something – The Beatles
  24. The House of the Rising Sun – The Animals
  25. Kiedy byłem małym chłopcem – Breakout
  26. I’m Going Home – Ten Years After
  27. Whola Lotta Love – Led Zeppelin
  28. While my guitar gently weeps – The Beatles
  29. Me and Bobby McGee – Janis Joplin
  30. Proud Mary – Creedence Clearwater Revival
  31. To tylko tango – Maanam

—————————————-

Aneks

Jak się bawić, to się bawić, no to do sześćdziesiątki

32. Nights in White Satin – Moody Blues
33. Lola – The Kings
34. My Generation – The Who
35. 25 Or 6 To 4 – Chicago
36. The Sounds of Silence – Simon and Garfunkel
37. Easy – Faith No More
38. Dziwny jest ten świat – Niemen
39. Conquistador – Procol Harum
40. Gypsy  – Uriah Heep
41. Nothing Compares 2U -  Sinéad O’Connor
42. In the Court of the Crimson King – King Crimson
43. With a little help from my friends  - Joe Cocker
44. Trilogy – Emerson, Lake & Palmer
45. Good Vibrations – Beach Boys
46. Smoke on the Water – Deep Purple
47. Fireball – Deep Purple
48. Honky Tonk Woman – Rolling Stones
49. Black Magic Woman – Santana
50. Morning has Broken – Cat Stevens
51. Oh! Darling – The Beatles
52. W drodze do jej serca – Bajm
53. The Men, who sold the Word – Nirwana
54. Alabama Song – The Doors
55. White Rabbit  - Jefferson Airplane
56. Długość dźwięku samotności – Myslovitz
57. Supper’s Ready – Genesis
58. Paranoid – Black Sabbat
59. Georgia on My Mind – Ray Charles
60. All Along the Watchtower – Jimi Hendrix

Starsze pozycje »

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.