Zdjęcie ze strony autorstwa Emilii Białeckiej
Taki wpis mi się zrobi z lekka osobisty. Miałem niesłychanie męczącą chorobę, nazwałbym ją upierdliwą, niby taka jak co roku na przełomie jesieni i zimy, z potwornym katarem i kaszlem – na grypę to ja jestem genetycznie uodporniony. A tutaj zamiast zwyczajowo czuć się źle jeden dzień, później pokasływać przez trzy i Schluß, ja właściwie do dzisiaj nie wydobrzałem. Nie pomagały lekarstwa, antybiotyk, leżenie, jakieś takie uodpornione paskudztwo o dziwnej porze roku. I wtedy od różnych osób usłyszałem: „Dlaczego nie postawiłeś sobie baniek?”.
Starzy, Mili Mojemu Sercu Goście pamiętają ogromną dyskusję wywołaną moim wpisem o homeopatii, związana ona była z bezprecedensowym spisem w „Przekroju” noszącym tytuł „Obalamy 100 mitów, w które wierzą miliony”. Stawianie baniek znajduje się pod poz. 54 na 6 stronie, informacja jest krótka i bym rzekł treściwa: „Nie leczy. Zresztą nie wiadomo, dlaczego miałoby leczyć. W końcu bańki to nic innego jak robienie płytkich siniaków na plecach. Właściwie solidne lanie pasem na goły tyłek powinno mieć podobne działanie”. To samo mniej więcej pisze Wikipedia, tymczasem w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej czytamy: „bańki – małe naczynka szklane, które przystawia się do skóry, rozrzedziwszy w nich uprzednio powietrze przez ogrzanie wnętrza płomieniem. Przystawiona bańka ma silne działanie ssące, pod wpływem którego pękają drobne naczynka krwionośne w skórze, dając okrągłe skupiska wybroczyn. Zabieg stawiania baniek, podobny w działaniu do autohemoterapii*, stosuje się w zapaleniach opłucnej i płuc i w ostrych nieżytach dróg oddechowych”.
Jednocześnie, jak się wpisze w naszym kochanym Googlu frazę „stawianie baniek” na samym czele znajduje się mnóstwo pozytywnych linków, jak to stawianie baniek wraca do łask, i to autentycznie w portalach poświęconych zdrowiu. Wielką zwolenniczką baniek były i moje babcie, i moja mama, i żona, a córka była jedną z osób wypowiadających tę kwestię przytoczoną w tytule wpisu. Wczoraj spotkałem sąsiadkę, standardowy zestaw pytań: „Co cię tak dawno nie widziałam?”, a później: „Trzeba było zadzwonić, wiesz że ja jestem specjalistką od baniek, postawiłabym cię na nogi w mgnieniu oka”. Piszą, że to jest placebo, ale nawet gdyby nim było, czy można używać tych słów w sposób lekce sobie ważący?
* – autohemoterapia – leczenie własną krwią chorego, polegające na domięśniowym wstrzykiwaniu krwi natychmiast po jej pobraniu z żyły (WEP)



















